Bóg, Naród, Ojczyzna. Ojcowizna otwarta na świat - od 1999 jako biuletyn Konserwatysta Małopolski ISSN 1773-3946

Wpisy z tagiem: Paix Liturgique

sobota, 27 marca 2010
List 2 - Pokój liturgiczny jest zadaniem powszechnym
Written by sowa 27.3.2010 18:01 in category Paix Liturgique, read: 0×


Abp Marcel Lefebvre - misjonarz, założyciel Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X, obrońca Kościoła Świętego

Sent: Saturday, March 27, 2010 2:47 PM

Subject: List 2 - Pokój liturgiczny jest zadaniem powszechnym

Si vous souhaitez recevoir la lettre de Paix Liturgique en français, cliquez ici
To receive the Paix Liturgique Newsletter in English, please click here

Si Usted desea recibir el correo de Paix Liturgique en espanol, haga clic aquí

Se deseja receber a carta de Paix Liturgique em Português, clique aqui

Se desiderate ricevere la lettera di Paix Liturgique in italiano, cliccate qui

Um den Brief von Paix Liturgique in deutscher Sprache zu erhalten, klicken Sie hier

Wraz z ukazaniem się nowego, polskiego wydania Listu, Paix Liturgique uzyskało w pełni międzynarodowy charakter. W ślad za pierwszą wersją obcojęzyczną – włoską, opublikowaną latem 2009 roku – pojawiły się wydania niemieckie, hiszpańskie, angielskie, portugalskie, a w minionym miesiącu wreszcie także i polskie. Ten rozwój Listu Paix Liturgique stanowi odpowiedź na zachętę, jaką stało się Motu Proprio Summorum Pontificum dane Kościołowi przez Ojca Świętego Benedykta XVI w lipcu 2007 roku. Jest ono zaproszeniem do upowszechniania celebracji mszy tradycyjnej, zwanej odtąd „formą nadzwyczajną rytu rzymskiego”. Tymczasem fakt, że stowarzyszenie Paix Liturgique dobrze jest znane w kraju, z którego się wywodzi, czyli we Francji, nie znaczy, że wszędzie poza nią rzecz ma się podobnie. Chcielibyśmy umożliwić naszym nowym czytelnikom pełniej zrozumieć, na czym polega wyjątkowość Paix Liturgique, dlatego też oddajemy dziś głos jego prezesowi, Christianowi Marquant.

Po utworzeniu Mouvement de la jeunesse catholique de France (MJCF – Ruch Młodzieży Katolickiej Francji) w 1967 roku, potem Oremusa w 1990 roku, na początku lat 2000 Christian Marquant zakłada Paix Liturgique. Działalność tego stowarzyszenia, polegająca na wspieraniu wprowadzania w życie rozporządzeń papieskich sprzyjających mszy tradycyjnej, początkowo ograniczała się jedynie do diecezji Nanterre (w regionie paryskim), stopniowo jednak ogarnęła całą Francję.

Czym jest Paix Liturgique dziś?

CM : Ogromnie się rozwinęliśmy od czasu akcji Oremusa w latach 90-tych, a potem pojawienia się Paix Liturgique w trakcie kampanii w diecezji Nanterre prowadzonej na rzecz realizacji postanowień Motu Proprio Ecclesia Dei, które w 1988 roku ukazało się wolą Jana Pawła II [1]. W każdym razie dotyczy to metody i wykorzystywanych środków, jako że dzięki pojawieniu się Internetu, z grupki wiernych zdanych na użycie rujnujących klasycznych środków, jak masowa wysyłka korespondencji, wydawanie przeglądów, itd. – przekształciliśmy się w szeroki zespół korespondentów oraz redaktorów i rozsyłamy teraz jeden list tygodniowo z informacjami w formie elektronicznej. Podstawowa motywacja i cel naszych działań nie zmieniły się jednak – pragniemy uczestniczyć w budowaniu zgody i jedności w Kościele.

Nasza działalność koncentrowała się przede wszystkim na Francji i tam początkowo się rozwijała, aż ogarnęła cały kraj, a od momentu ukazania się Motu Proprio Summorum Pontificum także cały świat katolicki. List stanowi dziś centralny środek naszego oddziaływania. Należy zaznaczyć, że wersja francuskojęzyczna dociera do ponad 350 000 osób, a inne wersje językowe do około 200 000 osób.

Tym niemniej nie zatraciliśmy smaku uczestniczenia w realnych wydarzeniach. Można by rzec, że po prostu „wygładziliśmy” swój sposób działania, dostosowując się do złagodzonej atmosfery, która zapanowała wraz z otwarciem pontyfikatu Benedykta XVI. Dlatego w duchu pokojowym wychodzimy na przykład przed mszą świętą na spotkanie wiernym oraz księżom: od marca 2009 roku rozdaliśmy we Francji 550 000 egzemplarzy ulotek nawołujących do poparcia dla Ojca Świętego.

Wspomniał pan o wielojęzycznej wersji Listu Paix Liturgique, czy może pan rozwinąć ten temat? Skąd takie międzynarodowe otwarcie?

CM : U podstaw Paix Liturgique znajduje się przekonanie, że tradycja katolicka nie jest indiańskim rezerwatem. Zrehabilitowanie tradycji liturgicznej Kościoła nie jest wyłącznie sprawą bractwa Świętego Piusa X, wyłącznie „tradycjonalistów”, ani też jedynie katolików francuskich, a właśnie całej społeczności katolickiej. Wspaniale wyłożył tę kwestię Kardynał Cañizares, prefekt Kongregacji Kultu Bożego, w przedmowie napisanej do książki ks. Nicola Buxa „Reforma Benedykta XVI”. Jej francuskie tłumaczenie ukazało się ostatnio nakładem wydawnictwa Tempora.

„Reforma reformy”, potwierdzona wolą Biskupa Rzymu, jest sprawą wszystkich. Dlatego wydało nam się przydatne rozpropagować nasz list najpierw w Internecie – w ten sposób wyjść poza ciasny krąg sympatyków i przyjaciół – potem zaś udostępnić go katolikom z całego świata.

Przez minionych sześć miesięcy pracowaliśmy więc nad uzupełnieniem naszego zespołu i udoskonaleniem bazy danych, tak aby umożliwić comiesięczne wydawanie listu w języku angielskim, portugalskim, hiszpańskim, niemieckim i włoskim. Dzięki temu zyskaliśmy szerszy ogląd sytuacji i możemy wnioskować, że sprawa liturgii ma niewątpliwie powszechne znaczenie w Kościele. Nie stanowi problemu wyłącznie francusko-francuskiego. W Hong-Kongu, na Filipinach, w Nigerii, w Brazylii czy Meksyku, podobnie w Polsce czy Wielkiej Brytanii, wierni, księża, zakonnice i prałaci każdego dnia trudzą się na rzecz odkrywania skarbu Kościoła, jakim jest msza tradycyjna.

Otóż to. Jak postrzega pan aktualną sytuację?

CM : Tego się po prostu nie spodziewano: po raz pierwszy od czasu zmian brutalnie narzuconych w imię „ducha soborowego” wydaje się, że zgoda ponad upodobaniami liturgicznymi jednych i drugich jest możliwa. Papież zniósł bowiem ostatnią przeszkodę – rzeczywistą czy też tę, której się tylko dopatrywano – na drodze do afirmacji jedności wszystkich katolików wokół Ojca Świętego.

W tak sprzyjającym klimacie zadanie jedności zależy więc teraz od osobistego zaangażowania każdego ochrzczonego: oczywiście wiernych, których rolę w Kościele podkreślił Sobór Watykański II, ale też biskupów i kapłanów, na których, jako na Pasterzach, odpowiedzialność za nią spoczywa w całej pełni.

W przypadku każdego z nas chodzi ostatecznie tylko o to, by zadać sobie pytanie, czy naprawdę chcemy dochować wierności osobistemu uczestnictwu w wierze w Jezusa Chrystusa.

O Paix Liturgique można było usłyszeć dzięki przeprowadzanym przez nie sondażom...

CM : Pomysł przeprowadzenia badania opinii publicznej wyniknął z lekceważenia, jakie płynęło pod naszym adresem: „was nie ma”, „pomyliliście epoki”, „u nas nie ma problemu liturgicznego”, „spóźniliście się na pociąg odnowy”, itd. Nie tylko stwierdzenia te wydały nam się od początku przesadzone, co więcej, z biegiem lat okazały się całkowicie bezpodstawne: liczba wiernych mających upodobanie w starej mszy stale rośnie, młodzi ludzie coraz bardziej się nią interesują.

Mam szczególny przywilej obserwować sytuację od ponad 40 lat i od czasu narodzin, nazajutrz po soborze, znaczącego ruchu francuskiego „Silencieux de l'Église” (Cisi Kościoła), było mi dane dostrzec, że ci, których przyciąga liturgia tradycyjna, nie stanowią wyłącznie „grupki starców i nostalgicznych jednostek”, ale właśnie całkiem sporą część katolickich wiernych. Przekonani, że tak jest, a rzeczywistość tę potwierdzały świadectwa gromadzone dzień za dniem, poszukiwaliśmy narzędzia, by dać owej prawdzie jakiś wyraz. Jak wykazać, że nie jest ani uczciwe, ani rozsądne ograniczanie pojęcia katolików związanych z liturgią łacińską i gregoriańską wyłącznie do grupy wiernych Bractwa Świętego Piusa X? Co do nich zresztą, uważano, że „w najlepszym razie” stanowią zaledwie i nie więcej niż 1% wiernych.

Idąc za przykładem tego, co na początku lat 80-tych zrobił w Niemczech ówczesny prezes Una Voce, Éric de Saventhem, wpadliśmy na pomysł przeprowadzenia we Francji w 2001 roku sondażu poprzez zlecenie go jednemu z największych ośrodków badania opinii publicznej w kraju. Wyniki badania instytutu Ipsos przekroczyły nasze najśmielsze oczekiwania! Otóż w czasach, gdy powszechnie twierdzono, że msza według mszału Jana XXIII jest zakazana, ponad 20% praktykujących katolików przyznawało, że pragnie praktykować wiarę w duchu liturgii tradycyjnej...

Jak dotąd przeprowadziliśmy jeszcze dwa podobne sondaże we Francji i jeden także we Włoszech, we wrześniu 2009 roku, z niezwykłym wynikiem. Pokazał on, że dwóch na trzech praktykujących włoskich katolików jest gotowych uczestniczyć w starej mszy. Zaczęliśmy też organizować badania w diecezjach, na razie w Wersalu i Paryżu, a niedawno podjęliśmy kroki do przeprowadzenia takiego sondażu wśród katolików niemieckich...

Stopniowo uzyskujemy w ten sposób dość wierny obraz rzeczywistości: od chwili, gdy w 2007 roku padły piękne słowa Ojca Świętego, wydaje się, że przynajmniej jeden na trzech katolików uczestniczących w niedzielnej mszy świętej w parafii, wziął udział we mszy celebrowanej w formie nadzwyczajnej...

A jednak liczni Pasterze wyraźnie nie spieszą się z uznaniem tych faktów i wprowadzeniem w życie jedności katolików?

CM : Niestety. Znaczna część kleru, co więcej – episkopat, owładnięte są nadal dość żywą ideologią! Ogólnie patrząc w dalszym ciągu stosunek do kwestii jedności bazuje na logice wyłączności: wszyscy ci, którzy wykazują jakiekolwiek przywiązanie do liczącej dwa tysiące lat tradycji Kościoła, czy w kwestii doktryny, czy liturgii, są ignorowani tudzież traktowani nieufnie.

To już naprawdę najwyższy czas, by ustało zaślepienie i aby nasi biskupi zdali sobie sprawę, iż bardzo liczni wierni życzą sobie takiej praktyki wiary, jaką umożliwia forma nadzwyczajna rytu rzymskiego. Nawet, jeśli dla niektórych świadomość tego jest trudna i bolesna, to jednak w punkcie wyjścia – niezbędna. Po ukazaniu się pierwszych Listów „międzynarodowych”, było widoczne, że na wszystkich pięciu kontynentach spotkać można biskupów, dla których: „nie istnieje problem liturgiczny”, „nie ma próśb o wprowadzenie w życie Motu Proprio”, „liturgia tradycyjna interesuje wyłącznie niewielki odsetek wiernych”, czy też jeszcze „Motu Proprio służy wyłącznie uregulowaniu problemu Bractwa Świętego Piusa X”… Takie widzenie sprawy co najmniej mija się z rzeczywistością.

Uczciwe przyjrzenie się faktom, rozmowy z ludźmi i badania opinii wskazują jedno: na przestrzeni 40 lat słyszalny był głos jedynie niewielkiej liczby wiernych. Gdy przez lata żelaznego milczenia przeciwstawiali się oni nadużyciom i pseudo-zakazowi mszy tradycyjnej, ogromna większość osób przywiązanych do liturgii tradycyjnej milczała w duchu Cichych Kościoła. Byli tacy, którzy przestali chodzić na mszę, jednak pozostałe osoby w dalszym ciągu uczęszczały do parafii w diecezji, pomimo że nadwerężało to ich wrażliwość w dziedzinie liturgii i nauczania.

Tak jak kwestia nauczania została częściowo uporządkowana wraz z publikacją Katechizmu Kościoła Katolickiego, tak i problem liturgii mógł zostać rozwiązany przy ogłoszeniu Motu Proprio Summorum Pontificum. Niestety nie został. To pewne, że nie wszyscy biskupi sprzeciwiają się Motu Proprio, daleko nam do tego! Tym niemniej istnieje silny opór. Nawet ci najbardziej przychylni, zamiast po prostu wprowadzić w życie Motu Proprio z 2007 roku (odprawianie mszy św. w obu formach obrządku we wszystkich parafiach, w szczególności w rozległych parafiach śródmieścia), skłonni są sięgać wyłącznie po Motu Proprio z 1988 roku (indywidualna zgoda na mszę tradycyjną, poza porządkiem mszy świętych parafialnych).

Czego powinniśmy zatem oczekiwać od naszych biskupów?

CM : To bardzo proste: aby porzucili chęć posiadania racji wbrew Papieżowi i uznali wreszcie potrzeby tych wiernych, którzy zachowali przywiązanie do tradycyjnej Wiary i praktyki. Póki będą oni uważani za chrześcijan drugiej kategorii, patrz po prostu za „problem”, jedność Kościoła, którą wyznają biskupi, pozostanie tylko pustą deklaracją pełną hipokryzji.

Pierwszym krokiem, możliwym do realizacji od zaraz, byłoby sprawienie, żeby wszystkie już istniejące msze odprawiane w formie nadzwyczajnej rytu rzymskiego, rzeczywiście i w pełni odpowiadały oczekiwaniom wiernych. Co to oznacza? Po prostu msze odprawiane byłyby co niedzielę, regularnie i w przyjaznych godzinach. Nadzwyczajna forma mszy nie znaczy „nadzwyczajne warunki” celebracji, jak to niejednokrotnie ma miejsce.

Następnie trzeba by, żeby nasi pasterze – w pierwszej kolejności księża, albowiem właśnie im MP powierza odpowiedzialność za stan rzeczy, bez potrzeby wnioskowania u biskupa – odpowiadali uczciwie i w rozsądnym terminie na kierowane do nich prośby, bez stosowania uników czy gry na zwłokę…

Szacunku, uwagi i życzliwości – oto czego oczekujemy od naszych księży i biskupów. Zważywszy, że te właśnie zasady nieustannie głoszą, nie tracimy nadziei, iż doczekamy wreszcie ich owoców w naszych parafiach.

[1] Dzięki Opatrzności kampania ta ostatecznie zwieńczona została sukcesem, bowiem 3 msze niedzielne w łączności z Rzymem są od tamtej pory odprawiane we wspomnianej diecezji (podczas gdy w diecezji sąsiedniej, Saint-Denis, nie ma ani jednej takiej mszy).

http://sowa.quicksnake.org/Paix-Liturgique/List-2-Pokoj-liturgiczny-jest-zadaniem-powszechnym

http://sowa.quicksnake.org/Paix-Liturgique

sobota, 13 marca 2010
Brief 4 - 10 März 2010 Der liturgische Friede, ein weltweites Erfordernis
 
Mit seiner neuen polnischen Ausgabe hat der „Brief für den liturgischen Frieden“ („Lettre de Paix Liturgique“) nun eine breite Internationalität erlangt. Der ersten fremdsprachigen Ausgabe in Italienisch, publiziert im Sommer 2009, sind dann Ausgaben in Deutsch, Spanisch, Englisch und Portugiesisch und, seit dem letzten Monat, nun auch in Polnisch gefolgt. Diese Entwicklung unseres Rundbriefes entspricht der zunehmenden Verbreitung der Zelebration der traditionellen Messe, nun „außerordentliche Form des römischen Ritus“ genannt, wie sie das Motu Proprio „Summorum Pontificum“ des Heiligen Vaters Benedikt XVI. vom Juli 2007 der ganzen Kirche nahelegt. Die Vereinigung „Paix Liturgique“ ist in ihrem Ursprungsland Frankreich bestens bekannt, was jedoch noch nicht überall im Ausland der Fall ist. Um unseren neuen Lesern zu erklären, was die Besonderheit von „Paix Liturgique“ ausmacht, geben wir heute unserem Präsidenten Christian Marquant das Wort.

Der Gründer des „Mouvement de la jeunesse catholique de France (MJCF)“ (1967) und von „Oremus“ (1990) hat am Anfang des 21. Jahrhunderts „Paix Liturgique“ ins Leben gerufen. Zu Beginn auf die Diözese von Nanterre (in der Region von Paris) begrenzt, hat sich die Tätigkeit von „Paix Liturgique“, die darin besteht, die Anwendung der bischöflichen Anordnungen zugunsten der traditionellen Messe zu unterstützen, nach und nach auf ganz Frankreich ausgebreitet.

PL: Christian Marquant, was bedeutet „Paix Liturgique“ heute?

CM: Vom Beginn der Tätigkeit von „Oremus“ in den 90er Jahren, als die Kampagne zur Umsetzung des Motu Proprio „Ecclesia Dei“ von Papst Johannes-Paul II. vom Jahre 1988 [1] in der Diözese Nanterre begann, bis zum Erscheinen von „Paix Liturgique“, haben wir uns sehr entwickelt, besonders hinsichtlich der Methoden der Verbreitung. Durch die Nutzung des Internets sind wir von einer Gruppe von Gläubigen, die dazu verurteilt waren, klassische und kostspielige Mittel zu verwenden (Versand von zahlreichen Briefen, Herausgabe von Zeitschriften, etc…), zu einem großen Team von Korrespondenten und Redakteuren geworden, die wöchentlich einen elektronischen Brief verbreiten. Aber eigentlich ist es immer der Wunsch, zur Versöhnung und zur Einheit der Kirche beizutragen, der uns beseelt.

Während zu Beginn unsere Sorge einer Ausbreitung auf ganz Frankreich galt, entfaltet unser Brief seit dem „Motu Proprio Summorum Pontificum“ seine Wirkung in der ganzen katholischen Welt. Wir erreichen heute mehr als 350 000 Personen mit seiner französischen Version und ungefähr 200 000 Personen durch die verschiedenen internationalen Versionen.

Wir haben den Sinn für die Realität und das Bewußtsein unseres Ursprungs nicht verloren, aber konnten unsere Gangart verfeinern, indem wir uns dem ruhigeren Klima angepaßt haben, das seit dem Pontifikat von Papst Benedikt XVI. ausschlaggebend ist. So sind wir zum Beispiel an verschiedenen Orten vor der hl. Messe auf die Gläubigen und den Klerus zugegangen und haben seit März 2009 in Frankreich 550.000 Exemplare eines Faltblattes zur Unterstützung des Heiligen Vaters verteilt.

PL: Sie haben die internationale Version des „Lettre de Paix Liturgique“ erwähnt, können Sie uns etwas darüber sagen? Wie kommt es zu dieser Internationalisierung?

CM: Seit Beginn von „Paix Liturgique“ gibt es die Überzeugung, daß die katholische Tradition kein Indianerreservat ist. Die Rehabilitation der liturgischen Tradition der Kirche ist weder alleinige Sache der Piusbruderschaft, noch der sogenannten Tradis, noch einzig der katholischen Franzosen, sondern sehr wohl aller Katholiken. Das hat Kardinal Cañizares, Präfekt der Kongregation des Göttlichen Kultes, im Vorwort zum Buch von Mgr. Nicola Bux, "Die Reform von Benedikt XVI." wunderbar dargelegt. Die Übersetzung ins Französische ist kürzlich beim Verlag Tempora erschienen.

Da die „Reform der Reform“, die vom Papst gewünscht wird, uns alle etwas angeht, schien es uns nützlich, vorerst unseren Brief im Internet zu entwickeln, um ihn erstens aus dem begrenzten Kreis unserer Freunde und Sympathisanten herauszuholen und zweitens allen Katholiken auf der ganzen Welt zugänglich zu machen. Seit sechs Monaten haben wir nun bis zur Erschöpfung unseres Teams daran gearbeitet, unsere Datenbank zu vervollständigen, um monatliche Ausgaben in Englisch, Portugiesisch, Spanisch, Deutsch und Italienisch anbieten zu können. Das erlaubt uns, unsere Sicht zu erweitern und festzustellen, daß die Liturgiefrage sehr wohl eine universelle Angelegenheit der Kirche ist und nicht nur ein französisches Problem. In Hongkong, den Philippinen, in Nigeria, Brasilien oder Mexiko, sowie Polen oder Großbritannien, sind Gläubige, Priester, Ordensleute und Prälaten täglich für die Wiederentdeckung dieses Schatzes der Kirche, der traditionellen Messe, tätig (...).


PL: Trotzdem zeigen sich zahlreiche Pfarrer nur wenig eifrig, diese Realität zu akzeptieren und die Einheit der Katholiken zu verwirklichen?

CM: Leider ist die Ideologie in einem großen Teil des Klerus und noch mehr im Episkopat sehr verbreitet! Man fährt weltweit fort, diese Frage der Einheit in einer Logik des Ausschlusses zur Sprache zu bringen: alle, die irgendwie an der zweitausendjährigen Tradition der Kirche festhalten, sei dies theologisch oder liturgisch, werden ignoriert oder mit Argwohn betrachtet.

Es ist höchste Zeit, daß diese Blindheit verschwindet und daß unsere Bischöfe davon Kenntnis nehmen, daß zahlreiche Gläubige, ihren Glauben im Rhythmus der außerordentlichen Form des römischen Ritus zu leben wünschen. So schwer und schmerzhaft diese Erkenntnis für einige unter ihnen auch sein mag, diese Bedingung ist unerläßlich. Seit wir unsere „internationalen Briefe“ herausgeben, haben wir feststellen können, daß auf allen fünf Kontinenten Bischöfe zu finden sind, für die „es keine liturgischen Probleme gibt“, „es keine Anfragen zur Anwendung des Motu Proprio gibt“, „die traditionelle Messe nur eine ganz kleine Anzahl von Gläubigen interessiert“ oder auch „das Motu Proprio lediglich dazu dient, die Probleme mit der Bruderschaft Sankt Pius X. zu regeln“... Diese Sicht der Angelegenheit ist zumindest undifferenziert.

Die ehrliche Beobachtung der Wirklichkeit, der Dialog auf diesem Gebiet und die Meinungsumfragen zeigen: während seit 40 Jahren nur eine ganz kleine Anzahl von Gläubigen ihrer Stimme gegen den Mißbrauch der Liturgie und die Pseudoverbote der traditionellen Messe Gehör verschafft haben, hat die überwältigende Mehrheit derjenigen, die der traditionellen Liturgie anhängen, in der Stille der Kirche gewirkt und geschwiegen. Einige haben entmutigt und irritiert aufgehört, zur Messe zu gehen, aber andere haben weiterhin ihre Pfarrei besucht, selbst wenn das ihr katechetisches und liturgisches Empfinden nicht selten verletzt hat.

Wenn mit der Publikation des Katechismus der Katholischen Kirche die Fragen der Katechese zum Teil geregelt worden sind, hätte die liturgische Frage mit der Publikation des Motu Proprio gelöst werden können. Unglücklicherweise ist das noch nicht der Fall. Sicher wird man nicht allen Bischöfen einen Geist der Auflehnung gegen das Motu Proprio unterstellen dürfen. Dennoch ist die Abwehr stark, und selbst eher wohlgesinnte Hirten haben die Tendenz, statt das Motu Proprio von 2007 ganz einfach anzuwenden (Zelebration der einen oder anderen Form des Ritus in den Pfarreien, speziell in den großen Pfarreien des Stadtzentrums), nun erst das Motu Proprio von 1988 allmählich einzuführen (punktuelle Genehmigung von nicht pfarrlichen Messen).

PL: Was sollen wir also von unseren Bischöfen erwarten?

CM: Ganz einfach, daß sie aufhören gegen den Papst Recht haben zu wollen und endlich annehmen, daß die seelsorglichen Bedürfnisse derjenigen Gläubigen, die dem Glauben und der traditionellen Praxis treu bleiben, anzuerkennen sind. Solange diese Gläubigen als solche zweiter Klasse oder sogar als „Problem“ angesehen werden, wird die kirchliche Einheit, der die Bischöfe eine so hohe Bedeutung beimessen, eine Absichtserklärung voller Heuchelei bleiben.

Ein erster Schritt, der sofort in Angriff genommen werden kann, wäre, daß alle bereits stattfindenden Zelebrationen der außerordentlichen Form des Römischen Ritus wirklich und großzügig an die Realität der Gläubigen angepaßt würden. Was soll das heißen? Ganz einfach, daß die Zelebrationen sonntäglich und regelmäßig stattfinden und zu familienfreundlichen Zeiten. Außerordentliche Form der Messe heißt ja nicht „zu möglichst außergewöhnlichen Bedingungen“, wie es unglücklicherweise häufig der Fall ist.

Außerdem sollten unsere Hirten – unsere Pfarrer in erster Linie, da ihnen das Motu Proprio die Verantwortung anvertraut, ohne daß sie eine Bittschrift an den Bischof richten müssen – pflichttreu und in einer vernünftigen Zeitspanne den Anfragen entsprechen, die an sie gerichtet werden, ohne Wenn und Aber. Respekt, Gehör und Wohlwollen, das ist es, worum wir unsere Pfarrer und Bischöfe bitten. Da dies Prinzipien sind, die sie selbst beständig im Munde führen, verlieren wir nicht die Hoffnung, nun endlich auch die Früchte dieser hehren Prinzipien nun auch in unseren Pfarreien zu sehen.

[1]
Kampagne, die schließlich durch die Vorsehung gekrönt wurde, indem nun drei Sonntagsmessen in Einheit mit Rom in dieser Diözese zelebriert werden(, während es nach wie vor keine einzige in der benachbarten Diözese von Saint-Denis gibt).
http://www.paixliturgique.at/aff_lettre.asp?LET_N_ID=551
poniedziałek, 22 lutego 2010
Reforma reformy - drugi cel Motu Proprio. List (1.) stowarzyszenia Paix Liturgique 1 - 22 lutego 2010
 
Rosnąca dostępność książki ks. Nicoli Buxa zatytułowanej Reforma Benedykta XVI [1] jest okazją do przeniesienia naszej uwagi ze spraw dotyczących realizacji zaleceń Motu Proprio « Summorum Pontificum », na kwestię „reformy reformy” zainicjowanej przez Biskupa Rzymu w dziedzinie liturgii oraz na relację, która stopniowo winna się konstytuować między dwiema formami rytu rzymskiego.


Pierwsza intencja Motu Proprio « Summorum Pontificum » jest jasna: stworzenie warunków pozwalających na odprawianie mszy tradycyjnej we wszystkich tych parafiach, w których istnieje na nią zapotrzebowanie. O MP dopiero wówczes można będzie powiedzieć, że rzeczywiście zostało wprowadzone w życie, gdy w katedrze warszawskiej, poznańskiej czy łódzkiej ujrzymy mszę niedzielną odprawianą w rycie zwyczajnym o godzinie 10, w nadzwyczajnym o godzinie 11, lub odwrotnie. Jednym słowem: w kwestii wprowadzenia w życie MP tkwimy dziś nadal w punkcie wyjścia.

A – Projekt „reformy reformy”

Druga intencja MP, choć nie nazwana wprost, jest nie mniej oczywista zarówno w świetle wcześniejszych pism kardynała Ratzingera na ten temat, jak i życzenia sformułowanego w tekście z 2007 roku: życzenia „wzajemnego ubogacania się” obu rytów, które odtąd współistnieją oficjalnie. Ubogacanie: wszyscy wiedzą, że w sposób najbardziej oczywisty „bogatą” formą jest ta, której dziedzictwo sięga dziesięciu wieków nieprzerwanej tradycji (a nawet siedemnastu stuleci, jeśliby wziąć pod uwagę zasadniczą jej część – Kanon) a której wartość doktrynalna i rytualna jest co najmniej porównywalna do wartości innych wielkich liturgii katolickich. W swoim dziele ks. Nicola Bux pisze: „Studium porównawcze dowodzi, że w swej formie przedsoborowej liturgia rzymska była dużo bliższa liturgii wschodniej niż obecna litrugia”. Dlatego też nikt poważnie nie myśli zaprzeczać, iż formą, która powinna zostać ubogacona/przekształcona w pierwszym rzędzie, jest liturgia naprędce skonstruowana przed czterdziestu laty, gdyż, jak podkreśla Nicola Bux : „Trzeba przyznać, że mszy Pawła VI daleko jest pod względem zawartości do tego, co zawiera mszał św. Piusa V”.

Tak właśnie zrodził się zwyczaj nazywania „reformą reformy” projektu ubogacenia/przekształcenia reformy Pawła VI, w celu uczynienia jej bardziej tradycyjną co do treści i co do formy. O ile przesadą byłoby twierdzenie, że reforma reformy leży jedynie w sferze pobożnych życzeń, o tyle też trzeba mieć świadomość, że znajduje się ona – trochę jak forma nadzwyczajna – dopiero w swym początkowym stadium.

Odnośnie tego mającego nastąpić procesu nasuwają się dwie uwagi wstępne:

1. Reforma reformy, jak wskazuje samo wyrażenie, dotyczy wyłącznie reformy Pawła VI. W żadnej mierze nie zakłada ona, możliwego „równoległego”, przekształcenia formy tradycyjnej rytu. Obu tych form nijak nie da się porównać pod względem odniesienia do tradycji, ani też pod względem ich struktury rytualnej. Manipulowanie przy rycie tradycyjnym byłoby prawdziwym samobójstwem, na którym stracilibyśmy wszyscy – w ten sposób reformie reformy przetrącony zostałby kręgosłup – i zresztą pomysł ten kardynał Ratzinger przezornie i otwarcie swego czasu odrzucił.[2]

2. Ponadto, celem reformy reformy nie jest za pomocą serii reform z użyciem praw i dekretów ustanowienie trzeciego mszału, jako pośredniego rozwiązania między mszałem trydenckim a nowym mszałem (który zresztą bardziej stanowi jakiś nieokreślony zbiór, różnorodny i podlegający zmianom, niż 'mszał' w tradycyjnym znaczeniu). Wczoraj kardynał Ratzinger, dziś papież Benedykt XVI, wzdraga się przed uruchomieniem mechanizmu autorytarnych i ustawicznych reform, podobnego temu – tyle, że w odwrotnym kierunku – czym było wprowadzenie reformy Pawła VI. Chodzi raczej o zapoczątkowanie procesu stopniowego zbliżania i orientowania mszału Pawła VI w stronę mszału tradycyjnego, czemu zresztą nie stoi na przeszkodzie charakter nowej liturgii łatwo poddającej się dowolnemu modelowaniu: paradoksalnie, jej nienormatywny charakter pozwala przeniknąć w nią normie tradycyjnej, której tam brakuje. Można się skąd innąd zastanawiać, czy u zwieńczenia tego procesu jej znaczenie będzie wykraczało poza funkcję wprowadzenia w liturgię tradycyjną?

B - Książka Nicoli Buxa

Istotne znaczenie publikacji tej książki wynika przede wszystkim z wagi osoby autora. Ks. Nicola Bux, profesor liturgiki i sakramentologii w Instytucie Teologii Ekumeniczno-Patrystycznej w Bari, we Włoszech jest konsultantem Kongregacji Nauki Wiary i Kongregacji do spraw Świętych jak też Urzędu Papieskich Celebracji Liturgicznych, doradcą magazynu Communio, autorem licznych publikacji (nota bene: Il Signore dei Misteri. Eucaristia e relativismo, Cantagalli, 2005) oraz licznych artykułów (A soixante ans de l'encyclique Mediator Dei de Pie XII, débattre sereinement sur la liturgie, Osservatore Romano, 18 listopad 2007). Jest on również jednym z najbardziej wpływowych zwolenników reformy Pawła VI.

Można by w kontekście jego osoby zacytować wiele nazwisk, jak o. Alcuin Reid OSB (The Organic Development of the Liturgy, Saint Michael's Abbey Press, Londyn, 2004), ks. Michael Lang (Se Tourner vers le Seigneur, Ad Solem, 2006), ks. Nicola Giampietro (publikacja pamiętników kardynała Antonellego, Apoc 2004), ks. bp Athanasius Schneider (Dominus Est - Riflessioni di un Vescovo dell'Asia Centrale sulla sacra Comunione, Libreria editrice vaticana, 2008), o. Aidan Nichols OP (Liturgie et modernité, Ad Solem, 1998), czy też ks. Mauro Gagliardi (Liturgia, Fonte di Vita, Fede&Cultura, 2009). Nie wolno tutaj zapomnieć o inicjatywach promowanych przez księdza Manelli oraz Franciszkanów Niepokalanej, i oczywiście o codziennej działalności znamienitych prałatów, jak arcybiskup Ranjith, arcybiskup Burke, kardynał Cañizares, etc.

I tak, w zależności od wydania, książkę ks. Buxa opatrzono trzema różnymi redakcjami wstępu; do wydania włoskiego wstępem napisanym przez słynnego dziennikarza włoskiego, Vittorio Messoriego (tego, który zrealizował wywiad z kardynałem Ratzingerem pt. Raport o stanie wiary), do wydania francuskiego – przez ks. Marca Aillet, biskupa Bayonne, a do wydania hiszpańskiego – przez Prefekta Kongregacji Kultu Bożego, kardynała Cañizaresa we własnej osobie.

Według Nicoli Buxa kryzys, który dotknął liturgię rzymską wynika z faktu, że przestała się ona koncentrować na Bogu i oddawaniu Mu czci, a skupia się na człowieku i na wspólnocie. „Na początku jest uwielbienie, a więc Bóg (…). Kościół ma swoje źródło w uwielbieniu, w misji chwalenia Boga”, jak o tym pisał Józef Ratzinger (L’ecclesiologia della Constituzione «Lumen gentium» w: „Il concilio Vaticano II. Recezione e attualità alla luce del Giubileo”, Cinisello Balsamo 2004, str. 132). Kryzys liturgii rodzi się w chwili, gdy przestaje ona być aktem uwielbienia, gdy zostaje zredukowana do celebracji w partykularnej wspólnocie, w której kapłani i biskupi miast być szafarzami, to znaczy sługami, stają się „liderami”. Dlatego właśnie dziś „ludzie wymagają stale większego szacunku, po to, by zagwarantowana została osobista przestrzeń ciszy z uwagi na wewnętrzne uczestnictwo wiary w świętych tajemnicach”.

Trzeba więc ponownie nauczyć kler, rozdarty w kwestiach sprawowania praktyk i świadomości spraw kultu, że liturgia jest rzeczą świętą i boską, że zstępuje z góry jak z niebieskiego Jeruzalem w księdze Apokalipsy. „W tym kontekście trzeba by się poważnie zastanowić, dlaczego, wbrew pozorom, językom narodowym nie udało się ostatecznie uczynić liturgii bardziej zrozumiałą”. Stosowne byłoby ponowne przyuczenie kapłana do sprawowania świętych misteriów in persona Christi w Kościele, jako że jest on ich szafarzem, nie zaś tym, kim się stał – animatorem zgromadzenia, zamkniętego i skupionego na sobie.

C – Projekt reformy reformy: oddziaływanie raczej poprzez przykład niż drogą rozwiązań prawnych

Pomimo powagi oceny sytuacji dokonanej szczególnie przez ks. Buxa i generalnie przez „ludzi papieża”, ściśle zbieżnej z myślą Ojca Świętego w tej dziedzinie, ani on, ani oni nie chcą praw czy dekretów, które na sposób właściwy dokumentom z czasów Bugniniego, stanowiłyby próbę przebudowania wszystkiego w sposób autorytarny. Pomimo że w sprawach liturgii Kościół głęboko dziś niedomaga, preferują zastosowanie łagodnych środków, czyli dawanie przykładu: na pierwszym miejscu stoi przykład Biskupa Rzymu, następnie biskupów, którzy za osobą papieża również zechcą dać przykład.

Tak oto Benedykt XVI mobilizuje, mnożąc korekty, które owszem mogą wydać się zupełnie detaliczne, jednak liturgia z wielu takich właśnie detali jest złożona. Można tu zacytować choćby niezwykle godny sposób sprawowania liturgii pontyfikalnej; piękno ornatów z zakrystii Świętego Piotra, których używa na nowo ceremoniarz papieski ks. Prałat Guido Marini; ustawienie przy ołtarzu wielkich kandelabrów, które zacierają teatralny efekt celebrowania „twarzą do wiernych”; a nade wszystko, podawanie komunii w pozycji klęczącej i na język.

Kolej na biskupów, by czynili podobnie w czasie publicznego celebrowania liturgii. Wiadomo również, że kardynał Carlo Caffarra, arcybiskup Bolonii, jeden z mocniejszych filarów liturgicznych episkopatu Włoch, ogłosił w ostatnim czasie drogą wydanego rozporządzenia z 27 kwietnia 2009 roku, że „mając na uwadze częstotliwość sygnalizowanych przypadków niegodnego zachowania podczas przyjmowania Komunii świętej”, podejmuje decyzję „iż począwszy od dnia dzisiejszego w kościele metropolitalnym S. Pietro, w bazylice S. Petronio oraz w sanktuarium B.V. de San Luca w Bolonii, wierni otrzymywać będą Hostię Świętą wyłącznie z rąk kapłana, bezpośrednio na język”.

Ze swej strony ks. bp Schneider i podobnie Don Mauro Gagliardi [3] proszą, by wyraźnie przypominać, iż „zwyczajnym” sposobem przyjmowania komunii jest komunia do ust i że komunia na rękę jest zaledwie formą „tolerowaną”, nawet jeśli przez jakiś dłuższy czas występuje bardziej powszechnie. Ta ich zachęta ma istotne znaczenie dla odradzania się wiary w rzeczywistą obecność. Respekt dla tego, co boskie i święte wyraża się w znakach szacunku, mówi dalej ks. Bux.
Ponadto inne jeszcze wątki stale powracają w wypowiedziach zwolenników reformy reformy, można tu zacytować:

1. Zachętę do ograniczania liczby koncelebransów, a nawet ilości mszy koncelebrowanych: „gdy te [liturgie koncelebrowane] stają się zbyt częste, funkcja pośrednicząca każdego z kapłanów nie jest jako taka wyraźnie widoczna”.

2. Stopniowe dążenie do ograniczenia mnożących się części zmiennych mszy (pod uwagę brane są tutaj modlitwy eucharystyczne, niektóre dogmatycznie wątpliwe).

3. Wprowadzenie na powrót niektórych elementów formy nadzwyczajnej, które wzmagają poczucie sakrum i postawę uwielbienia, jak gesty przyklęknięcia, całowania ołtarza, starożytny wielokrotny gest znaku krzyża na Kanonie: „Sakrum wyraża się również w znaku krzyża i geście przyklękania” (N. Bux).

4. I wiele innych spraw, jak przypomnienie, że pocałunek pokoju jest gestem sakralnym nie zaś wyrazem mieszczańskiej uprzejmości; masowy powrót do zastosowania języka łacińskiego w liturgii, itd.

Wreszcie i przede wszystkim kwestia, jak nie ustawać w zachętach wobec kapłana, by celebracja odbywała się w kierunku do Pana (ołtarza), przynajmniej podczas ofertorium i modlitwy eucharystycznej. „Najbardziej widoczną zmianą wprowadzoną przez reformę liturgii, pisze ks. Bux, była zmiana polegająca na zwróceniu kapłana w stronę wiernych”. W świetle tych słów można więc słusznie mniemać, że reforma reformy realnie wejdzie w życie, gdy papież i biskupi zaczną wszyscy celebrować ad Dominum.

D – Szczytowy punkt projektu reformy reformy

W swojej książce Nicola Bux stwierdza, że kluczowym elementem nowej liturgii, w kształcie, w jakim wyszła ona z „laboratoriów” Bugniniego – autora reformy liturgicznej – jest dostosowanie do świata. W tym też względzie jego pogląd najbardziej się radykalizuje, podobnie zresztą jak pogląd zwolenników reformy reformy: istotą liturgii katolickiej jest być „niczym nieustająca krytyka adresowana przez Kościół do świata, który ze swej strony stale próbuje skłonić Go, by do niego przynależał”. A zatem, nie można zapominać, iż rewolucja nie jest reformą: „Nie wolno rozumieć reformy jako próby rekonstrukcji służącej gustom jakiejś określonej epoki”.

Stąd też ks. Bux cytuje i opatruje obfitym komentarzem Krótką analizę krytyczną Novus Ordo Missae, opublikowaną na zakończenie Soboru przez kardynałów Ottaviani i Bacci. „Ubolewali, jak przypomina przyłączając się do zdania dwu włoskich kardynałów, nad brakiem zwyczajnego celu mszy, znaczy ofiary przebłagalnej." Trzeba być w istocie ślepym, by nie zauważyć, że na skutek wprowadzenia nowego rytu do mszy następuje w niej de facto rodzaj immanentyzacji orędzia chrześcijańskiego: dogmat o ofierze przebłagalnej, uwielbienie rzeczywistej obecności Chrystusa, specyfika hierarchicznego kapłaństwa i ogólnie charakter sakralny celebracji eucharystycznej nie są w niej równie wyczuwalne, jak to ma miejsce w rycie tradycyjnym. Dlatego ponownie nabierają dziś mocy starania, by do nowego mszału powróciły modlitwy wyrażające najlepiej sens ofiarny mszy, czyli jej znaczenie jako ofiarowanie (por. manifest, jakim była w tej dziedzinie książka o. Paula Tirota, benedyktyna : Histoire des prières d'offertoire dans la liturgie romaine du VIIe au XVIe siècle, Edizione Litugiche, 1985).

O ile więc istnieje jakakolwiek rzecz, co do której mimo wszystko wolno się spodziewać, że zyska wyraz prawny przyczyniający się do rozwoju projektu reformy reformy, jest nią niewątpliwie właśnie to: możliwość wprowadzenia do celebracji w rycie zwyczajnym modlitw z tradycyjnego Ofertorium rzymskiego.

W sumie, gdyby plan taki rzeczywiście ujrzał światło dzienne, można by w końcowym efekcie uzyskać sytuację przeciwną do sytuacji z lat 1965 i 1969: owemu okresowi brutalnych transformacji, gdy wszelkie zmiany miały charakter „postępowy”, mógłby dziś odpowiedzieć echem czas łagodnej ewolucji, w którym wszelkie zmiany zmierzałyby ku resakralizacji.

Takie wprowadzenie w życie reformy reformy byłoby tym razem naprawdę reformatorskie, w tradycyjnym, i bardzo wymagającym!, rozumieniu słowa „reforma”. Odbywałaby się ona na zasadzie „kontaminacji” kultu, by posłużyć się terminologią historyków, stosowaną wtedy, gdy mowa o wpływie jednej liturgii na inną: chodziłoby tutaj o „krzyżowanie” nowej liturgii z liturgią tradycyjną.

Właściwie można by nawet twierdzić, że w dłuższej perspektywie forma nadzwyczajna jest jedyną szansą ocalenia formy zwyczajnej, właśnie poprzez działania wpływające na zmniejszenie jej zwyczajności. Mogłaby się wtedy stać etapem przejściowym, drogą prowadzącą do liturgii nadzwyczajnej. Tak czy inaczej, w żaden sposób nie konkurowałaby z formą nadzwyczajną, przeciwnie, stworzyłaby środowisko o wiele bardziej przyjazne jej upowszechnianiu się i umacnianiu jako formy oficjalnej oraz punktu odniesienia.

[1]. W oczekiwaniu na wersję angielską, książka ks. Buxa jest dostępna w oryginalnej wersji językowej u włoskiego wydawcy Piemme.

[2]. W 2001 r., w trakcie dni liturgicznych w Fontgombault, kardynał Ratzinger zapewnił, iż nie ma mowy, niewątpliwie jeszcze długo, by cokolwiek zmienić się miało w mszale trydenckim, zasadniczo dlatego, że jego istnienie i obecne życie mogą posłużyć jako katalizator ewolucji nowego mszału. „Linia” ta jest dziś wyraźnie reprezentowana przez Kongregację Kultu Bożego oraz Komisję Ecclesia Dei, gdzie istnieje na przykład pogląd, że wprowadzenie nowego lekcjonarza w rycie tradycyjnym jest niemożliwe. Jedyną możliwą do rozważenia zmianą byłoby, według rzymskich liturgistów, wprowadzenie kilku nowych prefacji.

[3]. Wywiad udzielony dla zenit.org w dniu 21 grudnia 2009 r.


----- Original Message -----
Sent: Monday, February 22, 2010 9:19 PM
Subject: List 1 - Reforma reformy - drugi cel Motu Proprio

| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Zakładki:
EU-Fotos
FREUNDE - PRZYJACIELE
IN POLEN - W POLSCE
KOSIEWSKI
Księga - Gästebuch
KULTUR
LITERATUR
Narodowi socjaliści - komuniści - inne
NASZE - UNSERE
POLONIA i Polacy za granicami RP
SOWA
SOWA RADIO
SOWA VIDEO
UNIA & POLSKA
YES - POLAND
www.flickr.com
stefan_kosiewski pod ochroną prawa - unter dem Denkmalschutz * 41- 250 Czeladź, Polen photoset stefan_kosiewski pod ochroną prawa - unter dem Denkmalschutz * 41- 250 Czeladź, Polen photoset
statystyka Sowa Magazyn Europejski

Utwórz swoją wizytówkę