Bóg, Naród, Ojczyzna. Ojcowizna otwarta na świat - od 1999 jako biuletyn Konserwatysta Małopolski ISSN 1773-3946

Wpisy z tagiem: stan wojenny

niedziela, 20 grudnia 2009
Edward Makowiecki: Trwa akcja usprawiedliwiających matactw generała Jaruzelskiego.

Szanowna Pani Moniko
Doszedłem do wniosku, że szybciej napiszę niż znajdę w zapiskach plików.

Mimo, że już w maju 1981 r. na podstawie wielu oznak przewidziałem wprowadzenie stanu wojennego i wyprowadzenie LWP przeciwko Polakom,  co  publicznie ujawniając napytałem sobie  kłopotów zmieniajacych moje życie, mimo kalkulowania, że cywilno-wojskowa junta gen. Jaruzelskiego taki stan wprowadzić może właśnie w okresie przedświatecznym, mnie ten fakt zaskoczył.
Do maja 1981 r. byłem pewnym następcą dowódcy pułku z już podpisanym kolejnym przedterminowym mianowaniem na stopień podpułkownika i ustalonym harmonogramem odbycia praktyki dowódczej w podobnym pułku inżynieryjno  budowlanym.
Publiczne wystapienie w obecności około 300 oficerów WOW w Lublinie z ostrzeżeniem czym dla LWP  będzie  konfrontacja z Polakami zapoczatkowało wyniszczanie mnie przez politruków i totalny nadzór przez WSW.
Pełniąc obowiązki zcy dcy ds produkcyjnych i wcześniej niejednokrotnie zastępując dcę pułku od tego momentu byłem odstawiany od przygotowań jakie w ślad za planami wprowadzenia stanu wojennego czyniono w pułku. Mogłem wiedzieć wiele bo w tym pułku wyrosłem i byłem bardzo zżyty z kadrą. W tego typu jednostkach były takie przypadki, że młodszy stopniem i wiekiem oficer mógł być przełożonym starszych i ja od wielu lat takim przełożonym byłem, a że tych starszych szanowałem stąd i miałem uznanie.
Uznałem , że wprowadzenie takiego stanu stworzy ogromne problemy mnie i moim podwładnym ponoszacym odpowiedzialność za ogromny majatek zgromadzony na naszych placach budów od Spliny-Jawor w Bieszczadach aż po Czerwony Bór pod Łomżą i po swojemu zajmowałem się przygotowaniem budów do pozostawienia w stanie nieczynności.
W dniu 13 grudnia 1981 r. wróciłem bardzo późno z dalekiej budowy nie wstępując do koszar i po obiado-kolacji położyłem się spać. Sypiam zwykle mało ale śpię snem kamiennym, a wtedy po wymarznięciu, po nachodzeniu się po świerzym powietrzu zasnąłem tak mocno, że żona przestraszona telefonem z koszar nie mogła mnie obudzić. Powtarzała w koło wojna, wojna bo takie hasło rzucił Kolega pełniący w tym dniu za mnie służbę oficera kontrolnego pułku z apelem abym natychmiast przychodził i to mi nie
pasowało bo w przypadku alarmów wysyłano po członków dowództwa samochód, a
mieszkam na drugim końcu miasta. Wykonałem telefon na dyżurkę i usłyszawszy gwar, okrzyki zrozumiałem, że faktycznie coś się dzieje, a Kolega jeszcze raz powtórzył, że mam przyjść bo aut już nie ma. Po drodze przechodziłem tunelem przez stację PKP/PKS i tutaj zobaczyłem jak  robotnicy wielkich zakładów wracają autobusami i pociagami, a ze stacji inni upychają ich po kilku do auta i odjeżdżają w kierunku  zakładów. Ten widok i zasłyszane wrogie okrzyki już tylko potwierdziły moje  przypuszczenia jaka to nastaje wojna.
Kiedy wszedłem do pomieszczenia specjalnego przygotowanego jako miejsce kierowania było w nim kilku oficerów i pierwszym, który się do mnie odezwał był b. sekretarz PZPR pułku wyniesiony na stanowisko szefa sztabu. Wyciągnął w moim kierunku rękę w geście jakby trzymał pistolet i zginajac  palec jakby zwalniał spust z uśmiechem powiedział : będziemy strzelać co  skwitowałem wybuchem: ty idioto będziesz rano strzelał do syna na ulicy, do teścia kolejarza.
Stojący w głębi pokoju dca zbladł i wyszedł do sąsiedniego pomieszczenia, a kiedy tam wszedłem za Nim aby się zameldować zobaczyłem jak siedzi ze spuszczoną głową w dłoniach i zrozumiałem o czym myśli bo bedąc ponad 6 lat zcą tego oficera wiedziałem też wiele o Jego rodzinie. Wiedziałem, że jeden syn,    podporucznik po WAT służy w Kielcach, a drugi syn studiuje w WSMW w Gdyni ( w stanie wojennym czytał dzienniki TVP jako podchorąży ). Moje spięcie z szefem sztabu i jak się dowiedziałem później zniknięcie kwatermistrza pułku z planami wydania zapasów dla wysyłanych zgodnie z
opracowanymi planami żołnierzy w teren dla obstawy wybranych obiektów powodujące bałagan podłamały tego starszego już oficera .
Przez kilka godzin pozostawałem w bezczynności patrząc na zmagania tych co to tygodniami przygotowywali plany, na miotanie się mojego dcy i na odprawianie w teren do już okupowanych zakładów , kwaterujących w internacie jednostki komisarzy w tych zakładach rezydującyh od kilku miesięcy, a w tym momencie bladych i roztrzęsionych. To właśnie dla takich musiały być nasze samochody i przez takich nie było samochodu aby zabrać mnie do koszar. Kiedy doprowadzony do ostateczności krętactwami sierżantów kryjących upojonego kwatermistrza ( przybył do koszar ale nie był w stanie ustać na nogach) dowódca zobaczył jak wyposażani są żołnierze w obecności szefa sztab
i politruka powierzył mi pełnienie obowiązków kwatermistrza. Obaj jak na komendę odważyli się ostrzegać dcę jakimś bełkotem o odsunięciu mnie przez wyższych przełożonych ale zostali przygaszeni ( dca zapłacił później za to odpowiednią cenę - szef sztabu, a nie ja został na wiele lat dcą, politruk za wiceministra ON Komorowskiego został pełnym pułkownikiem , szefem wydziału kultury WP III RP). Ta nowa funkcja wiązała się z wyjazdami do wszystkich grup żołnierzy rozrzuconych od Suchej Góry pod Krosnem, Soliny-Jaworu aż po Warszawę, do uzgodnień sposobów żywienia kadry wojska niejednokrotnie z kadrą MO, ZOMO w kasynach itp.
Dało mi to ogromne możliwości obserwacji bałaganu i totalnego marnotrastwa, skrajnej głupoty politruków oraz nieudaczników-lizusów wojskowych i podłości nie tylko ZOMOWców ROMOWców , Milicjantów ale nade wszystko sprzedajnych sługusów tych służb.
Moja podpadka nie była jeszcze wtedy nagłośniona i stąd różni oficerowie tamtych służb , a nawet wojskowi w terenie znający mnie jako wyróżnianego wielokrotnie oficera pełniący różne, czasem tajne i podłe zadania podchodzili do mnie otwarcie, a ci podpici dawali się podpuszczać i odkrywali wszystko ( wcześniej kierowałem robotami budowlanymi w Arłamowie, miejscu >>odosobnienia<< Wałęsy i tam miałem oficerów znajomych). W Wigilię jako kwatermistrz objeżdżałem zgrupowania rozwożąc zapakowane w szare torby jakieś owoce, słodycze i ciasto, spotykałem tych brudnych
zziębniętych żołnierzy i patrzyłem na Ich rozterki. Już po świętach na jednym z takich zgrupowań ulokowanych w budynku administracji CPN Żurawica gdzie byli rozlokowani żołnierze i pracowali ludzie, kobiety wejściem poderwałem dyżurnego.
Zobaczyłem idącego w moim kierunku krokiem defiladowym żołnierza i stojacą kobietę trzymajacą talerz z kanapką i herbatą, której w tym momencie zaczęły ciurkiem płynąć łzy.
Nie odebrałem nawet meldunku pytając dlaczego płacze, a ta Pani odpowiedziała; mój syn jest w wojsku i on tam marznie, jest głodny tak zalękniony jak ci tutaj, ja niosłam temu dyżurnemu tą kanapkę i herbatę, a płaczę bo niech pan popatrzy jakie tutaj leżą ulotki. Podała mi ulotkę na której była narysowana budka wartownicza i wartownik, a
wyżej napis nie wierz nikomu bo może być twoim wrogiem. Powiedziałem tej Pani przepraszam i zawróciłem, wsiadłem w auto, a po przybyciu do jednostki temu politrukowi, który mnie wyniszczał, a za Komorowskiego poszedł w generały prawie naplułem w gębę.
Trwa akcja usprawiedliwiających matactw generała Jaruzelskiego. On się pogubił i nie zawsze kontroluje co mówi, a między wierszami mówi wiele.
Mówi np, że największym zmartwieniem junty było to aby robotnicy nie wyszli na ulice z zakładów. Aby tak nie było to tajni sługusi SB i WSW dzisiaj chodzacy w chwale jako
organizatorzy strajków i okupacji wraz z komisarzami byli organizatorami akcji ściągnięcia ludzi do zakładów. Widziana przeze mnie na stacji akcja powrotu do zakładów była inspirowana i  organizowana przez takich sługusów. Kiedy ZOMO, ORMO, ROMO i wszelkie inne bandy waliły do drzwi ludzi porządnych ( czasem i do tajniaków dla ich
planowego uwiarygodnienia) w miejscach werbunku wolno było robotnikom wszystko.
Pozdrawiam
ppłk o złośliwie i przestępczo nie ustalonym statusie Edward Makowiecki

----- Original Message -----
From: makowiecki edward
Sent: Saturday, December 19, 2009 9:22 PM
Subject: Re: A holiday video for Bohdan Szewczyk
| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Zakładki:
EU-Fotos
FREUNDE - PRZYJACIELE
IN POLEN - W POLSCE
KOSIEWSKI
Księga - Gästebuch
KULTUR
LITERATUR
Narodowi socjaliści - komuniści - inne
NASZE - UNSERE
POLONIA i Polacy za granicami RP
SOWA
SOWA RADIO
SOWA VIDEO
UNIA & POLSKA
YES - POLAND
www.flickr.com
stefan_kosiewski pod ochroną prawa - unter dem Denkmalschutz * 41- 250 Czeladź, Polen photoset stefan_kosiewski pod ochroną prawa - unter dem Denkmalschutz * 41- 250 Czeladź, Polen photoset
statystyka Sowa Magazyn Europejski

Utwórz swoją wizytówkę