Ponowne Zawiadomienie Prokuratora Generalnego w RP o działaniu
lokalnej, żydowskiej bandy w Tomaszowie Mazowieckim, popieranej i chronionej
przez urzędników Ministerstwa Sprawiedliwości oraz Ministerstwa Spraw
Wewnętrznych i KG Policji.
Tomaszewska vell Powęska, Marta/ vell
Migalska Ministerstwo Sprawiedliwości
RP mailto:Tomaszewska@ms.gov.pl
do wiadomości: Kancelaria
Prezydenta RP, Lecha Kaczyńskiego Minister Spraw Zagranicznych Radosław
Sikorski
Szanowna Pani,
niniejszym ponownie zawiadamiam o
działaniach miejscowej bandy żydowskiej ukrytej m.in. w strukturze Prokuratury
Rejonowej w Tomaszowie Mazowieckim a kierowanej przez osobnika o żydowskim
nazwisku Wizner.
Proszę nie mataczyć i nie udawać, że moje wcześniejsze
zawiadomienia Pani przeczytała, bo Pani tak samo jak każdy inny przestępca na
urzędzie potwierdza jedynie to, że moje pisma wpłynęły i udzielono mi pokrętnych
wyjaśnień w związku z moimi pismami, lecz nikt dotąd, a także Pani, nie
ustosunkował się do Zawiadomień o konkretnych przestępstwach, faktach naruszenia
prawa przez kryptosyjonistycznych bandziorów występujących w roli Sprawiedliwych
Polaków.
W załączeniu moje zawiadomienie z 16 lipca 2008 roku, które
wpłynęło w tym samym dniu do Prokuratury Rejonowej w Tomaszowie Mazowieckim, co
zaświadcza przybita na nim pieczęć, w którym jest mowa o konkretnym nękaniu
mojej osoby przez bandę żydowską ukrytą w miejscowej policji, podane są fakty i
nazwiska osób, które naruszyły prawo w związku z działaniami o charakterze
terrorystycznym.
Obowiązkiem Prokuratora Generalnego RP jest zająć się tą
sprawą.
Pani mataczy, opisuje przebieg korespondencji, zamiast przyjąć do
wiadomości dokonane przeze mnie Zawiadomienie Prokuratora Generalnego RP
Andrzeja Czumy jasno wyrażone w moich wszystkich wcześniejszych pismach, o
działaniu w strukturach Ministerstwa Sprawiedliwości i Ministerstwa Spraw
Wewnętrznych RP zorganizowanej grupy przestępczej, czyli tzw. żydowskiej bandy,
albo po włosku mówiąc mafii.
Współpraca z grupą przestępczą zmierzająca
do ukrycia przestępstwa także jest przestępstwem i może Pani zostać oskarżona o
to i zwolniona z pracy, jak zwolniony został Andrzej Czuma za mijanie się z
Prawdą.
W załączeniu pismo, które publikuję ujawniając nazwiska sprawców,
bo bandy żydowskie w Tomaszowie Mazowieckim, są kryte przez kolegów tej samej
maści siedzących w Łodzi i w Warszawie, a muszą być wreszcie kiedyś ujawnione i
potraktowane zgodnie z Prawem, jeżeli Polska ma być europejskim państwem prawa.
Berlusconi we Włoszech będzie sądzony i w Polsce odbędzie się parę
pokazowych procesów, bo tego chce tzw. Konieczność! A mówi do Pani o tym ten,
któremu nie można zarzucić, że mówi od Rzeczy: dziennikarz, magister, studiujący
w Polsce siedem lat nauczyciel i poeta z dorobkiem książkowym, który przed
studiami chodził do innych szkół 13 lat i posługuje się biegle kilkoma językami,
bo tak chciał Bóg.
Musi być ukarana dla Przykładu jedna żydowska banda,
jak żydowski Polański złożony będzie na Ołtarzu Prawa, jak Czuma oraz inne
żydowskie baranki, jak chce tego Pismo Swięte, Ludzkość, Sprawiedliwość i Pan
Bóg. Musi być ujawnione Bezprawie i złoczyńcy żydokomunistyczni skazani,
odbędzie się Proces Międzynarodowy Norymberga II.
Prezydent Iranu
ujawniony został jako żyd i w Polsce, jeżeli Lech Wałęsa ma żydowskie
pochodzenie po matce, to Polska musi się o tym dowiedzieć, a korona nikomu z
głowy przy tym nie spadnie, ale ludzie przestaną po prostu o tym głośno szeptać.
Odbędzie się po prostu detabuizacja.
Piszę do Pani o tych wszystkich
sprawach nie dlatego, żem głupi, ale dlatego, że dziennikarz ma obowiązek
mówienia Prawdy i ujawniania faktów, a Poeta Prawdziwy oszustwem się nie skala,
jak nie splami Nauczyciel Prawdziwy swoją spermą wargi dziecka.
Ujawniam
w internecie ten list i kilka nazwisk i numerów legitymacji służbowych
żydowskich przestępców z Tomaszowa, bo przebiera się miarka, rozbijany jest
wazon, podnosi ciśnienie w żyłach krew.
Nie może być tak, żeby Polską
rządziła Jedna Wielka żydowska Mafia na wszystkich szczeblach władzy. Od
Ministra poczynając o żydowskim nazwisku Czuma po policjanta, który nosi w
Tomaszowie żydowskie nazwisko Mela, a oskarżył mnie fałszywie o kradzież
dzieciom piłki, starej, zniszczonej piłki do gry w piłkę nożną. Nie zgadzam się
na taki absurd czy nonsens.
Ostrzegam, że mam nagranie filmowe, na którym
pada nazwisko jednego przestępcy i ten oszczerca przyznaje się do tego nazwiska,
że je nosi, a ja zapowiadam na tym nagraniu jasno i wyraźnie, że piłkę oddam na
Policji.
To dlaczego ta Policja w Tomaszowie oskarżyła mnie fałszywie o
kradzież piłki, którą dobrowolnie, zgodnie z nagraną na filmie zapowiedzią,
zaniosłem IM na tę żydowską w Tomaszowie Mazowieckim policję polską?
Prokurator Wizner, zawiadomiony przeze mnie osobiście i przy świadkach
oraz załączonym pismem, nie stanął po stronie Prawa, a Sędzia Niewinnego
zaocznie skazał.
Prokurator Wizner zapytał mnie tylko, czy dokonuję
nagrania prowadzonej z nim rozmowy? A przecież ja zawiadomiłem go tylko o
terrorystycznych działaniach tej ich bandy, a on nie zanotował i nie uprzedzał
mnie, że muszę mówić prawdę o wszystkich komórkach, mikrofonach, itp. To
usłyszał, co chciał, a ja mam zdjęcia i filmy, które prosiłem na pismach, żeby
je wzięli ode mnie, zabezpieczyli do sprawy na oryginalnych nośnikach, a oni nie
chcieli dokonać tego, do czego byli zobowiązani z mocy Rozsądku. Ja nadal mam te
dowody i będę wszystko ujawniał w internecie z korzyścią dla Sprawy.
Bo
teraz jestem na liście przestępców ściganych w Polsce przez policję, którzy nie
zapłacili wyroku i byle pederasta może ich gwałcić w areszcie albo i powiesić, a
ja nie życzę nikomu, co mi nie miłe, ani nogi od stołka w dupie, ani wieszania
za szyję, ani żadnych innych tzw. przyjemności.
Ja chcę tylko Prawa w
mojej Ojczyźnie, prawa do życia spokojnego dla mojego, Polskiego Narodu. Bo
naród ma prawo, żeby sam o sobie stanowił, a nie może moim, Polskim Narodem
zarządzać żydowska banda. Nikt nie ma prawa terroryzować Polaka w jego
Ojczyźnie.
Nie zgadzam się i wzywam dlatego do ponownego przejrzenia
moich zawiadomień. Wzywam do anulowania bezprawnego wyroku, a oszczercy mają
odszczekać haniebne pomówienia i symbolicznie należy ich skazać wszystkich,
łącznie z Wałęsą, który dopuścił się w zeszłym roku pochwały agentów, a w tym
roku wziął Judaszowe srebrniki od współpracownika KGB Ganleya i publicznie
wyraził się, że trzeba puścić bezkarnie pedofila Polańskiego. Nie może takiego
bezprawia robić i głosić Lech Wałęsa, laureat Nagrody Nobla, który chce być
prezydentem Europejskiego Państwa, a my promujemy go na każdy etat, żeby się
tylko wreszcie opamiętał na starość i sam głupot już nie gadał i nie otaczał się
żydowskimi doradcami i nie słuchał tego, co mówi do niego wszczepiony mu w
Ameryce przez żydów do serca czip.
To ten Wałęsa może być jeszcze użyty
przez Budowniczych, ale niech siedzi cicho, a Pani ma się zabrać porządnie do
roboty, jak nie chce Pani polecieć ze stanowiska jak, czy ten czy drugi Minister
o żydowskim w Polsce nazwisku.
Z Panem Bogiem i Prawdą z Frankfurtu
nad Menem mówił
dlaczego nie okazujesz najmniejszej choćby odrobiny
tolerancji w stosunku do Polaka, starszego kolegi po piórze, który pozwala sobie
na zachowanie swojego własnego, indywidualnego sposobu określania przedmiotów i
i ludzi po nazwisku?
Dlaczego nie pozwalasz Polakowi mieszkajacemu od 27 lat
w Niemczech na politycznej emigracji, który z mówiacymi po polsku Niemcami i
Zydami nie tylko we Frankfurcie ale i w Krakowie i w Twoim rodzinnym Olkuszu
jest od wielu lat zaprzyjaźniony, przebywa w ich domach, sypia spokojnie i
spotyka się z nimi w miejscach publicznych, tzn. także i w synagodze w Rzymie,
czy we Frankfurcie a po spotkaniu się z byłym Ambasadorem Izraela na Twardej w
Warszawie napisał wiersz i opublikowal ten wiersz w internecie, a inne jego
wiersze miał na swoich półkach w prywatnym mieszkaniu przy Schumann Str.
Przewodniczący Centralnej Rady Zydow w Niemczech, Ignatz Bubis (mówiacy
wyśmienitą polszczyzną) na to, żeby ten Polak nazywał rzeczy po
imieniu?
Jeżeli ja jestem nagradzany w taki, czy w inny sposob i
przebywałem m.in. godzinami w prywatnym mieszkaniu tego żyda Bubisa, ktorego
szanowałem i lubiłem za pewne cechy i sposób bycia, a do siebie na Wigilię, w
moje urodziny, zapraszałem innego, samotnego żyda Szermana, ktory był moim
prywatnym lekarzem dla całej mojej rodziny, to dlaczego ty mi zabraniasz tego
żyda Schermana nazywac żydem?
Opowiem Ci może taką anegdotę: siedzimy sobie kiedyś w
greckiej kawiarni w Niemczech, w dzielnicy Frankfurtu Nied w trójkę: Basia, ja i
doktor Shermann, który nas zaprosił na włoskie lody, a dochodzi do naszego
stolika turecka kelnerka i on ją pyta po niemiecku: sprechen Sie Polnisch? A ta
mu odpowiada: Nein, to on jej na to: Schade (szkoda), Polnisch ist eine schöne
Sprache/ język polski jest taki piękny.
Lody były wyśmienite; dr Szerman już nie żyje, ale
wyobraź sobie, że w tym roku zaprosił nas do tureckiej kawiarni w dzielnicy
Frankfurtu Preungesheim inny żyd z Polski, a podeszła do stolika kelnerka, w
której przywitaniu po niemiecku i zapytaniu, czym może nam służyć usłyszałem
czeski akcent, więc teraz ja ją zapytałem po czesku, czy ona mówi po polsku, a
ona mi odpowiedziała, że żałuje, ale niestety nie umie, to ja jej na to po
niemiecku: nie szkodzi, ale proszę mówić do nas po czesku, bo czeski język jest
taki piękny, a my staramy się przecież wszyscy nawzajem zrozumieć.
A płacił za lody, za jednym i drugim razem ten żyd,
który na te lody Polaka zapraszał. Bubis miał tak samo jak ja, całe ściany
zabudowane w mieszkaniu książkami, a pośród nich wiele było książek po polsku,
widziałem też albumy z Częstochową, Jasną Górą. I mam nadzieję, że tomik z moimi
wierszami też nie wylądował od razu po moim wyjściu w koszu, bo zapytał mnie
zaraz na samym początku, a czemu Pan usiadł tak daleko ode mnie na tej kanapie?
Dodając zaraz: proszę, niech się Pan przysunie tu bliżej do mnie. I pijąc kawę w
spokoju widziałem jak on odczytywał pisane po hebrajsku teksty w jidisz z
podarowanej mu przeze mnie książki "Zydzi"Andrzeja Zbikowskiego, świeżo dopiero
co wydanej we Wrocławiu przez Wydawnictwo Dolnośląskie
i glośno mu tej umiejętności pozazdrościłem. A Pani profesor Termińska, która w
Katowicach prowadzi katedrę hebraistyki, to powiedziała kiedyś, że jak mi tak
smakuje ten piernik żydowski, który ona dla swojego wnuczka osobiście upiekła,
to mi zapakuje, i zaniosłem swojemu synkowi, żeby spróbował, jakie to
dobre.
Zaś Dyrektor Wydawnictwa Dolnośląskiego Pan Jan
Stolarczyk, którego przyjaźnią mam zaszczyt cieszyć się od pierwszych moich
publikacji, gdzieś tak od chyba 1974 roku nadesłał mi nowy egzemplarz tej
pouczającej książki, którą ja tylko mogę Tobie polecić. A jak już nadeślesz
mi do Frankurtu egzemparz recenzyjny swojej debiutanckiej powieści, to szczerze
obiecuję, że przeczytam, zanim wyląduje w koszu, albo na półce obok tysięcy
innych, wartościowych publikacji.
Na koniec powiem Ci jeszcze, że sprowadziło siię w
ostatnim dwudziestoleciu do Niemiec bardzo dużo żydów z krajów byłego Związku
Sowieckiego, więc odświeżałem sobie niedawno w rozmowie z pewnym sąsiadem moją
znajomość rosyjskiego, a do drugiego sąsiada, Turka krzyczę przez ulicę: Salam
Alejkum, bo przejeżdżając autem odrywa rękę od kierownicy, żeby mi pomachać na
przywitanie. Do Niemców, księdza i biskupa mówię: Grüß Gott, a żydów witam
słowem: Shalom.
Taka jest rola i dola Polaka żyjącego w XXI wieku w
Niemczech na politycznej emigracji. To wyjaśniając ci niniejszym pozdrawiam
serdecznie życząc pozostawania
pod ziemią są mury
budynku ociosana w tynku wieprzowina cegły, których nie ima się ząb
czasu
w podziemiach ściany
krzyżują spojrzenia bez imienia, bez kamienia na suficie wymieniamy
spojrzenia na życie
bo nadarza się okazja,
zarządza tak ktoś żeby pieśniarz miast wracać do ojczyzny spotykał Żyda w
stolicy i gasił pragnienie w szklanicy soku pomarańczowego
pod sklepieniem piwnicy
brunatny ślad na dnie fabrycznej, szklanej filiżanki nie mówi nic o losie
i nie zwodzi nas dobry na takie niespodzianki zwornik
Uchroń nas, Jezu przed zmutowaną chorobą ptaka i świni. Modlitwa do Jana Pawła II. o zachowanie od świńskiej grypy.
Trzynaście lat temu Philip Cohen przypomniał w pewnym amerykańskim magazynie (NewScientist)
o epidemii grypy, która przez pierwsze dwa lata po zakończeniu I wojny
światowej zabrała z tego świata trzy razy tyle ludzi, co wcześniej
wszystkie pociski , gazy i całe nieszczęście na wszystkich placach i
frontach bojów.
-
Do dzisiaj nie wiemy, dlaczego wirus "hiszpanki" był tak groźny -
mówiła w 1996 roku Kirsty Duncan , epidemiolog z Ontario. - Dopóki nie
znamy szczegółów jego budowy, nie możemy opracować szczepionki, która
uchroniłaby nas przed podobną epidemią w przyszłości.
Poznanie
szczegółów budowy wirusa grypy "hiszpanki" możliwe było dzięki poznaniu
fragmentu zarażonej tkanki ciała ludzkiego. Pytanie było: skąd zdobyć
po 80 latach komórki nadające się do badań? W ich poszukiwaniu
amerykańska badaczka udała się aż za Koło Podbiegunowe, gdzie
temperatura nigdy nie wzrasta ponad +1 stopień Celsjusza. Jeżdżąc po
ludziach wypytywała o miejsca pochówku osób przedwcześnie zmarłych
między 1918 a 1920 rokiem.
Któregoś
dnia natknęła się na staruszkę i... dalej wszystko było jak w bajce.
Staruszka przypomniała sobie, że będąc dziewczynką zanotowała w swoim
pamiętniku o śmierci siedmiu chorych na grypę górników i miejscu ich
pochówku.
Po
11 miesiącach Amerykanie uzyskali zgodę na ekshumację od władz
norweskich i rodzin zmarłych. Wirusolodzy z Atlanty stanęli przed
zadaniem wydobycia zwłok i pobrania tkanek w taki sposób, by groźny
wirus nie przedostał się do otoczenia.
Uchroń nas, Jezu przed zmutowaną chorobą ptaka i świni. Modlitwa do Jana Pawła II. o zachowanie od świńskiej grypy.
Do Sługi Bożego, Lolka Wadowickiego, Polaka Małego, Wielkiego Jana Pawła II.
modły wznosimy; Santo Subito dla Ludu prosty, a dla swoich: wujku!
Teraz przed Bogiem niechaj nas Twoja prośba broni!
Uchroń nas, Panie przed zmutowaną w pracowni Szatana
genetyczną zarazą świńskiej grypy!
Uczyń nas odpornymi na Zło i Nieczystość,
na spekulantów i oszustów w życiu publicznym,
na fałszywych pasterzy w Kościele Twoim,
na wilków pomiędzy ludźmi w owczej skórze.
Módlmy się za leżącą w szpitalu w Zielonej Górze
Polką zarażoną, która wróciła z Meksyku na Ojczyzny łono.
Za każdą kolejną Ofiarą jeszcze nie ujawnioną
przez media żydowskie w Polsce, za którą się modlimy.
Uczyń nas odpornymi na nieprawość obcej Władzy
i zakusy Mamona, uczyń nas silnymi!
W Biedzie naszej i w naszym nieszczęściu nie opuszczaj;
Nie ma wszak innego miejsca na Ziemi dla Dobrego Boga,
jak tylko z Ludźmi Dobrymi.
Nie opuszczaj nas dla fałszywej nauki o pozornej ekumenii,
Nie ma bowiem dla Katolika żadnych "starszych bogów w plemiennej wierze".
Do Ciebie, Chryste modły wznosimy,
który na skale żydowskiej w Jeruzalem
raz na Dobre śmierć pokonałeś,
usłysz nas jako i my Ciebie słyszymy.
Oddal od nas wirusy, wytwory nieludzkiej ręki,
zaszczepioną perfidnie przez Diabła na Człowieku zarazę,
uchroń nas, Jezu przed zmutowaną chorobą ptaka i świni. Amen
Polakom przystoi mówić prawdę w oczy takoż i teraz należy bez niedomówień powiedzieć, kto i po co niszczy struktury myślenia obecne w naszych narodach europejskich od stuleci? Dlaczegóż to niby mamy Jasną Górę i Wawel przestać naraz uważać za zabytki narodowe Polaków? Czy synagogi na Kazimierzu w Krakowie też wkrótce przejdą na prywatną własność "niemiecko-żydowsko-polskich" fundacji, bo "należy zachować je dla całej Europy, Ameryki i Bliskiego Wschodu"?
Prywatne banki i koncerny w czasach globalnego kryzysu zabiegają oto na całym świecie o pomoc publiczną narodów, sięgają bez skrupułów po pieniądze podatnika. Fundacje w Polsce żyją jak wiadomo z tego, co zafunduje im państwo polskie i składka państwa polskiego do kasy Unii Europejskiej. Kierowana przez Pana prywatna fundacja nie ma własnych środków finansowych, a zamierza przejąć na początek na swoją prywatną własność za symboliczną złotówkę zamek na Mazurach w Sztynorcie.
W konserwatywnym myśleniu Polaka o zabytkach sytuuje się przede wszystkim ostrożność w podejściu do różnych utytułowanych nowatorów, którzy Polakom zakochanym w konserwacjach, tożsamościach i tradycjach chcieliby bez większego powodu przewracać w głowach przyjmując rolę mentorów i przejmując przy tym na swoją prywatną własność majątek, który dotychczas Polacy mieli prawo uznawać za swoją własność ogólnonarodową.
Nie wiem, czy w Azji też już zapanowała choroba konserwowania zabytków kultury narodów poprzez przejmowanie ich na prywatną własność przez różne dziwne "japońsko-chińskie" jedynie z nazwy, a w istocie: antynarodowe fundacje? Za miesiąc będzie gościł we Frankfurcie nad Menem Dalai Lama, będzie okazja postawić publicznie pytanie, czy w Tybecie prywatne spółki i fundacje wyciągają już ręce po klasztory, by przejąć je na swoją prywatną własność i zachować tym samym dla całej Azji?
W Związku Sowieckim komuniści zastępowali obowiązujące od stuleci narodowe spojrzenie na dobra zniewolonych narodów podejściem i spojrzeniem bolszewickim, sowieckim, żydokomunistycznym; dzisiaj wiemy, jak bardzo złym.
Czy wobec tego mamy dzisiaj ulec w Unii Europejskiej popagandzie antynarodowych, "europejskich" fundacji i spółek, prywatnych firm, które przede wszystkim mają interes w tym, żeby przejąć na swoją prywatną własność nasze narodowe skarby, pod hasłami ratowania wspólnego dziedzictwa europejskiego? W Europie wczoraj królowa duńska uznała wszak częściowo autonomię narodu Grenlandii, nie jest więc dla Europejczyków reprezentowane przez Pana myślenie jedynym wzorem zachowań.
Spotkał się już z krytyką w Polsce udział przedstawicieli polskich władz państwowych i samorządowych w zorganizowanych przez Pana Fundację w Sztynorcie obchodach 100-lecia urodzin jakiegoś porucznika Wehrmachtu, który niczym szczególnym nie zasłużył się dla kultury obu naszych narodów, a zginął jedynie dlatego, że zbyt łatwo uwierzył w potęgę spiskowej teorii dziejów.
Partnerem w Niemczech zarządzanej przez Pana w Polsce (założonej w Warszawie, a działającej w Görlitz) fundacji jest prywatne stowarzyszenie DenkmalAkademie e.V. występujące też pod nazwą: "DenkmalAkademie der Deutschen Stiftung Denkmalschutz", która to nazwa błędnie sugerować może państwowy charakter firmy.
Stowarzyszenie to przejęło już w Niemczech dwa zamki pod swoją opiekę. Organizacja ta realizuje tymczasem jawnie antypolską politykę historyczną, której nie może popierać żaden rząd w Niemczech, choć zgodne by to było z głoszonymi przez Pana Profesora wytycznymi zachęcającymi do odchodzenia od tego, co narodowe, niemieckie, lub polskie, na rzecz wymyślonej sztucznie przynależności "europejskiej", budowanej dla swobodnego przepływu nowych właścicieli w Unii Europejskiej. Czemóż miało bowiem służyć wpisanie do programu działania DenkmalAkademie na 2009 rok m.in wycieczki na historyczny Sląsk "pod panowaniem Czech, Habsburgów i Prus" (s. 27), pomijające z założenia pierwotne, piastowskie ślady w tej części Polski. Dziedziczni panowie na zamkach i fundatorzy kościołów na Sląsku pochodzili wszak z polskich rodzin, byli potomkami polskiego księcia Bolesława Krzywoustego, wywodzili się z polskiego domu Piastów, który wchodził w europejskie koligacje.
Zamki prawie wszędzie przechodziły w dziejach w różne ręce, ewoluowała świadomość narodowa. DenkmalAkademie e.V. w czerwcu i we wrześniu ma w planie wycieczki do West- und Ostpreußen (s.34 i 42), w czerwcu i w październiku wyjazd seminaryjny w Hirschberger Tal, (do Doliny Jeleniogórskiej) na Sląsk, gdzie od 1 maja 2009 roku ponad 2000 zamków może przejść w ręce nabywców z Unii Europejskiej, Chin i Japonii, a nie tylko z Niemiec. Piastowski zamek może mieć na Sląsku żydowskiego właściciela na określonych przez państwo polskie warunkach. Na to Polska przystała w Unii Europejskiej i nie ma potrzeby ściemniania tego jasnego spojrzenia teoretyzowaniem o jakimś "europejskim" odchodzeniu od gatunku.
Najpierw wprowadzono do Polski zachodnie
banki, teraz zachodnie rządy jawnie wprowadzają do rad nadzorczych i zarządów
tych banków swoich rządowych przedstawicieli, żeby zarządzali Polską w sposób
bezpośredni w narzuconym Polsce systemie obcopaństwowego kapitalizmu.
Wszystkie Partie i Kościoły w Polsce udają, że nie widzą
nic złego w tym, żeby w Radzie Nadzorczej jakiegoś zachodniego Banku w Polsce
zasiadała dowolna osoba wyznaczona z obcego nadania państwowego, przez kanclerza
Niemiec, królową Wielkiej Brytanii, czy prezydenta USA, z
zadaniem doglądania działalności tegoż banku na terenie Polski.
Premier Donald Tusk nie dostrzega nic niestosownego
w obsadzaniu przez obce rządy stanowisk w bankach na terytorium
suwerennej Polski. Także Prezydentowi Kaczyńskiemu kręgi tzw. doradców
przesłoniły trzeźwe widzenie rzeczywistości chorymi sporami o rolę agenta
Bolka, Szambo w samolotach.
Czy pochodzący z obcego nadania politycznego nowi
bankierzy w Polsce będą w czymś gorsi od spekulantów, którzy od lat robią za
bankierów? Otrzymają wszak takie same, najwyższe na świecie uposażenia w
upaństwowionych przez zachodnie rządy na terytorium Polski bankach a
także gwarancje swoich rządów, że gdyby znowu coś nie wyszło z Polską, czy
spadło zaufanie do tych banków, to nie muszą się niczym przejmować, bo
zachodnie, obce rządy i komuny, zadłużone w tych samych, dawniej prywatnych,
obecnie upaństwowionych bankach na Zachodzie, mogą sobie przecież w każdej chwili
dofinansować te banki z powietrza, a kontroli ze strony miejscowych
żydokomunistów w Polsce nie muszą się spodziewać, bo nikt im jeszcze, tym
miejscowym politrukom nie podpowiedział, że w Polsce klasa próżniacza też może
przecież publicznie powiedzieć, że chce mieć prawo dokooptować swoich członków do
tych upaństwowionych przez zachodnie rządy na terytorium Polski Rad
zachodnich banków, w których każdy członek Rady kasuje na oko milion euro w
roku.
Panie Pośle Czarnecki, Panie Europośle Tomczak, milion
euro na rękę, na każdego!
Ręce precz od polityki, panie Pośle europejski
Wojciechowski!
Milion euro rocznie za wirtualną buchalterię!
Pani Poseł Krupa, milion euro rocznie, to jest
kilkanaście milionów złotych za jedną kadencję.
Polska może sobie cynicznie dodrukować bankowców, ile
tylko uda się jej wytargować w przyszłych negocjacjach, które rządzącym w Polsce
narzucają się chyba w końcu same po wysłuchaniu tego, z czym się niniejszym
opacznie wychlapał, z Frankfurtu nad Menem
PAP, PH /07.11.2008 20:38 Rosja zaproponuje państwom G20 koordynację polityki makroekonomicznej i
ograniczenie roli Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW) -
powiedział doradca ekonomiczny Kremla Arkadij Dworkowicz. - Jesteśmy gotowi do poważnego dialogu na ten temat (roli MFW) -
powiedział Dworkowicz na konferencji prasowej w Moskwie, podkreślając,
że konieczna jest przebudowa funkcji MFW, a także innych instytucji
międzynarodowych. Mówiąc o roli MFW, doradca prezydenta podkreślił, że Fundusz "powinien
w większym stopniu działać jak bank i jako kredytodawca winien stawiać
pożyczkobiorcom warunki finansowe, a nie polityczne".
MFW, zdaniem Dworkowicza, "nie powinien działać jak menedżer w państwach, którym udziela pożyczek".
Powiedział, że Rosja chce stworzenia nowych globalnych, ale też
regionalnych instytucji, które w przyszłości mogłyby przejąć rolę
kredytodawcy. Przyznał jednak, że w najbliższym czasie "nie ma
alternatywy dla MFW".
Rosja, która w ostatnich latach zebrała obfity plon rekordowo wysokich
cen ropy i dysponuje trzecimi na świecie rezerwami dewiz i złota,
pragnie, jak pisze Reuters, zmiany istniejącego globalnego porządku
ekonomicznego i chce mieć większy wpływ na podejmowanie decyzji.
Dworkowicz powiedział, że każdy kraj, który chce uczestniczyć w
regulacji globalnego rynku finansowego, powinien móc działać w nowych
instytucjach, "inaczej niż to jest z MFW", który Rosja uważa za
instytucję zdominowaną przez USA i inne najbardziej uprzemysłowione
kraje, czyli G7.http://wiadomosci.onet.pl/1859442,12,rosja_zaproponuje_ograniczenie_roli_mfw,item.html
Magdalenka i tzw. okrągły stół pozwoliły tylko zaistnieć w przestrzeni publicznej żydokomunistycznym mutantom, metastazom Zła
(...) Polacy nie zmieniają poglądów. Ludzie honoru trzymają się zasad, bo tak jesteśmy ukształtowani przez pokolenia. Na odstępstwa nie pozwala godność i tożsamość. Inni mogą się zmieniać co dwa miesiące, bo mają np. w sobie żyłkę do handlu i sporów talmudycznych,
Godność nie pozwala Polakom na układanie sie ze Złem, które nie od dwóch miesięcy i nie od ukladów w Magdalence niszczy Naród Polski. Magdalenka i tzw. okrągły stół pozwoliły przecież tylko zaistnieć w przestrzeni publicznej żydokomunistycznym mutantom, metastazom Zła (...). http://sowa.mypodcast.com/200701_archive.html
Mówienie o przyszłości ma za sobą czarną przeszłość smutnych doświadczeń ludzi i narodów ze zbawcami, którzy nie potrafili nawet uratować samych siebie.
Myślenie konserwatywne odwołuje nas natomiast do praktyk cywilizacyjnych, dzięki którym stać nas na refleksję.
A jeśli myślenie ma przeszłość, to szkoda miejsca w lamusie na eshatologię.
... smutnych doświadczeń ludzi i narodów ze zbawcami, którzy nie potrafili nawet uratować samych siebie. Myślenie konserwatywne odwołuje nas natomiast do praktyk ...
... Oswald Spengler (1880-1936), Arthur Moeller von dem Bruch (1876-1925), Hans Zehrer (1899-1966), czy Carl Schmitt (geb.1888) i Ernst Jünger (1895-1960), którzy ...
czy Rząd RP otacza taką samą opieką polskie firmy działające w Iraku, jak rząd RFN otacza niemieckie firmy?
Niemieckie firmy robią interesy w Iraku, bo posiadają poparcie swojego rządu - Exportkreditgarantien des Bundes (Hermesdeckungen).
Czy Rząd Rzeczypospolitej Polskiej otacza taką samą opieką polskie firmy działające w Iraku, jak rząd RFN otacza działające tam niemieckie firmy?
Stefan Kosiewski
Frankfurt nad Menem, 17.11.2005
----- Original Message ----- From: abo@abo-bmwa.de To: sowa-frankfurt @t-online.de Sent: Thursday, November 17, 2005 2:56 PM Subject: BMWA-Pressemitteilungen: Exportkreditgarantien des Bundes (Hermesdeckungen) für den Irak
Datum: 17.11.2005
Deutschland hat als eines der ersten OECD-Länder mit dem irakischen Finanzministerium und der Trade Bank of Iraq (TBI) ein neues Rahmenabkommen über die Gewährung von staatlichen Exportkreditgarantien ("Hermesdeckungen") geschlossen. Der im Auftrag des Bundesministeriums für Wirtschaft und Arbeit von der Euler Hermes Kreditversicherungs-AG unterzeichnete Vertrag schafft eine verfahrensmäßige Grundlage für neue Deckungsmöglickeiten für den Irak. Mit diesem Schritt unterstreicht die Bundesregierung ihren Willen, den Wiederaufbau des Iraks auch durch Verbesserung der Risikoabsicherung für deutsche Unternehmen zu fördern.
Unter dem Rahmenabkommen sind Deckungen für kurzfristige Exportgeschäfte mit dem Irak grundsätzlich möglich, sofern ein Akkreditiv der TBI vorliegt und das Finanzministerium des Iraks sowie die TBI bestätigen, dass ein Geschäft unter das neue Rahmenabkommen fallen soll. Die Bundesregierung macht die Vergabe von Exportkreditgarantien im Einzelfall von einer sorgfältigen Prüfung der jeweiligen Risiken abhängig. Ziel ist es, schrittweise Erfahrung mit dem Abkommen zu sammeln. Um das Potential des Abkommens nutzen zu können, ist eine positive Einschätzung der weiteren finanzpolitischen Entwicklungen des Iraks entscheidend. Der geplante Abschluss des bilateralen Umschuldungsabkommens noch in diesem Jahr ist hierbei ein wichtiger Baustein.
Weitere Informationen im Internet unter www. exportkreditgarantien.de oder unter der Telefonnummer 040-88349192.
Republika Czeska nie zamierza na razie uczestniczyć w nowym amerykańskim systemie przeciwrakietowym, a rozmowy na ten temat "nie wyszły poza płaszczyznę ekspertów" - oświadczył we wtorek rzecznik czeskiego ministerstwa obrony Andrej Czirtek. Zdementował tym samym doniesienie „gazety wyborczej”, jakoby poza Polską także Węgry i Czechy miały ochotę na udział w tych kosztownych zbrojeniach.Wiadomość ta, przekazana za agencjami: PAP i dpa, przez dziennik „Rzeczpospolita” (2005.11.15 17:35)każe
przypomnieć, iż Czechy nie weszły także m.in. do tzw. Grupy Bojowej utworzonej w 2004 r. decyzją rządów: Niemiec, Polski, Litwy, Łotwy i Słowacji,[Grupy Bojowe UE (EU Battlegroups – BG)].
Jeżeli więc rachunek ekonomiczny i żelazna logika nie warunkują postępowania polityków zatrudnianych w Polsce do wypełniania zadań rządowych, to co nakazuje kupowanie samolotów, którymi nikt nie lata? Co wymuszało na Polsce udział w realizacji tzw. Europejskiej Polityki Bezpieczeństwa i Obrony (European Security and Defence Policy – ESDP), równolegle obok udziału w NATO?Co wprowadziło do myślenia polityków w Polsce dualizm, którego pomieszania i konsekwencji nie są w stanie pojąć z raportów kilkunastu pracowników cywilnych i wojskowych oddelegowanych do różnych komitetów i agend europejskich?
Ministerstwo Obrony Narodowej mówi w tej sytuacji – to tak dla przykładu - na stronach internetowych rządu RP o – o utworzonej w 1948 r. Unii Zachodniej, przekształconej w 1954 r. w Unię Zachodnioeuropejską (UZE), że po okresie marginalizacji UZE,doszło do jej „faktycznego uśpienia”.A przecież UZE miała być strukturą wojskową, a nie lożą masońską, ani tajnym agentem, tzw. kretem, których aktywność unieruchamia się tym właśnie słowem, magicznym zaklęciem nic nie wyjaśniającym a tłumaczącym wszystko.
Publikację, o której mowa usypia (kończy?) stwierdzenie: Popieramy wszelkie rozwiązania usprawniające mechanizmy współpracy w dziedzinie bezpieczeństwa między Unią a Sojuszem Północnoatlantyckim, które zapewnić mają przejrzystość oraz zapobiec zbędnej duplikacji podejmowanych działań.
Takie zakończenie podobać musi się nie tylko wojsku, choć temu szczególnie, choćby za użyte pojęcie „zbędnej duplikacji”, bo kojarzyć się musi ono w szeregach wojskowych nieodparcie z jedną nogą, którą zaspana doktryna wojskowa pakuje uparcie od kilku lat równocześnie w dwie nogawki.
Rząd Republiki Czeskiej przyjął najwidoczniej do wiadomości, że Traktat Konstytucyjny, pod który była skrojona cała ta tzw. Strategia Europejska, został odrzucony i pogrzebany, i to przynajmniej w dwóch państwach członkowskich.
Bełkot, staromowa: wicie, towarzysze, trzecim filarem jest dobra wola Łukaszenki, żeby nie odpalać tego, co na Białorusi jest gotowe do odpalenia, a czwartym filarem europejskiego domu są rakiety Izraela.
W pierwszą swoją zagraniczną podróż (11-12 listopada) jako Minister Obrony Narodowej Radosław Sikorski udał się do w Iraku; nie umiał powiedzieć żołnierzom, czy przebywać tam jeszcze będą tygodnie, czy miesiące.W pierwszym tygodniu grudnia 2005 r.zjawią się w Warszawie iraccy ministrowie: obrony i finansów. W tym czasie rząd polski powinien uzyskać większą przejrzystość , co powinno zapobiec zbędnej duplikacji podejmowanych działań, przynajmniej na terenie Iraku.
Bliżej Pana Boga, niż biblijnej Ziemi świętej – o polskiej racji stanu
Drogi Panie Inżynierze,
Premier Kazimierz Marcinkiewicz zapowiedział stworzenie brygady ekspedycyjnej zdolnej do działania za granicą; ...doprowadzimy do pełnego sukcesu naszą misję wojskową w Iraku, przejmiemy dowództwo operacji NATO w Afganistanie w 2007 roku zgodnie z ustaleniami sojuszniczymi. ...Polska będzie nadal aktywnym i solidarnym członkiem Sojuszu Północnoatlantyckiego i europejskich struktur obronnych....
...Obecne wyzwania polityki światowej, takie jak globalizacja, czy terroryzm, narzucają ścisły sojusz pomiędzy Unią Europejską i USA. Jest on podstawowym warunkiem globalnej stabilizacji. Polska może odegrać poważną rolę w tym zbliżeniu – zauważył premier Marcinkiewicz stwierdzając:To wymóg polskiej racji stanu.
Scena polityczna w Polsce nie wyschła jeszcze od łez po tragikomicznych sporach o dziadka Dawidowskiego, który nie wiadomo wreszcie, czy był gdańskim żydem powołanym do Wehrmachtu, czy tylko bratem dziadka jednego z 16-tu kandydatów na kasowe stanowisko w III jeszcze RP?
Odgrzebywanie militariówtudzież anachroniczne grzebanie w papierach czy skierowaniach do logopedy nie zastąpi myślenia politycznego, bo czymże jest owa polska racja stanu, o której dużo trąb trąbi, ale od której mało się przewraca jerychońskich murów przemilczenia.
Jeżeli bowiem przyjąć, że polską racją stanu jest działanie militarne za granicą Polski brygady ekspedycyjnej złożonej z młodych Polaków, zgodnie z ustaleniami sojuszniczymi tak, by Polska miała odegrać poważną rolę w zbliżeniu między USA a Unią Europejską, to czy Polska mieści się - w tym wyexponowanymmyśleniu – bardziejw ramach Unii Europejskiej, czy może bardziej między Stanami Zjednoczonymi a Unią Europejską?
Inaczej mówiąc: czy Polska jest takim samym, normalnym i integralnym członkiem NATO oraz Unii Europejskiej -ze swoimi zapisanymi prawami i obowiązkami - jak Niemcy i Francja? Czy może ma być w NATO i w Unii Europejskiej, a także trochę poza Unią Europejską, jak Turcja i Norwegia?
Bo jeśli Polska zawarła traktat, który ją obowiązuje, to w tym traktacie jasno zostały określone warunki funkcjonowania Polski, tegoż traktatu i Unii Europejskiej. Wszystko zaś, co ponadto - jest zwykłym mnożeniem bytów, nieprzemyślanym odczytywaniem skompilowanych tekstów nia na temat.
Wracając zaś do tematu: polskie wojsko i polska racja stanu. Wypada zgodzić się z panem premierem: wysyłani dotychczas z Polski za granicę żołnierze nie byli zdolni do działania za granicą, przynosili tylko Polsce wstyd. Zdolni byli jedynie do fotografowania się z flagą amerykańską przed zdobytym pomnikiem Saddama, a ich oficerowie dawali się zawsze głupio nakrywać zkasowaną gotówką. Bumarowskie czołgi nie potrafiły nawet rozjechać na pył glinianych tabliczek z pismem klinowym sprzed czterech tysięcy lat, zostawiały w piachu ślady dostrzegane gołym okiem przez dziennikarzy z Zachodu.
Militaryzacja polskiej polityki zagranicznej i bezwarunkowe oddawanie jej do dyspozycji interesom strategicznym USA nie ma z pewnością wiele wspólnego z polską racją stanu.Tworzenie brygady ekspedycyjnej i oddawanie jej w Syrii, czy w Iranie pod dowództwo amerykańskich generałów jest tak samo proste (prostoduszne?), jak proste jest zapisywanie się na ochotnika do cudzego wojska, do Legi Cudzoziemskiej na żołdzie francuskim, albo do jednostek na żołdzie Berlina, dziś ale i w czasach archaicznych.
A w Berlinie trzy tzw. partie ludowe (CDU, CSU i SPD) zawarły dopiero co umowę koalicyjną, która właśnie w części dotyczącej polityki zagranicznej budzi bardzo poważne zastrzeżenia lewicowej (DIE LINKE) opozycji. Zwłaszcza zgłaszanie pretensji do realizowania za pomocą militarnych środków rzekomych „niemieckich”, „narodowych”, „żywotnych” czy „strategicznych” interesów.Zamiast do przewidzianej konstytucją RFN obrony kraju, Bundeswehra ma stać się w pierwszym rzędzie instrumentem do „międzynarodowego zapobiegania konfliktom i do interwencji kryzysowych”.
Niemcy nie potrafią zrozumieć, dlaczego partie koalicyjne postanowiły w Berlinie, że współpraca z USA ma być „szczególnie ważna dla dojrzałego stosunku między światem islamskim a Zachodem” oraz dla „zabezpieczenia pokoju i stabilności na Bliskim i środkowym Wschodzie”. W tym właśnie regionie krytyczna obserwacja w stosunku do poczynań rządu USA wydaje się Niemcom szczególnie niezbędna.Czy Polakom więc ma przyjść z łatwością zrozumienie, dlaczego to niby wymogiem polskiej racji stanu ma być tworzenie brygad ekspedycyjnych zdolnych do działania za granicą? W ramach zobowiązań sojuszniczych z USA, a może i z Bundeswerą – do realizowania „narodowych”, „żywotnych”, „strategicznych” czy „niemieckich”interesów?
Zbyt łatwo chyba jednak przychodzi Polakom – jak w expose premiera – wyobrażać sobie polskie wojsko w ramach europejskich struktur obronnych...., których jakoś jeszcze nie ma, bo ...Francuzi i Holendrzy odrzucili przecież projekt Konstytucji dla Unii Europejskiej a razem z nim wszystkie neoliberalne pomysły tzw. strategii europejskiej, które miały prowadzić do budowy sił zbrojnych Unii Europejskiej.
Premier Miller i prezydent Kwaśniewski oddali już raz polskie wojsko pod komendę USA, nie licząc się z prawem międzynarodowym,narodem polskim, ani z polską racją stanu, której bliżej jednak chyba Pana Boga, niż biblijnej Ziemi świętej.
Zwycięskie mocarstwa uznawały za jedynego rzecznika naszego narodu paryski Komitet Narodowy Polski utworzony przez Dmowskiego; Paderewski pełnił oficjalnie funkcję delegata tegoż komitetu, w sprawach wojskowych, na Amerykę.
Żeby przedstawić w krótki, zwięzły sposób życie wielkiego pianisty-wirtuoza i kompozytora, patrioty, męża stanu i twórcy myśli politycznej należy napisać książkę, zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę, że samo tylko archiwum Ignacego Paderewskiego złożone w Archiwum Akt Nowych w Warszawie liczy, nie bagatela, 45 000 teczek, a zajmuje 36,5 metra bieżącego półek. Paderewski gromadził i systematyzował dokumenty związane ze swoją działalnością polityczną i społeczną, życiem artystycznym i prywatnym; posłużyły te materiały do wydania w 1938 roku w Nowym Jorku pierwszej części „Pamiętników” opisującej losy autora w latach: 1860-1914, maszynopis drugiej części wspomnień nie uzyskał akceptacji Paderewskiego.
Do wielu książek o polskim artyście, który oczarował Amerykę i podbił miliony serc na całym świecie zarówno swoją wspaniałą grą jak i niezliczonymi wystąpieniami w obronie słabych i uciskanych, ludzi i narodów, dołączyła biografia pióra Henryka Przybylskiego zatytułowana: „Paderewski. Między muzyką a polityką” wydana w bibliofilskim nakładzie - zaledwie tysiąca egzemplarzy – przez katowickie Wydawnictwo Unia. Książka napisana została w oparciu o gruntowne badania prof. dra Henryka Przybylskiego, znawcy najnowszej historii Polski, szczególnie nurtów centrowych i chrześcijańsko-demokratycznych; najnowsza biografia polityczna Paderewskiego jest zarazem dziełem pasji edytorskiej redaktora Jerzego Skwary; blisko czterysta stron druku wzbogacone zostało 92 całostronicowymi ilustracjami.
Henryk Przybylski wydobywa z fascynującej biografii wielkiego artysty i polityka te elementy, które skierowane były ku dobru Polski i które dziś także mogą być wzorem dla służby publicznej Polaków – tak w kraju jak i na emigracji.
Biografia Paderewskiego napisana jest językiem potoczystym, nawiązującym miejscami do najlepszej tradycji gawędy polskiej, okraszona licznymi anegdotami odwołuje się do uwag innych wielkich ludzi, współczesnych artyście: Heleny Modrzejewskiej, Artura Rubinsteina a także osób ze świata polityki.
„Po ojcu otrzymał swoje drugie imię oraz tradycje rodu wywodzącego się z niewielkiej wioski Padarewo na Podlasiu. Padarewscy, Paderzewscy, czy wreszcie Paderewscy pieczętowali się herbem Jelita, nadanym – jak głosi podanie – przez króla Władysława Łokietka” – pisze biograf. Po matce, Poliksenie z domu Nowicka, córce Zygmunta, filomaty i przyjaciela Adama Mickiewicza, profesora historii na Uniwersytecie Wileńskim, starannie wykształconej osoby odziedziczył młody Ignaś wrażliwość i zamiłowanie do muzyki: wcześnie zaczął grywać na fortepianie, a mając trzy lata brał już lekce muzyki u skrzypka Runowskiego, absolwenta Konserwatorium Wiedeńskiego. Z osobą ojca artysty łączy Przybylski silne poczucie sprawiedliwości cechujące Paderewskiego jak i poczucie humoru, a także harmonii, obowiązku, sumienności, potrzebę wewnętrznego ładu wpływającego na prawość charakteru. Przejawiało się ono przede wszystkim w osądach bliźnich: „Ilekroć Paderewski ocenił kogoś, tylekroć potrafił oddzielić jego cechy dobre od złych i przede wszystkim uwzględnić dobre”.
Podczas kolejnych pobytów w Stanach Zjednoczonych Paderewski poznawał coraz lepiej kraj i ludzi, a dla nich stawał się kimś – jak byśmy to dziś powiedzieli – w rodzaju idola: zachwycano się graną przez niego muzyką, zasłuchiwano w przemówieniach. Sława utorowała mu drogę do znajomości i przyjaźni z przywódcami amerykańskimi, których cenił wysoko zawierzając im w końcu swoje nadzieje związane z losem ojczyzny, z pragnieniem aby celem wojny, która wybuchła w sierpniu 1914 roku, stało się odzyskanie wolności nie tylko przez Polaków ale i inne narody słowiańskie: Czechów, Słowaków, Serbów, Chorwatów i Słoweńców.
Rok 1918 przyniósł Polsce wolność, a Ignacy Jan Paderewski mianowany został w styczniu 1919 Prezydentem Rady Ministrów Rzeczypospolitej. Sprawowanie tego urzędu łączył Paderewski z pełnieniem funkcji ministra spraw zagranicznych i Delegata Polski na Konferencję Pokojową. Rezultaty tejże konferencji, a w szczególności narzucony Polsce traktat mniejszościowy, nakładający na nasz kraj zobowiązania, od których uwolnione były Niemcy, zapoczątkowały klęskę dyplomacji, a wreszcie – polityki rządu Paderewskiego. Artysta opuścił kraj i udał się na emigrację do Szwajcarii, gdzie w miejscowości Morges posiadał dom.
Biografia Paderewskiego ukazuje ewolucję poglądów politycznych Paderewskiego od pierwszych chwil działalności publicznej artysty w 1901 roku, kiedy to wystąpił w obronie dzieci polskich strajkujących we Wrześni, bitych i represjonowanych przez Prusaków za używanie polskiego języka. Wymieńmy tylko w punktach kolejne etapy życiorysu, o których szeroko w książce: rok 1910, pięćsetna rocznica bitwy pod Grunwaldem i pomysł Paderewskiego, żeby w Krakowie postawić pomnik upamiętniający tę rocznicę (pomysł i peniądze!); lata pierwszej wojny światowej i emigracyjna działalność artysty na rzecz przywrócenia Polsce niepodległości, uwieńczona memorandum Paderewskiego skierowanym do prezydenta Stanów jednoczonych Wilsona i słynnym, 14 punktowym orędziem tegoż; powrót Paderewskiego w 1918 roku do Polski i wywołanie, samym tylko pojawieniem się w Poznaniu, Powstania Wielkopolskiego.
Z politycznej działalności emigracyjnej artysty przypomnijmy jeszcze negatywny stosunek do antydemokratycznego przewrotu majowego w 1926 roku oraz apele Paderewskiego do humanitaryzmu Amerykanów wygłaszane w pierwszych dniach drugiej wojny światowej, przedstawiające barbarzyństwo hitlerowców. W konsekwencji ostatniego ze swoich przemówień, już po napadzie Niemiec na Związek Sowiecki, Paderewski przeziębił się i zmarł.
Zgodnie z wolą Ignacego Jana Paderewskiego, wyrażoną w testamencie, serce jego oddzielono od ciała, aby mogło pozostać w jego drugiej ojczyźnie – Stanach Zjednoczonych. Ciało zaś, po zabalsamowaniu, złożono na cmentarzu Arlington opatrując pomnik grobowy płytą informującą, że spoczywa tu ono tymczasowo, zanim będzie mogło powrócić do Polski, kiedy wreszcie będzie ona wolna.
Przeszło pół wieku po zgonie Paderewskiego ponowne uroczystści pogrzebowe, w warszawskiej bazylice archikatedralnej św. Jana, odbyły się przy udziale prezydentów: Polski i Stanów Zjednoczonych.
Książka o Paderewskim jest biografią wielkiego patrioty, niekłamanego przywódcy Polonii.