Bóg, Honor, Ojczyzna. Ojcowizna otwarta na świat - od 1999 jako biuletyn Konserwatysta Małopolski ISSN 1773-3946
czwartek, 12 listopada 2009
La función específica de P.M.S es la difusión del idioma a los niños de la colectividad polaca
Od Polnisches Kulturzentrum e.V.
Del 3 al 17 de Enero del 2010, funcionará en La Granja (Sierras Chicas - Córdoba) la colonia de vacaciones de la PMS , sección que depende de la Unión de los Polacos (UPRA). A ella concurrirán los niños de 7 a 17 años en régimen de colonia, cuyos horarios y actividades se darán a conocer próximamente.
Apartir del 17 de enero hasta el 31 de febrero se realizará el III Encuentro de Jóvenes Polacos, destinado a las personas mayores de 18 años. Las actividades especìficas de este año seràn notificadas por este medio a la brevedad.
El predio cuenta también con lugares para albergar a visitantes de cualquier edad.
La función específica de P.M.S es la difusión del idioma a los niños de la colectividad polaca. Este año trabajaremos con las "abuelas que cuentan cuentos", con el objetivo de reivindicar las historias de nuestros ancestros de boca de las mujeres mayores que compartirán con los niños las actividades de este verano. Las inscripciones y reservas estàn abiertas y se efectuan martes y viernes de 18 a 20 hs en J. Luis Borges 2076 , Palermo ó por mail a pms_argentina@yahoo.com.ar ó visite nuestra página www.polska-lagranja.com.ar Para ver nuestra galerìa de fotos ingrese a nuestra direccion en facebook Polska Macierz Szkolna- pms

http://pkn.blox.pl/2009/11/Fiesta-de-Conmemoracion-de-la-Independencia.html
Od Polnisches Kulturzentrum e.V.
poniedziałek, 07 września 2009
Dziękuję serdecznie i Bogu Was polecam za głoszone prawdy.


Dziękuję serdecznie i Bogu Was polecam za głoszone prawdy.
Wspaniałe teksty i działania i sądzę , że budzi to u wielu gasnący w końcu patriotyzm.
Jako nauczyciel szkoły ponadgimnazjalnej jestem szczęśliwy, iż mogę czerpać wiedzę z Pańskich tekstów i publikacji na moich lekcjach WoS i J. niemieckiego
Dziękuję bardzo i czakam na każdy nowy felieton lub Publikację
Z Poważaniem Andrzej S.

(nazwisko znane redakcji)
Sent: Monday, September 07, 2009 10:37 AM
Subject: Odp: [sowa] beta. 5 USOPAL ; bojówki UP
Dnia 6-09-2009 o godz. 23:48 SOWA napisał(a):
http://de.groups.yahoo.com/group/sowa/message/794


http://www.mypodcast.com/fsaudio/sowa_20090907_0911-492353.mp3

Drogi Panie Andrzeju,
dziękując Panu za miłe słowa pozwalam sobie ukryć Pańską tożsamość, albowiem wiele wskazuje na to, że wciąż żyjemy w systemie kryptorasizmu syjonistycznego, którego głównym zajęciem jest wyszukiwanie wrogów, to znaczy: polskich patriotów, których  - zdaniem możnych -  dla utrzymania się w Polsce i w Europie tegoż systemu segregacji rasowej należy wyłapać z przeznaczeniem do zniszczenia.
W  książce "Ojczyznie skradziona tozsamość", którą otrzyma Pan jako pdf za darmo klikając tu Eugeniusz Kościesza powołując się na znane skądinąd fakty nazywa po imieniu apartheid panujący w Polsce od 17 września 1939 roku, dlatego warto sięgnąć po to dzieło, jeżeli chce się mieć coś do powiedzenia na lekcjach Wiedzy o Społeczeństwie, które to "społeczeństwo" wyparło programowo z podręczników w Polsce pojęcie Narodu Polskiego, a tzw. Nowy Człowiek zastąpił w Europie: Polaka, Niemca, Słowaka, Bułgara, Rumuna, Węgra, Czecha, Francuza, Austriaka, zaś w Rosji zrodził tzw. Nowych Ruskich, którzy po 1989 r. w milionowych transzach wyemigrowali do Niemiec, Monaco, Wielkiej Brytanii, USA oraz Izraela, bądź też żyją w najlepsze w Moskwie na najwyższych stanowiskach.
Konferencja Episkopatu Polski podaje na swojej stronie internetowej jedynie nazwiska biskupów, a nie ujawnia fotografii twarzy tych mianowanych w większości przez Jana Pawła II. pasterzy, nie podaje też nazwisk matek tych księży.  Urodzony w Będzinie kardynał Paryża Lustiger nie krył żydowskiego pochodzenia. Także  kardynał Lehman w Niemczech, podobnie ks. biskup Kamiński w Ełku i drugi ks. Kamiński, arcybiskup Szczecina i Kamienia nie kryją żydowskiego nazwiska. Natomiast brat kardynała Glempa krył się przez długie lata na placówce dyplomatycznej w Moskwie pod nazwiskiem  w którym "em" zamieniono na "ę".  Od wieści o ukrywanym skrzętnie związku rodzinym żydówki Suchockiej (była premier, a aktualne m.p.: Watykan) z biskupem Łowicza trzęsą się ze śmiechu rokrocznie wielkanocne palmy.
Kryptorasim syjonistyczny w Kościele Katolickim jest rzeczą powszechnie znaną. Wiadomo, że żydowskie Służby Bezpieczeństwa wielu krajów miały swoich agentów w Watykanie i używały trucizny oraz pistoletów do wywierania nacisków i osiągania swoich celów, m.in. do osadzania odpowiednich ludzi na odpowiedzialnych stanowiskach, nie tylko kościelnych.  W Polsce kardynał Wyszyński tolerował za zgodą Watykanu mianowanych przez Urząd Bezpieczeństwa tzw.  księży patriotów, a Szatański zaiste pakt w Magdalence zawarła Służba Bezpieczeństwa żyda Kiszczaka ze swoimi agentami, z których część była w biskupich sutannach, a druga część robiła za tzw. Solidarność Wałęsy i Kaczyńskiego oraz tzw.  Komitet Obrony Robotników Michnika i Kuronia.
Obecnie każda partia w syjonistycznej Polsce to żydowska klika na usługach Szatana. Nie chcą na nich Polacy głosować także i dlatego, iż komisje wyborcze po tzw. okrągłym stole złożone zostały bez udziału Narodu Polskiego, z nie gorszych wcale agentów SB.
Co w tej sytuacji mają Polacy robić? Odpowiedź jest jedna, ta sama od tysiąca lat: modlić się i pracować. Modlić za Episkopat, żeby zechciał wreszcie ujawnić Polakom w jednym zestawieniu fotografie twarzy wszystkich biskupów, a przy każdym biskupie nazwisko jego matki i religia i narodowość wyznawana przez jego mać.
Pracować winni Polacy na rzecz życia w Prawdzie, a prawda nas wyzwoli.  Przy tym należy pamiętać, iż dla wyzwolenia z nas prawdy wymyślony został przez żydów amerykańskich internet, a potem grupy społecznościowe takie jak "nasza klasa". Zajrzałem po trzydziestu latach do swojej klasy w Technikum, a tam połowa kolegów na zasłużonych w Służbie Bezpieczeństwa emeryturach, kilku chłopaków zmieniło już nazwiska, żeby ich nie dotknęła żadna lustracja. Kilka lat temu odbył się zjazd szkolny, ale nikt nie powiadomił ani mnie, ani mojej matki, chociaż adres każdy z dziennika znał, a Wiesiek zjawił się nawet osobiście, żeby prosić moją matkę o poparcie, kiedy chciał do pensji oficera dołożyć sobie jeszcze dietę radnego.  Trochę to głupio, bo lubiłem i darzę go nadal sympatią za wysoką kulturę osobistą i ujmującą powierzchowność, podobnie jak Andrzeja i Jurka, którzy pozmieniali nazwiska, chociaż żaden z nich nie wyjechał do Izraela.  To średnia szkoła, natomiast podstawówka to tylko cztery dziewczyny, które lubiłem, lubię i będę hołubił, choćby jeszcze po trzy razy pozmieniały nazwiska, a to m.in. dlatego, że matka jednej z nich dała mi na szczęście w dzieciństwie odczuć swoją inność, odmienność nie tyle rasową, co społeczną, która została ze mną na długie lata, na długie lata do myślenia. Miałem wtedy sześć, czy siedem lat, bo nauki rozpocząłem nie mając lat siedmiu. Zrozumiałem, że Hanna to nie to samo, co Anna i zacząłem już wtedy przyglądać się innym. Bo w domu rodzinnym panował u mnie blady strach po wyroku, na który ojciec skazany został w 1945 roku i nie mówiło się nigdy o żydokomunie, ani o żydach. A kiedy w 1968 roku do klasy przyszedł Witek, to zrobiłem mu w ławce miejsce obok siebie i zaczęliśmy wspólnie spacerować po Czeladzi, zaczął mi się też zwierzać. Opowiedział, jak to jego ojciec musiał sprzedać w Grodźcu dom, bo w miasteczku sąsiadującym z Czeladzią, które wkrótce wchłonął Będzin a pamięć pochłonęła wieczysta niewiedza, postrzegani byli jako żydzi.
Czas na normalność, kochani: Witku, Haniu, drogi księże Biskupie. Detabuizacja to pojęcie, którego pora zacząć się uczyć. Czas powiedzieć otwarcie prawdę, że żydzi to nie tylko żydokomuna, która mordowała, terroryzowała i gnębiła Polaków, eksploatowała ekonomicznie przez dziesiątki lat, okrada i nadal wykorzystuje. Pośród żydów mamy przecież wielu prawdziwych Przyjaciół, bez których nie możemy się obyć. Bez których nie moglibyśmy żyć, bo zaufali nam jak Witek i okazują od wielu lat serce. O Tobie mówię, Małgosiu, Marku, Darku, Mietku. Czas na normalność, na odkrycie kart.
Z przyjaźnią, z Frankfurtu nad Menem mówił
 Stefan Kosiewski
http://sowa.mypodcast.com/200909_archive.html
http://sowa-frankfurt.ning.com/profiles/blogs/stefan-kosiewski-czas-na
poniedziałek, 27 lipca 2009
Wyrok Trybunału Konstytucyjnego w Karlsruhe dał asumpt do dyskusji w Polsce na temat Traktatu z Lizbony

magazyn europejski

Praktyczne odrzucenie Traktatu Lizbońskiego przez Trybunał Konstytucyjny w Karlsruhe należy uznać za akt obrony suwerenności nie tylko Republiki Federalnej Niemiec ale i Rzeczypospolitej Polskiej a także wszystkich innych państw, które wcześniej wyraziły nieopatrznie zgodę na powstanie superpaństwa europejskiego i utratę własnej suwerenności.

Polski Ośrodek Kultury we Frankfurcie nad Menem od lat przestrzegał przed niebezpiecznymi skutkami integracji europejskiej realizowanej w interesie oligarchii międzynarodowej, kosztem suwerennych państw i narodów.

Orzeczenie z Karlsruhe winno być poddane w Polsce szczegółowej analizie przez znających się na rzeczy profesorów prawa a następnie poddane szerokiej konsultacji społecznej, zanim prezydent Kaczyński wypowie się ostatecznie na temat odrzucenia Traktatu Lizbońskiego przez Polskę, względnie obłożenia ewentualnej ratyfikacji dużo większymi zabezpieczeniami suwerennego bytu państwowego Polaków, niż zrobił to dla RFN Trybunał Konstytucyjny w Karlsruhe.

Stefan Kosiewski, Vorsitzender
Polnisches Kulturzentrum e.V

http://sowa-frankfurt.ning.com/profiles/blogs/rop-straszy-niemcami-po

 Prof. Zbigniew Dmochowski

Prof. Zbigniew Dmochowski do Prof. Jerzy Buzek
(...)
6) Wyrok Trybunału Konstytucyjnego w Karlsruhe dal w Niemczech asumpt do poważnej dyskusji na temat skutków wejścia w życie Traktatu z Lizbony. Przewiduje się zakwestionowanie zasad konstrukcji unijnego państwa (IMPERIUM EUROPA) tak, aby wszelkie istotne zmiany instytucjonalne i prawne w Unii Europejskiej były odtąd przeprowadzane poprzez referenda. A władze poszczególnych landów chcą prace nad tymi ustawami wykorzystać dla zwiększenia swojej decyzyjności w procesach unijnych.
Logiczne jest zatem przeniesienie tej problematyki z poziomu landów i federacji niemieckiej na parlamenty innych krajów członkowskich UE, a poprzez działania nowego składu Parlamentu Europejskiego uzyskanie wspólnego konsesusu w sprawie referendów dla wszystkich państw członkowskich UE.
Efektem tego byłoby pozostanie Europy jako zbioru suwerennych państw narodowych.

http://sowa-frankfurt.ning.com/video/rop-straszy-niemcami-po

poniedziałek, 20 lipca 2009
Stefan Kosiewski: Minister po trupach, Requiescat in Pax

Andrzej Czuma zawdzięcza swoje mianowanie na stanowisko Ministra Sprawiedliwości RP mrocznej serii trupów znalezionych w obiektach podległych temuż Ministerstwu kierowanemu wcześniej przez Zbigniewa Cwiękalskiego, a jeszcze wcześniej przez Lecha Kaczyńskiego. Przypomnijmy, że razem z ministrem Cwiękalskim odwołany został Wiceminister Sprawiedliwości odpowiedzialny za stalinowskie wciąż, bo nigdy nie oczyszczone z ubeckich metod i bandytów więziennictwo w Polsce.

Tymczasem pękło kolejne ogniwo w łańcuchu nieszczęść, znaleziono powieszonego na suchej gałęzi w lesie na Mazurach strażnika więziennego, który odkrył pierwszego z trzech trupów osób więzionych za porwanie i zamordowanie młodego Olejnika. Były Minister Sprawiedliwości Wassermann z opozycyjnej do rządu Tuska partii zauważył publicznie, że wiadomość o znalezieniu zwłok 34-letniego strażnika dotarła do Ministra Czumy dopiero po 4 dniach, a więc stanowczo za późno. Poseł Wassermann nie zauważył jednak, że Minister Czuma zmarnował kilka miesięcy, w których nie wyznaczył nikogo na swojego zastępcę ds. więziennictwa i dlatego nie miał mu po prostu kto owiedzieć, że więziennictwo samo w sobie nigdy jeszcze nie nawróciło się ze złej drogi.

Wspomnianą lukę ministerialną dostrzegł po czwartym trupie premier Tusk i zamianował wreszcie na stanowisko Wiceministra odpowiedzialnego za stan więziennictwa w Polsce sędziego z Tarnowa. Drugi zaś Wiceminister Sprawiedlowości wysłany został osobiście na miejsce tragicznego znaleziska w lesie na Mazurach, gdzie nic nie będzie mógł oczywiście stwierdzić poza tym, że wszystkie ślady zadeptała dzicz tak samo skutecznie, jak na miejscu zamordowania przez mafię szefa policji w Polsce ustanowionej w Magdalence i przy tzw. okrągłym stole, przy którym to Sekuła wyglądał jeszcze na całkiem zdrowego i wszechmocnego przedstawiciela oficjalnej Władzy przepoczwarzanej z żydokomunistycznej w demokratyczną.

Informację o śmierci strażnika więziennego połączyła rzeczniczka Centralnej Służby Więziennictwa z pogłoską, jakoby zmarły miał mieć kłopoty finansowe, a Minister Czuma podchwycił zaraz to niepoważne przecież skojarzenie zapominając o swoich niedawnych kłopotach finansowych w Ameryce, które nikogo przecież na gałąź nie sprowadziły.

Prawdziwe Kłopoty finansowe to miał w 2001 roku Minister Sportu Dębski i dlatego też dosięgła go kula, podobno z rozkazu Baraniny. Wnet w celi warszawskiego aresztu znaleziono powieszonego Saszę, którego oskarżono o tę kulę, a Baraninę znaleziono powieszonego w innym więzieniu, gdzie w ostatnim dniu przed śmiercią zdążył jeszcze napisać do żony w liście, że obawia się o swoje życie.

Genarał Papała w trumnie nic już do żony nie mógł powiedzieć, więc nie wiadomo, po co Policja wsadziła do trumny Papały podsłuch? Faktem jest, że wsadziła do trumny mikrofon z nadajnikiem i że do dzisiaj jeszcze żaden prokurator podległy kolejnym kilku Ministrom Sprawiedliwości RP nie oskarżył o tę profanację zwłok zboczeńca z Policji, który wpadł na szatański zaiste pomysł, żeby podsłuchiwać kroczącą za trumną wdowę po zamordowanym policjancie, bo mogła przecież - w jego chorym mniemaniu - przysiąc nad grobem męża zemstę nazywając mordercę męża po imieniu i nazwisku.

Po strażniku więziennym została też wdowa, której nikt nie przeprosił jeszcze za rozgłaszane publicznie przez państwowych urzędników pogłoski o rzekomych kłopotach rodzinnych zmarłego. Minister Sprawiedliwości nie złożył jeszcze wdowie kondolencji, a Policja nie założyła jeszcze w trumnie podsłuchu.

Niechaj spoczywa w pokoju (R.I.P.).

Z Frankfurtu nad Menem mówił
Stefan Kosiewski

http://sowa.mypodcast.com/200907_archive.html

piątek, 17 lipca 2009
Sowa Magazyn Europejski: przed 11 laty, 3.04.1998 r. Wiceprzewodnicząca Parlamentu Europejskiego z Polakami we Frankfurcie
Anna Brakoniecka
 Anna Brakoniecka Integracja europejska to nie tylko wielka polityka, to przede wszystkim my, zwykli obywatele. Zapraszamy do nas! http://www.scholar-online.pl/
 Sowa Magazyn Europejski
11 LAT TEMU - for 11 Jahren! Wiceprzewodnicząca Parlamentu Europejskiego 3.04.1998 u nas we Frankfurcie w Haus Nied na spotkaniu z Polakami dosłownie w przededniu rozpoczęcia przez Polskę rokowań akcesyjnych.
3. April 1998 - Frankfurter Forum für Europa
MdEP Magdalene Hoff, Botschafter Jan Olszyński... Więcej...

http://yes.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?61930
 
Sowa Magazyn Europejski Sowa Magazyn Europejski Praktyczne odrzucenie Traktatu Lizbońskiego przez Trybunał Konstytucyjny w Karlsruhe należy uznać za akt obrony suwerenności nie tylko Republiki Federalnej Niemiec ale i Rzeczypospolitej Polskiej a także wszystkich innych państw, które wcześniej wyraziły nieopatrznie zgodę na powstanie superpaństwa europejskiego i utratę własnej suwerenności.

Polski Ośrodek Kultury we Frankfurcie nad Menem od lat przestrzegał przed niebezpiecznymi skutkami integracji europejskiej realizowanej w interesie oligrachii międzynarodowej, kosztem suwerennych państw i narodów.

Orzeczenie z Karlsruhe winno być poddane w Polsce szczegółowej analizie przez znających się na rzeczy profesorów prawa a następnie poddane szerokiej konsultacji społecznej, zanim przezydent Kaczyński wypowie się ostatecznie na temat odrzucenia Traktatu Lizbońskiego przez Polskę, względnie obłożenia ewentualnej ratyfilkacji dużo większymi zabezpieczeniami suwerennego bytu państwowego Polaków, niż ...
wtorek, 07 lipca 2009
Bogusław Maśliński: Twierdzenie że nad Wisłą jest trzecia RP to obłuda, bezprawie jest przykładem.
Izrael powinien zapłacić odszkodowanie narodowi polskiemu za dezerterów z armii generała Andersa uzbrojonych po zęby. Za żydów z SS, za żydów z NKWD, UB którzy są do dziś opłacani przez wasalskie rządy Polskie kosztem ofiar tych zbrodniarzy. To że polonia polityczna z mocy prawa nie posiada polskiego obywatelstwa to wina polskich władz. Pisałem i przypominam, Wałęsa wysłał list gończy za pułkownikiem Kuklińskim. Nic dodać nic ująć. Twierdzenie że nad Wisłą jest trzecia RP to obłuda, bezprawie jest przykładem.

Bogusław Maśliński
Ponieważ są ograniczenia poczty „Długość tematu nie może przekroczyć 150 znaków.” Wysyłam komentarz do Apel o uznanie prawa do obywatelstwa RP dla Polaków poza granicami Ojczyzny, a nie dla zydowskich dezerterów z Wojska Polskiego http://www.esnips.com/doc/348ce90b-8cdb-4057-899c- a631b0da5d02/Karta-Polaka,-
----- Original Message -----
From: "Bogusław Maśliński" <vipbob@wp.pl>
Sent: Tuesday, July 07, 2009 1:20 PM
Subject: komentarz do Apelu

czwartek, 16 kwietnia 2009
Karta Polaka, Stefan Kosiewski, Zbigniew Nowak: Czwarty Rozbiór Polski ... pod koga ta ustawa? pdf
(...) Nieszczesny Projekt Karty Polaka przygotowany przez Miedzyresortowy Zespól ds. Polonii i Polaków za Granica rzadu Jaroslawa Kaczynskiego, zostal juz zaopiniowany pozytwnie m.in. przez Jana Kobylanskiego, milionera i spornego dzialacza polonijnego, który chcac uchodzic za polskiego patriote nie potrafi dostrzec, ze Karta Polaka likwiduje praktycznie sprawe przynaleznosci narodowej milionów osób, które beda chcialy skorzystac z proponowanych uprzywilejowan w stosunku do Polaków, normalnych obywateli RP, zeby tylko osiedlic sie na terenie Unii Europejskiej.

Zgodnie z projektem, Karta Polaka moze bowiem byc przyznana kazdej dowolnej osobie, która wcale nie musi byc polskiej narodowosci i nie musi miec zadnych polskich przodków. Karta Polaka oraz wszystkie zwiazane z nia przywileje, naruszajace w Polsce konstytucyjna zasade równosci praw obywateli, moze byc przyznana dowolnej osobie, która nawet nie musi mówic ani jednego slowa po polsku.

Wystarczy, ze osoba pragnaca skorzystac ze szlachetnie nadanych jej przez rzad Jaroslawa Kaczynskiego, Sejm, Senat i prezydenta Lecha Kaczynskiego przywilejów w Rzeczypospolitej Polskiej podpisze w dowolnym miejscu na Ziemi, w obecnosci konsula RP formularz deklaracji przynaleznosci do narodu polskiego, a konsul nalezacy do tzw. Korporacji Gieremka odniesie wrazenie, ze osoba ta wykazuje sie bierna znajomoscia jezyka polskiego oraz dzialaniem na rzecz kultury polskiej lub polskiej mniejszosci.

Moze wiec byc i tak, ze zainteresowana osoba kiwnie glowa w odpowiedzi na jakies chrzakniecie konsula, albo i nawet nie kiwnie palcem, bo przeciez chrzakniecie mogloby dotyczyc np. niechlubnej przeszlosci dziadka zanotowanego przez policje II Rzeczypospolitej jako żydowski złodziej w Grodnie
(...).

S.Kosiewski, Zb. Nowak: Czwarty Rozbiór Polski ... pod koga ta ustawa? pdf







Link to Karta Polaka ...
 
Karta Polaka, S.Kosiewski,, Zb.Nowak,sierpien,wrzesien 2007.pdf
Nieszczesny Projekt Karty Polaka przygotowany przez Miedzyresortowy Zespól ds. Polonii i Polaków za Granica rzadu Jaroslawa Kaczynskiego, zostal juz zaopiniowany pozytwnie m.in. przez Jana Kobylanskiego, milionera i spornego dzialacza polonijnego, który chcac uchodzic za polskiego patriote nie potrafi dostrzec, ze Karta Polaka likwiduje praktycznie sprawe przynaleznosci narodowej milionów osób, które beda chcialy skorzystac z proponowanych uprzywilejowan w stosunku do Polaków, normalnych obywate
By sowa 4 minutes ago
Size: 225.6kb
Tags: Polonia
Get Widgets | Share File |
http://fb.esnips.com/doc/348ce90b-8cdb-4057-899c-a631b0da5d02/Karta-Polaka,-S.Kosiewski,,-Zb.Nowak,sierpien,wrzesien-2007

http://www.esnips.com/web/KONSERWATYSTA
Karta Polaka dla chazara bez Przewrotu Majowego
http://de.groups.yahoo.com/group/kulturzentrum/message/2131
czwartek, 12 marca 2009
Przewodnicy ślepi

htttp://ia331421.us.archive.org/0/items/PrzewodnicySlepi/Sowa13.3.2009PrzewodnicySlepi.mp3

Niedawno jeszcze jednego żyda chowało w Polsce trzech biskupów, nie przed prześladowaniami żydokomuny, lecz na oczach katolickiego Boga, na warszawskich Powązkach. Rabin tolerancyjnie kiwał się z boku otwarty na Kadisz, który mocno trzymał w obu rękach, żeby trzymać się litery prawa śpiewając swoje po swojemu. Jąkała bez jąkania przemawiał nad trumną - cuda się zdarzają - emerytowany bojówkarz nawoływał nad grobem do boju z ciemnotą.
I znowu umarł bezbożnik, znowu żydokomuna i znowu ten sam premier i ten sam prezydent odprowadzą kolegę w ciemność. Zapowiedziana została uroczystość dwugodzinna z udziałem Wielkiego Mistrza Ceremonii, w obrządku Wielkiego Wschodu, fartuszki, muzyka. Przedstawiciel Episkopatu Polski zapowiedział, że biskupi jednak tym razem nie przyjdą. Nie wiedzieć, czemu przypisać ten komunikat, bo biskupi katoliccy na pogrzebie ateisty nikogo już nie zadziwią, a żyd mógłby się dać przewrócić w grobie od samej choćby tylko wiarygodności poświęceń.
Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze obłudnicy! Bo dajecie dziesięcinę z mięty, kopru i kminku, lecz pomijacie to, co ważniejsze jest w Prawie: sprawiedliwość, miłosierdzie i wiarę. To zaś należało czynić, a tamtego nie opuszczać. Przewodnicy ślepi, którzy przecedzacie komara, a połykacie wielbłąda.
Mt 23, 23-24.


Od sowa magazyn
wtorek, 06 stycznia 2009
Israel deliberately targeting civilians in Gaza
Doctor Decries Israeli Attacks
02:46
Mads Gilbert, a Norwegian doctor in Gaza, tells Sky News that the number of civili...
http://pl.youtube.com/watch?v=Ev6ojm62qwA&feature=channel_page
16 godz. temu Liczba wyświetleń: 5644 CBS

http://whatreallyhappened.com/

środa, 24 grudnia 2008
Vesele vanoce, Jiri

 
----- Original Message -----
Sent: Tuesday, December 23, 2008 8:43 PM
Subject: Fw: God Jul

żydokomunistyczny aparat bezprawia w Rzeczypospolitej Polskiej

 

Stanisław Grabarczyk Łuszczanowice 23.12.08
Łuszczanowice 77
97 – 410 Kleszczów
woj. łódzkie
044 731 47 97

Prośba o pomoc

W jakim kraju żyjemy ??

Otóż w kraju niesprawiedliwości oraz łamaniem praw człowieka. Kto rano wcześniej wstanie ten rządzi oraz ten kto ma grube walizki $$$$
Tak jest z moim synem Tomaszem – dwa lata temu został uderzony w tył samochodu przez Włodzimierza K. Włodzimierz K był pod wpływem alkoholu – 1,3 promila alkoholu we krwi. Uderza w tył samochodu syna, syn trafia w święta Bożego Narodzenia do szpitala – spędza tam całe święta.
1.wstrząśnienie mózgu;
2.ogólne potłuczenia, klatki piersiowej i głowy;
Po roku czasu od kolizji zostaje wszczęte postępowanie przeciwko synowi za spowodowanie kolizji z Włodzimierzem K.

W dniu 1 października 2008 roku Sąd Rejonowy w Częstochowie wydaje Wyrok w sprawie mojego syna, uznając go na podstawie art. 86 par 1 kpow za winnego całego zdarzenia i wymierza grzywnę w wysokości 2000 zł oraz orzeka środek karny w postaci zakazu prowadzenia pojazdu na rok czasu.

Od tego Wyroku syn składa apelację do Sądu Okręgowego w Częstochowie, ponieważ Sąd I instancji popełnił błędy proceduralne i wydaje Wyrok bez jego obecności. Na dodatek nie jest to Wyrok Zaoczny a taki ewentualnie powinien był wydać Sąd I instancji. Po kilku dniach sąd sobie przypomina, że rzeczywiście powinien był wydać Wyrok Zaoczny i prostuje to postanowieniem o „oczywistej omyłce pisarskiej”. Jednak na rozprawie odczytał Wyrok normalny a nie zaoczny i nawet słyszeli to świadkowie.

Sąd I instancji kwestionuje zwolnienia od lekarzy Sądowych, którzy uczestniczyli w tej sprawie. Syn leczy się na WZW B i był na kuracji leczniczej przez rok czasu. Sąd jednak stwierdza, że te zwolnienia były „na lewo załatwiane” podaje to w swoim uzasadnieniu.

Ponadto Sąd I instancji zmienia bez powiadomienia czyn jakiego syn miał się dopuścić. KMP Częstochowa wystąpiła z wnioskiem o ukaranie syna za nieumyślne spowodowanie kolizji, tymczasem Sąd zmienia ten czyn na umyślny ze względu na zeznania świadków – świadków Włodzimierza K. wskazać jednak należy, iż żaden z tych świadków nie był obecny podczas tej kolizji. Są to świadkowie
1.nałogowy alkoholik
2.kuzyn Włodzimierza K
3.pracownik firmy której wiceprezesem jest Włodzimierz K
4.rzekomy dziennikarz, który ma koncie swoim kilkanaście Wyroków sądowych za wyłudzenia pieniędzy od ludzi
Świadkowie Ci nie podają żadnych okoliczności które miałyby potwierdzić Włodzimierza K. Sąd II instancji nie uwzględnia wniosków syna oraz jego obrońcy i w dniu 23 grudnia 2008 roku podtrzymuje Wyrok Sądu I Instancji. Na dodatek nie zostało rozpatrzone jedno zażalenie które złożył syn i Sąd II Instancji nie powinien był w ogóle rozstrzygać tej sprawy, do momentu rozpatrzenia złożonego zażalenia.
W swoim ustnym uzasadnieniu Sąd oskarża syna o lewe zaświadczenia od lekarzy – a składał wypisy ze szpitala, w którym w ciągu tego roku był kilkanaście razy – czyli tym samym oskarża lekarzy o wystawianie takich zaświadczeń. Oskarża obrońce syna oto, że tak kazał składać synowi zaświadczenia, stwierdza, że syn Tomasz wszystko zaplanował, ponieważ nie potrafił powiedzieć co przebiegło przez ulice, że zaczął hamować.

Poniżej część apelacji

Jak wynika z wyjaśnień Pana K, jechał on ok. 200 m i zobaczył w światłach swojego samochodu bardzo wolno jadący pojazd, dlatego zwolnił prędkość, bo nie wiedział co się dzieje. Gdy dojechał do niego, pojazd przed nim przyspieszył, a więc on też przyspieszył, wyglądało to tak, jakby czekał aż dojedzie Pan K. Widząc to Pan K również zwiększył prędkość do ok. 60 – 70 km/h i pojechał za nim. Taka sytuacja drogowa nosi znamiona powstania już wtedy stanu zagrożenia w ruchu drogowym.

Art.4 Prawa o ruchu drogowym (zasada ograniczonego zaufania). Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze mają prawo liczyć, że inni uczestnicy tego ruchu przestrzegają przepisów ruchu drogowego , chyba że okoliczności wskazują na możliwość odmiennego zachowania - na ten temat wypowiedział się Sąd Najwyższy:

„Kierowca pojazdu wyprzedzającego przed rozpoczęciem manewru wyprzedzania musi brać pod uwagę istniejącą sytuację na drodze i dopiero po jej rozeznaniu i upewnieniu się, że istnieją ku temu warunki, może przystąpić do wyprzedzania. Wyprzedzający – jak zaznaczył Sąd Najwyższy – musi mieć absolutną pewność, że na widocznym i wolnym odcinku drogi zdoła wyprzedzić jadący wolniej pojazd. Powinien przy tym uwzględnić warunki drogowe, stan pogody, szerokość jezdni, utrudnia w ruchu itp.” (wyr. SN z dnia 18 lipca 1972 r, V KRN 256/72(w:) R.A Stefański, Przestępstwa i wykroczenia..., poz. 302) Jest on zobligowany do zachowania szczególnej ostrożności, a w zakres tego pojęcia – jak wyjaśnił Sąd Najwyższy - „wchodzi nie tylko czujna obserwacja sygnałów dawanych przez kierowcę pojazdu wyprzedzanego (kierunkowskazów, światła 'stop'), ale także baczna obserwacja ruchów pojazdu wyprzedzanego, wskazujących na niesygnalizowany , z jakichkolwiek powodów, zamiar kierowcy pojazdu wyprzedzanego dokonanie pojazdem manewrów umożliwiających wyprzedzanie. Jeżeli pojazd wyprzedzany mimo sygnałów ze strony kierowcy pojazdu wyprzedzającego, nie zjeżdża ku prawej stronie krawędzi jezdni, to okoliczność ta powinna wzbudzić u kierowcy wyprzedzającego nieufność co do tego, czy kierowca pojazdu wyprzedzanego zrozumiał iż będzie wyprzedzany, i czy kierowca ten nie dokona w ostatniej chwili manewru uniemożliwiającego wyprzedzanie. Jeżeli pojazd wyprzedzany, nie zjeżdża ku prawej krawędzi jezdni, jednocześnie poważnie redukuje szybkość jazdy, to mimo że nie zapaliły się w tym pojeździe światła 'stop' kierowca pojazdu wyprzedzającego powinien zaniechać wyprzedzania. Jeżeli kierowca pojazdu wyprzedzanego, zamiast zjechać ku prawej krawędzi jezdni, kieruje swój pojazd ku środkowi jezdni, to manewr ten stanowi zupełnie oczywisty i wystarczający znak – bez względu na jakiekolwiek sygnały świetlne czy dźwiękowe – że brak jest dla kierowcy pojazdu wyprzedzającego dostatecznych warunków do kontynuowania wyprzedzania” (wyr. SN z dnia 20 kwietnia 1970 roku Rw. 185/70, nr 7-8, poz 95 z głosą A. Wrońskiego, OSPiKA 1971 z.2 poz. 40 oraz z uwagami K.Miodulskiego.

Kierując się jedynie wyjaśnieniami Pana K, można z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością powiedzieć, że już w takiej sytuacji drogowej, gdy pojazd jadący przed nim, z nieznanych przyczyn zwalnia i przyspiesza, czyli nie porusza się standardowo, kierujący jadący za nim winien zastosować zasadę ograniczonego zaufania, czyli dostosować prędkość swojego pojazdu do powstałych warunków, nie przyspieszać i nie podejmować manewru wyprzedzania, który również obarczony jest zasadą szczególnej ostrożności. Art. 3 Prawa o ruchu drogowym (zasada „ostrożności” i „szczególnej ostrożności”). Zgodnie z zasadą: szczególna ostrożność jest „kwalifikowaną” postacią „ostrożności” tzn. podwyższoną do granic gwarantujących skuteczność reakcji, przede wszystkim w przypadku zmieniającej się nieoczekiwanie sytuacji na drodze. Zasada szczególnej ostrożności obowiązuje w przypadku wyprzedzania. (art. 24)

Jak wynika z przeprowadzonej analizy wyjaśnień pana K, kierując samochodem Ford, zobaczył jadący przed nim, według niego nieprawidłowo i niebezpiecznie, inny pojazd. Już w tym momencie można jednoznacznie stwierdzić, iż Włodzimierz K nie rozpoznał chwili powstania stanu zagrożenia. W takiej sytuacji drogowej kierujący Fordem powinien zastosować się do zasady ograniczonego zaufania i zasady szczególnej ostrożności i zmniejszyć prędkość do prędkości bezpiecznej. Wartość prędkości bezpiecznej nie jest zdefiniowana konkretną wartością, gdyż kierujący samochodem Ford nie mógł przewidzieć sposobu zachowania się kierującego pojazdem przed nim – Daewo Tico. Jednak pod pojęciem prędkości bezpiecznej należy rozumieć prędkość przy jakiej kierujący Fordem, w danych warunkach drogowych i sytuacji ruchowej – po zobaczeniu jadącego przed nim pojazdu, który jedzie niestandardowo – w pełni będzie panował nad pojazdem i będzie w stanie zatrzymać pojazd przed pojazdem, który w sposób nieprzewidywalny może zmienić swój kierunek ruchu lub swoją prędkość, hamując gwałtowanie.
Analizując kierunek śladów hamowania w odniesieniu do osi drogi, można stwierdzić, że kierujący Daewo Tico wykonał manewr hamowania jadąc lewym pasem ruchu, czyli, że był już na lewym pasie ruchu w chwili podjęcia decyzji o hamowaniu. W takiej sytuacji drogowej nie doszło do zajechania drogi samochodowi Ford Mondeo, gdyż samochód Daewo Tico przed podjęciem manewru hamowania jechał już na torze ruchu samochodu Ford. Jest to potwierdzenie zeznań Panów G.

Reasumując można jednoznacznie stwierdzić, że kierujący samochodem Ford, będąc w stanie nietrzeźwości, nie rozpoznał momentu powstania stanu zagrożenia – niestandardowej jazdy samochodu Daewo Tico - podjął manewr wyprzedzania, w sytuacji istniejącego już zagrożenia oraz nie zmniejszył prędkości jazdy do prędkości bezpiecznej, umożliwiającej zahamowanie przed hamującym samochodem Daewo Tico, który to samochód poruszał się już po lewej stronie drogi.
Przyczyny jazdy po lewej stronie drogi i gwałtownego hamowania samochodu Daewo Tico zostały jednoznacznie określone w zeznaniach Tomasza G oraz Andrzeja G, a z przedstawionego materiału dowodowego nie wynika, aby nie mogło dojść do wybiegnięcia jakiegoś zwierzęcia na drogę, a więc zachowanie kierującego samochodem Daewo Tico nie było zachowaniem umyślnym, a jedynie wynikało z nieprzewidywalnego wybiegnięcia zwierzęcia na jezdnię. Tym bardziej, że z informacji uzyskanej z Nadleśnictwa Gidle – Leśniczego Witolda T wynika, iż często dochodzi do wypadku w tej miejscowości ze względu na wybieganie zwierząt na drogę.

Idąc dalej:

„ Z chwilą utraty zaufania do innego uczestnika ruchu kierujący pojazdem musi zwiększyć ostrożność i być przygotowanym na nieoczekiwany rozwój wydarzeń. W orzecznictwie Sądu Najwyższego słusznie wymaga się od kierującego pojazdem – od momenty utraty zaufania – zachowania szczególnej ostrożności” (wyr. SN z dnia 28 lutego 1975r, VI KRN 135/75, GP 1976, nr 23, s. 6, wyr. SN z dnia 8 listopada 1974 r., Rw 525/74, ONKW 1975, nr 1, poz 17, wyr. SN z dnia 24 kwietnia 1980 r, V KRN 63/80. RA Stefański. Przestępczość i wykroczenia poz. 320; wyr SN z dnia 22 marca 1989 r V KRN 52/89 OSNPG 1990 nr 1, poz. 8, wyr SN z dnia września 1992 r., III KRN 118/92 (w:)R.A.Stefański poz. 323)

„Każda sytuacja w ruchu jest dynamiczna i ulega ciągłym zmianom. Kierujący pojazdem nie tylko musi przewidywać możliwość dopuszczenia się ekscesu przez innego uczestnika ruchu, ale musi też mieć techniczną możliwość wykonania manewru obronnego (K.J Pawelec Ostrożność s 184)Zasada ta opiera się na przesłankach ocennych i stwierdzeniu jej naruszenia wymaga wzięcia pod uwagę szeregu elementów, których określenie może nastąpić np. odtworzenie przebiegu wypadku. Jego odtworzenie, tak jak miał miejsce w rzeczywistości pozwoli wskazać, kiedy kierujący podjął manewr obronny, a czasami moment, w którym np.. zauważył nieprawidłowe zachowanie innego uczestnika ruchu, jak tez określić moment, w którym miał możliwość i powinność spostrzeżenia okoliczności nakazującej utratę zaufania”(R.A Stefański, Rekonstrukcja a rozpoznanie znamion przestępstwa wypadku drogowego, V sympozjum:Problemy rekonstrukcji wypadków drogowych, 24-26 październik 1996 , zbiór referatów, Kraków 1996, s 11)

Z załączonych zdjęć, które dokumentują niniejsze zdarzenie wynika, iż Włodzimierz K nawet nie podjął manewru hamowania, nie zmniejszył prędkości a wytracił ją dopiero w momencie zatrzymania się na samochodzie Tomasza G.

W związku z powyższym uznać należy, iż opinia biegłego z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych nie została sporządzona w sposób prawidłowy, ponieważ nie zawiera ona całokształtu przebiegu zdarzenia, nie jest ona również odzwierciedleniem zdarzenia mającego miejsce w dniu 25 grudnia 2006 roku. Sąd I instancji podzielił opinię biegłego, który stwierdził, iż „przy przyjęciu, iż ślady blokowania kół powstały przy hamowaniu samochodu Daewo, to wątpliwe jest aby do najechania na ten pojazd doszło po zatrzymaniu się tego samochodu.” Mając na uwadze powyższe Sąd nie wyjaśnił tej sytuacji do końca a oparł Wyrok na wątpliwościach. Wskazać jednak należy, iż ukonstytuowana w art. 5 par 2 kpk i mająca odpowiednie zastosowanie w postępowania w sprawach o wykroczenia - stosownie do art 8 kpw - zasada in dubio pro reo nakazuje bowiem nie dające się usunąć wątpliwości rozstrzygać na korzyść obwinionego. Wskazać również należy, iż biegły wskazał również drugą wersję zdarzenia, której Sąd nie tylko w ogóle nie wziął pod uwagę, ale nawet nie podał uzasadnienia, dlaczego nie wziął drugiej wersji pod uwagę. Tymczasem Postanowienie Sądu Apelacyjnego w Katowicach mówi:

„ Zgodnie z art. 424 kpk obowiązkiem sądu jest przedstawienie całego toku rozumowania, które doprowadzą go do wyprowadzenia określonych wniosków, w tym wniosków o wiarygodności jednych dowodów i baraku wiarygodności innych. Nie wystarcza zatem poprzestanie na stwierdzeniu iż określone zeznania uznaje za logiczne, a inne za niedorzeczne czy też odwoływanie się do ogółu materiału dowodowego. W każdej sprawie, a zwłaszcza o skomplikowanym materiale dowodowym, każde przyjęte ustalenie musi być powiązane ze wskazaniem dowodu, z którego wynika, a nie z sumarycznym odwołaniem się do dziesiątek kart, czy protokołów.” - II AKa 103/07 z dnia 30 listopada 2007 roku [SSA Witold Mazur, SSA Jolanta Śpiechowicz, SSA Bożena Brewczyńska]

Sąd I instancji popełnił błędy proceduralne i wydaje Wyrok bez obecności oskarżonego

Dodać również należy, że w sporządzonej opinii biegły pominął zupełnie fakt, iż Włodzimierz K był pod wpływem alkoholu, a przecież:

„Jest powszechnie wiadomo, że jednym ze skutków oddziaływania alkoholu na centralny układ nerwowy jest zaburzenie świadomości., nawet przy niewielkich dawkach alkoholu zostaje zachwiana możliwość właściwej oceny sytuacji i wyboru optymalnego wariantu zachowania, a tym samym istnieje duże prawdopodobieństwo zachowania się sprzecznego z zasadmi bezpieczeństwa ruchu” (R.A Stefański,glosa do wyr. SN z dnia 7 listopada 1996 r., II KKN 90/96 Prok. I Pr. 1997 nr 4, s 99)
„Sprawca, który znajdując się w stanie nietrzeźwości prowadzi pojazd i nie zachowując przy tym należytej ostrożności powoduje zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym, dopuszcza się dwóch czynów zabronionych – przestępstwa określonego w art. 178a par. 1 k.k oraz wykroczenia określonego w art. 86 par. 2 k.w” (SN z 6 lutego 2004 r, WK 27/03, OSNWSK 2004, nr 1, poz. 270)

„Sprawca występku z art. 178a par par. 1 k.k który tym samym zachowaniem spowodował ponadto zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym, realizuje zarazem znamiona wykroczenia art. 86 par 2 k.w” (Marcinkowski, Materialnoprawna, s 30:Marcinkowski, Zbieg, s.14)

Sąd pomylił również wyniki testu alkomatu, ponieważ ilość alkoholu w wydychanym powietrzu Włodzimierza K nie był opadający a wzrastający.

Zeznania świadków tj Bolesława P, Ireneusza J, Marka O oraz Mirosława P w żaden sposób nie potwierdzają faktu, iż Tomasz G zaplanował tą kolizję. Wręcz przeciwnie, Mirosław P (pracownik firmy, której wiceprezesem jest Włodzimierz K) oraz Ireneusz J – „postronni” świadkowie, którzy nawet w chwili zdarzenia nie byli w okolicy miejsca zdarzenia – nie określili, że samochód stojący po drugiej stronie drogi to samochód Tomasz G. Nie można stwierdzić jednoznacznie bez wątpliwości, że to był samochód Tomasz G, ponieważ żaden ze świadków nie potrafił określić koloru, marki samochodu czy nawet numeru rejestracyjnego samochodu. Zeznania ich tym bardziej są niedokładne, iż tego właśnie dnia w tej okolicy znajdował się podobny samochód wspominanego już wcześniej świadka.
Zeznania „Zauważyłem, że ok 30-40 m od głównej drogi stał samochód w miejscu zaciemnionym, ale nie poznałem jego marki i nie widziałem też nr rejestracyjnego.”
Zeznania „Po prawej stronie znajdowało się bordowe auto, widocznie pana Kluski, a po lewej stronie, Tico ciemne, które rozpoznałem po sylwetce”.

Nawet – kuzyn Włodzimierza K – nie potrafił określić czy samochód stojący po drugiej stronie ulicy był samochodem Tomasza G.
„Ponieważ w okresie świąt nie było moich sąsiadów to zwróciłem uwagę na nr rejestracyjny, który odjeżdżał spod furtki. Były to numery Bełchatowskie.”
W sprawie rzekomego celowego spowodowania kolizji brak jest jakichkolwiek dowodów, które potwierdzałyby bez wątpliwości, iż Tomasz G zaplanował kolizje i celowo zajechał drogę K. I tutaj również wskazać należy, iż ukonstytuowana w art. 5 par 2 kpk i mająca odpowiednie zastosowanie w postępowania w sprawach o wykroczenia - stosownie do art 8 kpw - zasada in dubio pro reo nakazuje bowiem nie dające się usunąć wątpliwości rozstrzygać na korzyść obwinionego. Niewątpliwe jest, iż Sąd nie przeprowadził dowodu w celu ustalenia czy rzeczywiście samochód obwinionego znajdował się w tym miejscu czy też nie.

Co do zeznań M.O to wskazać należy, iż nikt nie przekazywał mu takowych informacji o których zeznaje. Zeznania te są daleko idącymi pomówieniami osoby Tomasza G. Ponadto do akt sprawy zostały złożone dokumenty kim jest Marek O, czym się zajmuje oraz ile razy i za co był karany.

Na podniesienie zasługuje również fakt, w którym Sąd stwierdza, że Tomasz G celowo załatwiał zaświadczenia lekarskie, że celowo nie stawiał się do Sądu na wezwania. Nie jest również prawdą co podaje Sąd I instancji, że Tomasz G nie przebywał na zwolnieniach lekarskich. Prawdą jest, że Tomasz G przebywał na zwolnieniach lekarskich jak również przebywał na urlopie, ale będąc na urlopie przebywał szpitalu i to jest sytuacja, którą Sąd może osobiście sprawdzić. Nie jest nigdzie zapisane, że będąc w szpitalu należy być na zwolnieniu lekarskim, można być w szpitalu i korzystać z urlopu, który przysługuje każdemu pracownikowi.

Zwrócić uwagę również należy na opinie biegłego z zakresu medycyny sądowej, który stwierdza, iż „ Pozostałe obrażenia ciała stwierdzone w odległym odstępie czasowym po wypadku budzą wątpliwość:
Wstrząśnienie mózgu rozpoznawane w 10 – tej dobie po wypadku, jeżeli nie było rozpoznane na podstawie objawów klinicznych bezpośrednio po wypadku.”
Otóż opinia biegłego z zakresu medycyny sądowej jak widać nie została sporządzona w sposób wiarygodny, ponieważ biegły zupełnie pominął złożony do akt sprawy wypis obwinionego ze szpitala z dnia 28 grudnia 2006 roku L.ks.gł. 6877/1086 w którym to na stronie drugiej napisane jest : „Konsultacja neurologiczna w dniu 27.12.2006 roku lekarz W.Konieczny, Diagnoza: Stan po wstrząśnieniu mózgu.” Zatem błędne staje się tutaj twierdzenie Sądu na stronie 6 uzasadnienia do Wyroku z dnia 1 października 2008 roku, iż „gdyż jawią się jako racjonalne, a nadto pochodzą od specjalisty, który nie jest związany z żadną ze stron konfliktu” - wers 19-21. Jak widać nie można uznać tej opinii za wiarygodną skoro biegły popełnia taki błąd, nie analizując całej złożonej dokumentacji medycznej.”

To powyżej to tylko część apelacji złożonej do Sadu II Instancji, jednak pokazuje już ona jakiej podstawie i w jaki sposób został wydany Wyrok w dniu dzisiejszym.

Jeśli są państwo zainteresowani przebiegiem rozpraw w Sadzie o którym mowa, to syn jest w stanie to udostępnić – nagrania. Dodatkowo można zapoznać się z całą dokumentacją Sadową jak i lekarską
Dlatego mając na uwadze całe powyższe zdarzenie, całą sytuację zwracam się z prośbą o interwencję w tej sprawie i zareagowanie na takie „cuda” jakie dzieją się w Sadach naszego kraju.

Z poważaniem

http://de.groups.yahoo.com/group/kulturzentrum/message/1896

Witam w dniu 24-12-2008

Niech Będzie Pochwalony Jezus Chrystus''

Możesz dowiedzieć się o drodze do wolności i innych działaniach , opiniach , argumentach , decyzjach ze zgromadzonej tu dokumentacji .Poznając czyny , fakty , zachowania - bohaterów i zdrajców . Zweryfikuj osądy osobiście.
Oto adresy http://www.mojageneracja.pl/1980 --- http://www.lwarchiwum.home.pl-- poczta lwprezydent@wp.pl ----zobacz zdjęcia w galerii.

 Boże Narodzenie 2008

 Niech wołanie Przyjdź Panie Jezu !,

szczególne w tym czasie będzie szczerym pragnieniem naszych serc.

 Niech najbliższe dni, mimo zmartwień i zabiegania , będą

obfite w doświadczenie prawdy w obecność Pana wśród nas !

Niech oczy nasze będą otwarte na Jego przyjście !

Niech On sam wspiera nasze wysiłki i zamiary !

Niech nasze rodziny będą radosne Jego obecnością !

Pełnych pokoju Świąt Bożego Narodzenia

oraz siły na Nowy Rok 2009

Śle Lech Wałęsa z Rodziną

http://de.groups.yahoo.com/group/kulturzentrum/message/1898

wtorek, 23 grudnia 2008
szopka
440.0
 01:342008-12-231
                         http://de.youtube.com/kulturzentrum
piątek, 17 października 2008
w polityce nic pan juz z pewnoscia nie zepsuje - skreslony z listy sudentow: Szeremietiew Romuald
arogancki WIRUS multiplikuje ignorancje, z ktora moze pan tylko zepsuc prace studentow, ale w polityce nic pan juz z pewnoscia nie zepsuje - skreslony z listy sudentow: Szeremietiew Romuald
http://de.groups.yahoo.com/group/sowa/message/143


----- Original Message -----
Sent: Friday, October 17, 2008 12:17 PM
Subject: Re: [sowa] Lech Walesa, Lejba Kohne,Od wiary i koryta? Stanislav Penc, Popieramy i pozdrawiamy, Stefan Kosiewski;Szambo ma Ryja: Michalkiewicz bredzi; Ministerstwo Sprawiedliwosci 29.9.2008 do Prokuratury Krajowej; of Jewish thought and culture: Join Us

Szanowny Panie,
 
bardzo proszę o skreślenie mojego adresu z listy na którą wysyła Pan swoją korespondencję.
Prosiłem już o to, ale bezskutecznie.
 
W dniu dzisiejszym miałem otrzymać z redakcji mój tekst do poprawienia. Niestety, w mojej skrzynce było 12 listów od Pana,do tego tej samej treści.
Zanim komputer odebrał wszystkie Pana listy musiałem wyjść z domu na zajęcia. Tekstu z redakcji nie doczekałem się - i nie mogłem poprawić.
 
Od 1 października zaczął się rok akademicki. Moi studenci będą przysyłać swoje prace. Pańska korespondencja blokująca moją skrzynkę e- bardzo mi utrudni pracę z moimi seminarzystami.
Litości, raz jeszcze proszę o skreślenie mnie z listy
 
Z poważaniem
R. Szeremietiew
Tuesday, Sep 30, 2008

Stefan Kosiewski: Rodzi się Więź Narodowa. Do Romualda Szeremietiewa List 3.

Masonieria uzewnętrzniana w Polsce przez Bronisława Wildsztajna dąży oficjalnie m.in. do zniszczenia
Wielkiego Polaka, oficera, dra habilitowanego, zasłużonego działacza niepodległościowego Romualda Szeremietiewa. Robi to zarówno przy użyciu tajnych służb jak i jawnych funkcjonariuszy prokuratury, w atmosferze żydowskiej chucpy ciągnącej się już od wielu lat zaiste niczym permanentna rewolucja Trotzkiego.

Na asystenta byłego Wiceministra Obrony Narodowej urządzono przed kilku laty spektakularny nalot helikopterem na prom znajdujący się poza wodami terytorialnymi Rzeczypospolitej Polskiej (...).

http://mysowa.blog.de/2008/09/

Saturday, Sep 27, 2008

Stefan Kosiewski: W lesie rzeczy. Do Romualda Szeremietiewa List 2.

Sunday, Sep 21, 2008

Stefan Kosiewski do Romualda Szeremietiewa: Plik i pomnik, Temida w Tomaszowie

http://sowa.mypodcast.com/200809_archive.html
niedziela, 21 września 2008
Stefan Kosiewski do Ryszarda Szeremietiewa: Plik i pomnik, Temida w Tomaszowie
     
Drogi Panie Ministrze, Pośle, Członku
Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela,
Szanowny Panie Romku,
czy trzeba być byłym wiceministrem Obrony Narodowej RP, który chciałby a nie może otrzepać się z brudu hańbiących pomówień, by dać o sobie znać w sieci niezależnego serwisu informacyjnego sowa, który tym różni się od wszystkich innych (żydokomunistycznych, żydoubeckich i czysto żydowskich)  mediów w Polsce, że w nich pracują ludzie, których się wynagradza za tak, czy owak zrobioną robotę, a sowa pracuje sama na swoją prawdomówność, jak tylko najlepiej może, będąc na garnuszku Stefana K. ?
Gdyby - daj Panie Boże na to - został Pan znowu wiceministrem, a nie człowiekiem bezkarnie obrzucanym błotem zaschniętych pomówień, to moglibyśmy wtedy liczyć na to, że pośród wielu innych obowiązków wiceministra znalazła by się i konieczność pojawiania się w niezależnych przestrzeniach internetu? Bez emocji należy powiedzieć, że raczej nie. Z prostego też powodu: praca ministerialna winna nie tylko absorbować człowieka ale jeszcze i wymagać złożenia oświadczenia o zaniechaniu blogowania, by nie blagować, jeśli nie można ujawniać prawdy z okresu urzędowania.
 
Dokazywać można było np. w PRL-u na wojsku: 
- Informacja to zasadnicza sprawa, powtarzał na wojsku pan pułkownik Smoła, a tamten zaczynał już chrapać po nocy spędzonej z łóżka w akademiku, gdzie zdarzało się bywać na waleta, na tzw. konsultacjach. Smoła uparł się, żeby go uwalić za to zasypianie, a miał taki zwyczaj zapewniania, że odpowie na każde zapytanie, które można było nawet składać anonimowo na jego biurko, na karteczkach; tamten  więc napisał któregoś dnia: "Proszę wyjaśnić, jak to było naprawdę ze śmiercią generała Sikorskiego".
Większość plutonu (grupy studenckiej) wiedziała, że na karteczkach tym razem był: Katyń i tajemnica śmierci generała Sikorskiego.
Smoła nie nosił okularów, był podpułkownikiem, używane przez niego w rzeczywistości nazwisko przynosi anagram. Nie zastanawiał się długo po tym jak zerknął zaledwie na karteczkę:
- Katyń? Co, Katyń? Wiadomo, że to zrobili Niemcy, to była prowokacja.
Generał Sikorski? Sprawa jasna: Ukraińcy go zabili, w Bieszczadach.
Sala walnęła salwą śmiechu, a Smoła nie pojął, w czym rzecz, bo nikt mu  nie wyjaśnił.
 
Wyjaśniam więc w odpowiedzi na Pańskie zapewnienie, że nie wysyłał Pan do nikogo spamu, iż nie musi się Pan czuć prześladowany przez każdego i może Pan zaprzestać już publicznego wyjaśniania, że nic Pan
nikomu nie ukradł, bo to nie Pana Ministra wrabiają tym razem w aferę złodziejską, ale Stefana K. bezkarnie posądziła fałszywie Policja w Tomaszowie Mazowieckim o kradzież dzieciom starej, zniszczonej piłki do gry w piłkę nożną, a Sąd Rejonowy w Tomaszowie już skazał zaocznie, bez wysłuchania oskarżonego, bez zastanowienia się przez sędziego, po co 55-letni mężczyzna, żyjący od 26 lat na emigracji politycznej, na Zachodzie Europy, gdzie nikt nie chodzi podobno głodny spać, miałby kraść dzieciom w Polsce starą piłkę, o co go posądzono i zaocznie skazano.  Zwłaszcze, że Prezes Sądu Rejonowego w Tomaszowie Mazowieckim otrzymał listem nr 107639033, przed wykonaniem kawkowskiego procesu,  szereg  informacji, które powinny mu uprzytomnić, że pozorna absurdalność oskarżenia musi mieć gdzieć swoje uzasadnienie. 
 
Jeżeli zaś ten Prezes Sądu Rejonowego w Tomaszowie wzywany był wspomnianym Listem Poleconym, który posiadał adnotację, że w trzech  odpisach wysyłany jest równoczećnie do trzech aktualnych ministrów urzędującego rządu Donalda Tuska, to powinien chyba ten urzędnik zastosować się przynajmniej do KPA i postarać się przy tym o to, żeby zabezpieczyć zarówno plik jak i pomnik, wskazane mu w piśmie wnioskująco-dowodowym. Bo wnioskującej osobie Stefana K. chodzi tym razem znowu nie o byle co, lecz o pomnik postawiony za żydokomuny w Tomaszowie Mazowieckim rzekomo "Młodzieży Polskiej Walczącej o Socjalistyczną Ojczyznę" oraz o plik elektroniczny w postaci filmu, na którym nagrane zostało, jak ten sam Stefan K. wyzywany jest przez jedną z prześladujących go osób, że ma się " wynosić z Polski tam, skąd przyjechał" . A więc nie do Izraela, jak wynosili się żydzi 40 lat temu, ale do Niemiec, gdzie Polacy znajdowali schronienie po Powstaniu Listopadowym, Wiośnie Ludów w 1848 roku i w stanie wojennym ogłoszonym przez Jaruzelskiego i Kiszczaka, których Prezydent Wałęsa nie oddał do sądu nawet za 1970 rok, a cóż dopiero za Naszą i Waszą Wolność.  
 
Nienawiść do Polaków okazywana w Polsce jest rzeczą nie tyle szkaradną i niemiłą, co nieprzyzwoitą, gorszącą, wszeteczną. Obrzydliwa jest taka pani prokurator, która sądzi, że jak już należy do wybranych i nie musi dokonywać ablucji, to nie śmierdzi Panu Bogu. Smród się ciągnie za takim panem sędzią, który może zrobić bezkarnie Polaka złodziejem, na podstawie fałszywych oskarżeń złoczyńców w mundurach, którzy sądzą, że jeśli  nie ma już w Polsce rubryki: narodowość w dowodach, to Polak nie pozna, kto, kogo  i za co go ściga i prześladuje.
Smród się ciągnie za takim domiarem niesprawiedliwości, którym obłożony został Naród Polski przez żydokomunę, Panie Ministrze, smród i nieprawość, g(.) i nieprawda.
Piszemy jednak nasze skargi w kopiach i wysyłamy powielone tu i tam, a Nadzieja nasza w Panu Bogu. Albowiem pawda obroni się sama, kiedy tylko wsadzimy ją do internetu; kamera w komórce a w dłoni mp3 i można powiedzieć: prawda jak na dłoni.
 
W Tomaszowie stoi pomnik ""Młodzieży Polskiej Walczącej o Socjalistyczną Ojczyznę" i jest to smutna prawda o narzuconej Polsce siłą rzeczywistości antypolskiej, zakłamanej, oszukańczej, wrednej. Magister filologii polskiej wyjaśnia krótko, w czym rzecz:
Polska Młodzież walczyła i ginęła zawsze za Polskę,  nigdy nie biła się za "socjalistyczną ojczyznę", jeśli zaś już ginęli za "socjalizm",  to raczej ubowiec, partyjny, żydokomuna, która zwalczała naszych Ojców, mordowała, zamykała w różnych lochach.
 
Ubowcy mogli ginąć za "socjalistyczną ojczyznę", ZSRR, za Stalina. Polak żył i umierał dla Polski, bo tak był po prostu wychowany. Takie to były czasy.
Historia języka polskiego winna to gdzieś wyjaśniać, w jakimś podręczniku wychowania obywatelskiego, że do zdobyczy października '56 należy przeniesienie znaczenia pojęcia "socjalistyczna ojczyzna" ze Związku Sowieckiego na poszczególne baraki demoludów.
 
Mamy dowody na naszą niewinność, Naród i Język Polski, Pan oraz ja.
Temida zaś w całej Polsce ma opaskę na oczach, jak w Tomaszowie na załączonej fotografii, żeby nie oszalała od nadmiaru zła, co robi z Polakami.
 
Masoneria także chciałaby pozostać ślepa na całe Zło, które wyrządzane jest Polsce i Swiatu, Amerykanom, Niemcom i Polakom, dlatego też
nieproszona przysłała do serwisu sowy majla: " SPAMMMER!!!!!!
Sekretarz L.: nr 5 "świątynia Hymnu Jedności" na Wsch.: Poznania" a potem drugiego majla, na który zechciał Pan Minister odpoowiedzieć, o treści: " > SPRAWA WYSY£ANIA SPAMU Z PAÑSKIEJ SKRZYNKI MAILOWEJ ZOSTA£A ZG£OSZONA NA
> PROKURATURÊ
.
"
 
Wolnomularstwo samo w sobie  głupie nie jest, a ma u nas długą i zasłużoną przeszłość, a nie ma za to zaś już żadnej przyszłości, nie tylko w Polsce ale i na całym świecie, m.in. także i dlatego, że w Polsce obowiązuje zasadniczo Konstytucja RP, a ta ma wpisany do Art. 13,  wyraźny i jednoznaczny zakaz działalności dla każdej organizacji, która "przewiduje utajnienie struktur lub członkostwa".
Sekretarz L.: nr 5 "świątynia Hymnu Jedności" na Wsch.: Poznania" ukrywa natomiast w korespondencji elektronicznej, która miała być publiczna, bo wysłana została przezeń do grupy sowa, na serwer yahoo,  chce pozostać dla obywatela RP niekonstytucyjnie utajniony w swojej organizacji, by zachować moc  zastraszania obywatela jeśli już nie wszechmocą masonerii, to sześciowykrzyknikowym zaklęciem "spammer" , kolejnym zaś razem nikczemnym straszeniem prokuraturą,  groźbami karalnymi, które same w sobie są pospolitym przestępstwem i winny być ścigane.
 
Dlaczegóż więc dopuszcza się takich rzeczy Ktoś używając adresu przypisanego .:Loży w Poznaniu? Pewnie dlatego, że jak masoneria na całym świecie nie ma on zielonego pojęcia, gdzie podziały się te miliardy dolarów, które zniknęły w tych oto dniach na światowych giełdach? Które to giełdy utrzymywane są z dotacji i gwarancji państwowych, pieniędzy milionów najuboższych obywateli, z podatku płaconego przez nas przy zakupie chleba, otrzymują bowiem i otrzymają zapowiedziane już przez polityków wielomiliardowe, państwowe wsparcie, potrzebne dla utrzymania tych samych giełd w kondycji umożliwiających przeprowadzenie procesu ich prywatyzacji pośród nielicznych oligarchów.
 
Konstytucja RP  w  Art. 42.2. głosi:  "Każdy, przeciw komu prowadzone jest postępowanie karne, ma prawo do obrony we wszystkich stadiach postępowania. Może on w szczególności wybrać obrońcę lub na zasadach określonych w ustawie korzystać z obrońcy z urzędu".  Jeżeli zaś moje pismo do Prezesa Sądu Rejonowego w Tomaszowie Mazowieckim z 26.7.2008 r. kończy zdanie: "W imieniu instytucji społecznej Polnisches Kulturzentrum e.V. Polskie Centrum Kultury w Niemczech wnoszę o wyznaczenie mi pełn0mocnika z urzędu, (zgodnie z art. 306 § 1, 325a § 2 k.p.k.)" , a nie dostałem z Sądu stosownej odpowiedzi, przewidzianej chociażby przez KPA, to czy mam sądzić, że Złota Wolność Wolnomularska rozpełzła się tymczasem na całe życie publiczne w Polsce różnymi zagajewskimi i wildsztajnami, które wyjechały były sobie egoistycznie do Paryża w okresie, w którym My, Polacy walczyliśmy w Ojczyźnie Polaków i Zydów o Wolność i Solidarność, a teraz tylko oni obcinają kupony za tamten wyjazd? Podcinają Polakom skrzydła, a prezydent rozdaje im Orły Białe?.  
Bogu miłemu blogowaniu Szczęść Boże! Z Frankfurtu nad Menem pozdrawia Falę 56 Wasz stary
Stefan Kosiewski
W MON zapomniano, że Wojsko Polskie nigdy nie było miejscem pracy, jakąś „fabryką”.

Od PKN

(...) W Stanach Zjednoczonych, na które powołują się nasi zwolennicy armii zawodowej wszyscy obywatele zdolni do służby wojskowej są rejestrowani i w razie konieczności powołuje się ich do wojska. Podobnie ma być w Polsce. Tylko, że Polska to nie USA. Tam. jest duża armia zawodowa i komponent sił zbrojnych pod nazwą Gwardia Narodowa, umożliwiający w razie konieczności masowe szkolenie rezerw. Warto też pamiętać, że Stany Zjednoczone  graniczą z Kanadą, Meksykiem oraz dwoma oceanami. Szkolenie rezerw nie będzie zagrożone bezpośrednio przez wojska agresora. W przypadku Polski jest inaczej. Będziemy mieli malutką armię zawodową i nie będzie czasu na szkolenie rezerw - mamy kiepskie położenie. Porównajmy - Wielka Brytania, która jest wyspą. Francja czy Hiszpania, leżące w bezpiecznej części Europy i Polska znajdująca się na „linii frontowej”. I chociaż nie tylko Polacy słyszą pogróżki ze strony rosyjskich generałów, to jednak z Kaliningradu dużo bliżej do Warszawy niż do Paryża, Londynu, Madrytu czy Waszyngtonu. 

Polska potrzebuje nowoczesnych, mobilnych, profesjonalnych wojsk operacyjnych (armia zawodowa). I potrzebuje masowego komponentu wojsk obrony terytorialnej. Wojsk z poboru, w których szkolenie trwa krótko, trzy - cztery miesiące. Podstawą obronności powinien  być obowiązkowy pobór do OT zapewniający szkolenie rezerw. Mam krytyczny pogląd na to co MON zamierza z wojskiem zrobić. Można odwoływać się do pomysłów armii ochotniczej, jeśli jest odpowiednio wysoki poziom patriotyzmu w społeczeństwie. Nie chodzi jednak o to, by ustalić ilu mamy w kraju patriotów, ale by w momencie zagrożenia każdy obywatel wiedział jak się bronić. Powinniśmy stworzyć system obrony państwa gwarantujący Polsce bezpieczeństwo nawet, gdyby wsparcie sojusznicze nie spełniało naszych oczekiwań.  Wtedy będziemy mogli powiedzieć, że siły zbrojne RP są w stanie wypełnić konstytucyjny obowiązek zapewnienia bezpieczeństwa państwu polskiemu, nienaruszalności jego granic i terytorium. Mała armia zawodowa, nie będzie w stanie sprostać temu obowiązkowi. Oby nie było tak jak w 1939 r., gdy gen. Tadeusz Kutrzeba wspominając bitwę nad Bzurą powiedział: wojsko otrzymało niewykonalny rozkaz obrony kraju.

W MON zapomniano, że Wojsko Polskie nigdy nie było miejscem pracy, jakąś „fabryką”. Uważano, że żołnierz Służy Ojczyźnie, a nie jest przebranym w mundur „pracownikiem”. Wojsko było w Polsce ważną społecznie i narodowo instytucją. Miejscem kształtowania postaw patriotycznych i obywatelskich służących w nim ludzi. Jest przecież esprit de corps („duch armii”) i tradycja polskiego wojska. Czy można to wyliczyć w złotówkach? Czy kondycja współczesnego żołnierza polskiego ma sprowadzać się do wysokości jego zarobków? Nie należy mylić obowiązku troski państwa o materialne warunki służby żołnierzy z takimi sprawami jak wojskowa służba państwu i patriotyzm tej służby. To trochę tak, jakbyśmy chcieli ustalić od jakiej kwoty, „za ile”, warto być polskim patriotą. Może byłoby dobrze, aby każdy minister obrony przed objęciem stanowisko przeczytał „De virtute militari, Zarys etyki wojskowej” ojca Bocheńskiego? (...)

http://szeremietiew.blox.pl/2008/08/ZAMIAST-WOJSKA-POLSKIEGO-AGENCJA-OCHRONY.html

Gość: as2-234.poleczki.dialup.inetia.pl
2006/03/02 13:16:22
"A Szeremietiew wiceminister MON co budował się za łapówki?"

A Szeremietiew nic nie budował za łapówki, bo po artykułach Marszałek & co. urząd skarbowy badał przez 10 miesięcy moje dochody i wydatki i stwierdził, że miałem LEGALNIE kilkadziesiąt tys. PLN więcej niż wydałem na budowę domu, samochód etc. Następnie tę decyzję urzędu przez trzy miesiące badała Mazowiecka Izba Skarbowa i też stwierdziła, że jest ok. Później "kapuściana" prokuratura apelacyjna w Warszawie i nawet ona musiała uznać, że z moimi dochodami i wydatkami jest w porządku. O tym jednak "śledczy" już nie napisali. Dziś ścigają mnie więc tylko, "tylko", za niby łapówkę przy zakupie Lanci, bo biegły stwierdził, że półtoraroczny samochód tzw. demonstracyjny powinien kosztować tak jak nowy minus 350 PLN. A ponieważ ja zapłaciłem za niego ponad 50 tys. - nowy kosztował 90 tys., to tym samym "w naturze" dostałem 40 tys. w łapę. Ten zarzut został zresztą umorzony, ale prok. Olejnik kazał go przywrócić. Ja zyskałem tylko tyle, że przedtem biegły (cały czas ten sam)twierdził, że samochód kosztował 120 tys. więc moja "łapa" opiewała wg. niego na 60 tys. Po przywróceniu zarzutu zminił zdanie co do ceny samochodu - czyli teraz mam 20 tys. mniej?
Z takim to "materiałem" dowodowym mam proces co biegnie z szybkością dwie rozprawy na miesiąc - koniec będzie gdzieś tak za 3,5 roku. Ale jak rozumiem to nikogo nie obchodzi. W końcu "śledczy" z Rzepki nagrody dostali, mnie skompromitowano i wdeptano w ziemię, a i Sz. Pan też może mną sobie pórko wytrzeć. Nie ulega wątpliwości, że mamy w Polsce "wolne media" i wszyscy zadowolenie - prawda?
Pozdrawiam
"A Szeremietiew"
e-mail:
szary9@wp.pl
http://wethemedia.blox.pl...,13.html?914102

http://www.ivrp.pl/viewtopic.php?p=23662

> Nie wysyłałem do nikogo żadnego spamu, nie rozumiem tej informacji?
> Romuald Szeremietiew
> =======================================
> ----- Original Message -----
> From: <
L5@wlnp.pl>
> To: <
sowa@yahoogroups.de>
> Sent: Saturday, September 20, 2008 3:18 PM
> Subject: Re: [sowa] Jan Macieja: Zalozenia odzyskania Polski dla Szachów;Lec
> h Klekot: UNTERGANG;Krzysztof Pytel, Stefan Kosiewski ; eurodep czarnecki:
> jestem w pisie; Zbigniew Dmochowski , dr hab. inz; Milan Paumer
>
> > SPRAWA WYSYŁANIA SPAMU Z PAŃSKIEJ SKRZYNKI MAILOWEJ ZOSTAŁA ZGŁOSZONA NA
> > PROKURATURĘ.

czwartek, 11 września 2008
Milsze jej są matki, które mają dzieci z dziesięcioma mężczyznami od matek, które spędziły płód - księżna Gloria!

Księżna Gloria von Thurn und Taxis:

Każdy człowiek jest chciany przez Boga. 

Powinniśmy się rozmnażać.

Powiem tak: lepsze dzieci pozamałżeńskie,

niż zabite w łonie matki.

Bild am Sonntag, 7. September 2008, Seite 25

piątek, 27 czerwca 2008
Piosenka o Łukaszu Polskim, co wyjechał z Polski i grał dla Niemca
Henryk Kreuz: Ukryta wladza nad Polska - MAFIA.
Piosenka o Łukaszu Polskim, co wyjechał z Polski i grał dla Niemca

http://de.youtube.com/view_play_list?p=7839B2009AA2DAF7

2008/6/26 Henryk Kreuz hkreuz@o2.pl:

Szanowny Panie Stanislawie.

Dziekuje za ten tekst, za stanowisko w sprawie emigrantow, szczere i od serca, na ktore nie stac bylo nikogo z dotychczasowych wladcow Polski.

Z pozdrowieniami

Henryk Kreuz

Mark Jaworski

----- Original Message -----
Sent: Thursday, June 26, 2008 5:55 PM
Subject: sowa magazyn europejski Re: Agent Bolek i Czarna Teczka

Jan Pluszkiewicz--Szerszeń 15/16 Tygodnik Ogólnopolski, krytykuje DEZERTERÓW - emigrantów stanu wojennego za obrzucanie się wzajemnie błotem, a sam co robi?
Nie wiem czy gdyby sam dostał ultimatum: albo 5 lat więzienia albo wyjazd do Kanady? To co by nie wyjechał?
To jest kontynuacja ludobójstwa narodu polskiego, zaczęta jeszcze przez jakobinów a kontynuowana przez Prusaków, Carat, Stalina i Hitlera.
Patriotów wymordować albo zesłać. Wszystko jedno gdzie; na Syberię, do Australii... a teraz do Anglii czy Irlandii.  Lech Jaworski Vancouver BC Kanada

czwartek, 26 czerwca 2008
niedziela, 22 czerwca 2008
5 lat w celi śmierci, a izraelski Sąd Najwyższy go uwolnił, bo stwierdzono, że Demianiuk nie jest jednak Iwanem Groźnym

Od ponad dwudziestu lat, chcąc nie chcąc, czytam w amerykańskiej prasie o nazistowskim zbrodniarzu Iwanie Demianiuku. Ostatnio nawet piszą nawet o nim ponownie polskie gazety z okazji wysiłków amerykańskiego ministerstwa sprawiedliwości aby go wydalić ze Stanów Zjednoczonych do Niemiec, Polski lub Ukrainy.

Osobiście, nigdy w życiu Demianiuka nie spotkałem a do hitlerowskich oprawców mam od dziecka uzasadnioną niechęć ( mój kuzyn, Henryk Czekajewski, jest na liście zagazowanych w niemieckim obozie koncentracyjnym w Dachu), a moją karierę zawodową zawdzięczam Profesorowi Stefanowi Bincerowi, który własnoręcznie spalił zwłoki swej żony i syna w krematorium w Auschwitz. Zabrało mi 15 lat od czasu zakończenia wojny aby być zdolnym podać dłoń Niemcowi.

Sprawa Iwana Demianiuka niepokoi mnie z powodu znajomości realiów II Wojny Światowej i mych dziecięcych obserwacji likwidacji Getta żydowskiego i cygańskiego a także widoku głodujących jeńców sowieckich, których kilkadziesiąt tysięcy zagłodzono na śmierć w mej rodzimej Częstochowie. Dla tych jeńców jedyną szansą przedłużenia życia o kilka miesięcy było zapisanie się do niemieckich kompanii wartowniczych lub do rosyjskiej armii generała Własowa, walczącej po stronie niemieckiej.

Być może, że Demianiuk był jednym z takich jeńców. Nie mam pojęcia, czy zapisał się do niemieckich oddziałów czy też był, jednym z setek tysięcy Ukraińców wywiezionych na roboty do Niemiec. Tak czy inaczej Demianiuk przyjechał do USA po wojnie jako emigrant. W roku 1978 Demianiuka aresztowano w Cleveland i pierwszy raz odebrano mu amerykańskie obywatelstwo. Pisano wtedy o nim jako o potworze z Treblinki o przezwisku „Iwan Groźny”. Napisano nawet o nim sensacyjne książki w których go określano jako kata z Treblinki. Oczywiście znalazło się wtedy wielu „naocznych świadków” jego tożsamości i zbrodni. W Izraelu twarz prawnika który Demianiuka reprezentował, oblano na ulicy kwasem solnym.

Ciekawym jest, że dowody przeciwko Demianiukowi Amerykańskie Ministerstwo Sprawiedliwości otrzymało od sowieckiego KGB. Pisze o tym w swym pamiętniku,

dr. Armand Hammer. Hammer był amerykańskim milionerem a jednocześnie podejrzaną osobowością, gdyż kiedyś był zaprzyjaźniony z Leninem, handlował w USA, w latach dwudziestych ubiegłego wieku, zagrabionymi z carskich muzeów dziełami sztuki, a jego ojciec był założycielem Amerykańskiej Partii Komunistycznej. Był także gościem honorowym w Moskwie na każdym kolejnym pogrzebie Sekretarza Generalnego KPZR ( z wyjątkiem Stalina). Kiedy Armand Hammer zwrócił się do Breżniewa o dokumenty potrzebne do skazania „Iwana Groźnego”, Breżniew chętnie je dostarczył mimo, że w owym czasie oryginalny zbrodniarz, „Iwan Groźny”już dawno nie żył.

Na podstawie tych dokumentów , Demianiuk został, pozbawiony amerykańskiego obywatelstwa i wysłany do Izraela gdzie został skazany na karę śmierci. Demianiuk siedział pięć lat w celi śmierci ale izraelski Sąd Najwyższy go zwolnił, gdyż stwierdzono, że Demianiuk nie jest jednak tym „Iwanem Groźnym” , którego szukano i skazano. Dla Polaków, ciekawym być może fakt, że wykryciem Demianiuka chełpi się także były polski komunistyczny aparatczyk, Kazimierz Kąkol w wywiadzie dla Teresy Toruńskiej opublikowanym w książce „Byli” na stronie 147 (Wydawnictwo Świat Książki, 2006). Musicie się Państwo zgodzić, że przy takim wiarogodnym świadku jak Kazimierz Kąkol, Departament Sprawiedliwości USA nie ma wybory jak skazać Demianiuka ponownie na ekstradycję.

Kiedy uprzednio Demianiuka odesłano z Izraela do USA i zwrócono mu amerykańskie obywatelstwo, jego kłopoty się nie skończyły, gdyż w USA postawiono mu nowe zarzuty, tym razem obecności jako strażnika w innych niemieckich obozach śmierci, Majdanku, Sobiborze itp.

Iwan Demianiuk ma dzisiaj 88 lat. Kiedy dostał się do niemieckiej niewoli był podobno rannym w czasie walk, młodym ukraińskim parobkiem. Podobno półanalfabetą.

Demianiuk przeżył o wiele lat potencjalnych świadków swej zbrodni lub niewinności. Jego starczy umysł już nie pozwala mu być wiarygodnym świadkiem dla samego siebie.

Cala sprawa zostawia w mych ustach nieprzyjemny smak, wiedząc, że w okresie powojennym tysiące niemieckich zbrodniarzy sprowadzono do USA i wykorzystano w badaniach naukowych i wywiadzie. Na myśl przychodzi mi Dr. Werner Von Brown, wynalazca rakiet V2 przy których produkcji zamordowano dziesiątki tysięcy Żydów i nie-Żydów i zabito za ich pomocą dziesiątki tysięcy mieszkańców Londynu oraz inny wysokiej klasy specjalista, generał Reinhard Gehlen , w czasie II Wojny szef wywiadu hitlerowskiego we wschodniej Europie i ZSSR, późniejszy szef wywiadu Niemiec Zachodnich.

Czas chyba aby pozwolić staremu Demianiukowi umrzeć i nie nękać go więcej pokazowymi procesami i ekstradycją, szczególnie, że już spędził pięć lat w celi śmierci pod fałszywymi zarzutami.

Jeśli nie prawne argumenty, to przynajmniej etyka chrześcijańska, winny zaważyć przy tej humanitarnej decyzji. Przecież w mym kraju zamieszkania, Stanach Zjednoczonych, 83%, a w Polsce 95% ludności deklaruje się jako Chrześcijanie, których podstawową zasadą jest przebaczanie. Może warto sobie o tej zasadzie teraz przypomnieć.

Czyżby zawziętość Amerykańskiego Ministerstwa Sprawiedliwości w stosunku do Demianiuka miała swe źródło w tym, że ten starzec już jest nieprzydatny z wyjątkiem patetycznego symbolu hitlerowskiego zbrodniarza. Może już czas zająć się następną grupą zbrodniarzy tym razem stalinowskich, którzy na pewno znajdują się wśród setek tysięcy imigrantów z byłego ZSSR. Są to ludzie dużo młodsi, na pewno żyją także świadkowie ich zbrodni i istnieją dokumenty ich winy w archiwach KGB w Moskwie. Podobno, jeśli Niemcy odmówią przyjemności goszczenia Demianiuka to Polska lub Ukraina są następnymi kandydatami aby się nim zaopiekować i wedle, załączonych do przesyłki amerykańskiej instrukcji, skazać. Pozwolę sobie na spekulację, że Polacy zrobią ten gest w stosunku do USA pod warunkiem dostawy dla Polskiej Armii rakiet ziemia powietrze –„Patriot” a Ukraina w zamian za przyjęcie do NATO. Należy się śpieszyć, gdyż Demianiuk może lada dzień umrzeć i cały wysiłek zainwestowany w tą tragiczną farsą pójdzie na marne.

Jan Czekajewski

Członek Polskiego Instytutu Naukowego Nowym Jorku (PIASA)

From: JanCzek@aol.com
Sent: Sunday, June 22, 2008 4:34 AM
Subject: z USA na temat ekstradycji Demianuka do Niemiec lub Polski

Szanowna Redakcjo,
W zalacznku pozwalam sobie przeslac do bezplatnego wykorzystania krotki, kontrawersyjny artykul o ostatnich wysilkach amerykanskiego ministerstwa sprawiedliwosci ekstradycji Iwana Demianiuka, oslawionego kiedys "Iwana Groznego" do Niemiec albo Polski.
Jesli zdecydujecie sie Panstwo zmiescic ten artykul, uprzemie prosze o informacje na moj adres: janczek@aol.com

Z Szacunkiem,
dr.inz. Jan Czekajewski
Czlonek Polskiego Instytutu Naukowego w NY

piątek, 20 czerwca 2008
Stanisław Tymiński: Agent “BOLEK” i “Czarna Teczka”
Od PKN

Stanisław Tymiński: Agent “BOLEK” i “Czarna Teczka”

W polskiej prasie w tych dniach toczy się wielka dyskusja na temat nowej książki o „wczesnym” Lechu Wałęsie i jego pracy w charakterze odpłatnego agenta SB na początku lat 70-ch. Autorzy, młodzi historycy IPN nawet podaja sumę jego wynagrodzeń: Zł. 13,100, co było wtedy odpowiednikiem pól rocznej pensji. Cieszę się, że nareszcie prawda o tym człowieku wychodzi na jaw ponieważ przez 18 lat dyskusja na ten temat była pod cenzurą elit „okrągłego stołu”.

W 90 roku jako kandydat na urząd prezydenta RP dostałem tysiące listów od moich sympatyków. Niektóre z nich opisywały mego kontrkandydata jako złodzieja, bandziora, mordercę, dręczyciela rodziny i odpłatnego donosiciela SB. Dla dobra Polski nie miałem zamiaru podjęcia publicznej dyskusji na tak wulgarne i kontrowersyjne zarzuty. Kampania wyborcza to nie sąd, gdzie można przeprowadzić konkretny proces dowodowy i dać mozliwość obrony oskarżonemu o tyle nikczemności. A kandydat na prezydenta RP nie może sam osądzać bo musi pokazać, że będzie godnym strózem prawa.

Jednak 9 dni przed końcem drugiej tury byłem przez mego rywala sprowokowany do dyskusji na temat jego przeszlości, co go niezmiernie rozjuszyło. Stało się to w czasie wspólnej konferencji prasowej w TVP przy ogladalnośći okolo 20 milionów Polaków. Otóż Lech Wałęsa bez powodu bardzo mnie obraził nazywając mnie agentem KGB. Na to ja z kolei odparłem, że mam pewne materiały na temat jego przeszłości, które chciałbym z nim przedyskutować w czasie wspólnej debaty przed końcem kampanii wyborczej. Jakże on wtedy się zaczerwienił i tupał nogami pod stołem. Nie mógł sie nawet koncentrować na czytaniu żóltych karteczek, które mu podawano aby wiedział o czym mówić. Kamery TVP skupiły się wtedy na mojej czarnej teczce, która stała pod stołem i wypełniła ekrany telewizorów w całej Polsce. Byłem ogromnie zdziwiony, kiedy po zakończeniu tej konferencji prasowej nieoczekiwanie podszedl do mnie Wałęsa, schylił się i wyszarpał mi prawą dłoń aby uścisnąć mi rękę ku uciesze wielu fotoreporterów. Ja wcale nie miałem chęci podania mu ręki. Wstyd mi było rywalizować z wielkim mitem „Solidarności” za którym stał mały człowiek podłego charakteru.

Bardzo żałuję, że w czasie tej wspólnej konferencji prasowej, przy tak wielkiej oglądalności tego programu na żywo, że dosadnie nie zapytałem wtedy Lecha Wałesy: był pan agentem SB o imieniu „Bolek” w Stoczni Gdańskiej, tak czy nie? Zabrakło mi wtedy doświadczenia walki wyborczej z tak nikczemnym przeciwnikiem, który był wspierany przez żądnych władzy ludzi, którzy nami gardzą i zrobią wszystko co możliwe aby nie dopuścić aby Polacy mieli swego reprezentanta na tak ważnym stanowisku. Kiedy na sam koniec kampanii wyborczej w budynku TVP żydowska dyrekcja zaprosiła mnie na kawę, zadałem im pytanie dlaczego posuneli się do tylu kłamstw i oszczerstw, odpowiedż brzmiała „aby nie wymienił nas pan na Peruwiańczyków”.

Lech Wałęsa nigdy mnie nie przeprosił za pomówienie o agenturę KGB, co dla każdego Polaka jest wielką obrazą. Podczas obalania rządu Olszewskiego, kiedy Maciarewicz robił nieudolną próbę lustracji, Wałęsie puściły nerwy i na papierze listowym kancelarii prezydenta podpisał oświadczenie, że coś tam donosił tylko kilka razy. To pisemne oświadczenie natychmiast odwołał ale mam jego kopie do tej pory.

Czytałem tylko publikowane w prasie fragmenty tej nowej książki IPN o wczesnym Lechu Wałesie, ponieważ nie jest ona jeszcze dostępna. Mam nadzieję, ze jest ona prawdziwa i opisuje jego dzieciństwo w Popowie, jego działalność na cmentarzu we Włocławku, ucieczkę na Wybrzeże i współpracę z SB pod pseudonimem Bolek. Tylko tak Polacy będą mogli ocenić charakter tego nikczemnego człowieka, który zawsze reprezentował interesy obcych i wrogich nam ludzi. I to że przez 5 lat był prezydentem fałszywym, nie tylko dlatego, że wybory w 90 roku były zmanipulowane przez wroga nam prasę i na koniec sfałszowane przez tajne służby wojskowe i policyjne, ale głównie dlatego, że on zawsze służył tym, których sie bał. To dlatego poznanie charakteru tego człowieka jest niezmiernie ważne dla nas Polaków. Nas się nigdy nie bał bo zawsze mial ochronę z urzędu. A litości nad nami u niego śladu nie było. Polacy muszą wiedzieć jaki charakter ma człowiek, który piastował stanowisko prezydenta w pierwszych pięciu latach reformy ustrojowej, kiedy to Polska praktycznie straciła cały narodowy majątek.

Nigdy nie narzekam, że nie zostałem wtedy wybrany prezydentem. Z całą pewnościa ocaliło mi to życie, bo nigdy bym nie pozwolił na grabieżczą lichwę Balcerowicza i złodziejską prywatyzację oraz oddanie wielu kluczowych instytucji w ręce obcych i wrogich nam ludzi. Jednak bardzo mi żal oszukanych i poszkodowanych przez prezydenturę Lecha Wałęsy ludzi.

Kiedy po wyborach w 90 roku wróciłem do mego domu w Kanadzie, byłem bombardowany przez liczne telefony tutejszych Polaków, którzy byli wściekli, że odważylem się atakować ich idola. Parafrazując „mniejsze zło” w dyskusji na temat tej nowej książki o „naszym” Lechu uważam, że Polacy muszą poznać całą prawdę o tym czlowieku, nawet jesli oznacza to ruinę mitu „Solidarności”, której on formalnie dowodził. Na nic nam jego dobre imię zagranicą, jeśli nie można tego jakoś spieniężyć czy włożyc do garnka. Jego dobre imię nie jest warte funta kłaków. Wręcz przeciwnie, nasi wrogowie potrzebują symbolicznego Wałęsy o wiele bardziej niż my, bo on jest dla nich symbolem ideologicznego zwycięstwa nad komunizmem i dostępu do naszego rynku zbytu.

Ciekawym wątkiem tej nowej książki jest opis jak Lech Wałęsa już jako prezydent łamiąc prawo niszczył dokumenty ze swojej teczki SB. Dzisiaj, bedąc pewien, że wszystkie dokumenty zostały zniszczone zapiera się, że agent Bolek, to nie on. A jednak nie udało mu się zniszczyć wszystkich dokumentów i świadków jego nikczemnej działalności. SB ścigało wielu ludzi, na których on pisał donosy i którzy dziś mają prawo wystąpienia do IPN o status poszkodowanych. Nie tak łatwo można zatrzeć ślady podłej nikczemności.

Poznanie prawdy jest często brutalne ale konieczne do sanacji kraju jakim kiedyś ma być Polska, ta kochana i wymarzona ojczyzna dla nas wszystkich. Ojczyzna bez kościotrupów w szafach i bez fałszywych mitów, aby młodzi ludzie, których wtedy nie było na ziemi, nie popełnili w przyszłości tych samych błędów. Prawda czy kłamstwo to „być lub nie być” dla naszej polskości. To dlatego polskojęzyczne media i znane z antypolonizmu osobistości chcą spalić tę ksiazke jeszcze przed jej wydaniem. Bo z tą nową pozycja runie mit człowieka, którego oni sami wypromowali aby nim manipulować dla własnych korzyści. Tym samym runie legenda Komitetu Obrony Robotników, bo jakże „komandosi” przez tyle lat mogli bezwiednie wspierać mikczemnego człowieka aż na stanowisko prezydenta. Przypomnę, że ci sami ludzie kiedyś kłamliwie nazywali mnie agentem SB w myśl zasady „złodziej krzyczy łapaj złodzieja”. To dlatego teraz ci wrodzy nam ludzie najgłośniej argumentują przeciw wydaniu tej książki. Ale prawda o Lechu Wałesie musi wyjśc na jaw, choćby dla dobra tych ludzi, na których on donosił, póżniej szykanowanych i prześladowanych przez SB.

Autorom tej publikacji gratuluję odwagi. Jeśli po jej przeczytaniu uznam ja za prawdziwą, ufunduję im cenną nagrodę za pracę, tak ważną dla mnie osobiście i dla Polski.

Stanisław Tymiński

18 czerwca 2008,

Acton, Ontario

http://groups.google.de/group/sowa-frankfurt/browse_thread/thread/c5d9ca54b7af0a24?hl=pl

niedziela, 30 marca 2008
Internetowy Uniwersytet Ludowy im. Jana Pawła II

Michałkiewicz Żydem? Czy schizofrenia w USOPAŁ?

wtorek, 13 lutego 2007, tierralatina: Absurd goni absurd. Wczoraj było to zapowiedziane przez Iran Air otwarcie regularnego połączenia lotniczego między Teheranem i Caracas. I naprawdę myślałem, że długo nic mnie tak nie zaskoczy. Jednak dzisiejsze odkrycie zupełnie mnie powaliło z nóg.

Otóż nieszczęsny USOPAŁ, czyli założonona przez Jana Kobylańskiego, latynoamerykańska organizacja pseudo-polonijna ma swój blog. A dokładniej, z tego co się zorientowałem, to blog ten prowadzi Stefan Kosiewski, szef jakiejś zaprzyjaźnionej z USOPAŁem kanapowej organizacyjki polonijnej z Niemiec, mianujący się przedstawicielem USOPAŁ w tym kraju. Ma to chyba być wyraz hołdu składanego Kobylańskiemu i jego stowarzyszeniu. Pełno w nim kopii listów sygnowanych przez Kobylańskiego i jego ideologicznych przyjaciół, informacji o działaniach USOPAŁ i innych podobnych mu organizacji zrzeszających oszołomopolonusów. Którzy oczywiście wszędzie widzą Żydów i zagrożenie dla Polski. I gdy piszę wszędzie, to znaczy to naprawdę WSZĘDZIE! Bo właśnie przeczytałem tam, że Żydami są m.in. kardynał Glemp, Roman Giertych, Janusz Korwin-Mikke i… Stanisław Michalkiewicz!

Wychodzi na to, że jedynym prawdziwym Polakiem w Polsce jest Andrzej Lepper. Którego zresztą można zobaczyć na wspólnym zdjęciu razem z Kobylańskim i… Nuncjuszem Apostolskim w Urugwaju, arcybiskupem Januszem Bolonkiem!

I to, muszę przyznać, był dla mnie kolejny szok. Bo o tym, że wokół Kobylańskiego grawitują jacyś niekryjący swych skrajnie-narodowo-antysemicko-oszołomskich poglądów księżule, wiedziałem. Głupcy są wszędzie. Jednak że z tym bagnem, bo inaczej USOPAŁ nazwać nie można, ma kontakty oficjalny przedstawiciel Watykanu bardzo mnie zaskoczyło. I zasmuciło!

Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że używam mocnych słów. Ale sprawa jest poważna. Tego co wypisuje Kobylański i jego przyjaciele nie można już nawet oceniać w kategoriach politycznego oszołomstwa, czy ekstremizmu. To raczej materiał dla dobrego psychiatry. Zresztą przekonajcie się sami!

Swoistej schizofrenicznej pikanterii dodaje fakt, że ten blog ku czci USOPAŁ znajduje się na platformie blox.pl. Należącej, jak wszyscy wiemy do Agory: wydawcy - będącej wedlug Kobylańskiego uosobieniem wszystkiego co złe w Polsce – Gazety Wyborczej!

Szkoda, naprawdę wielka szkoda, że Kobylański i jego organizacja wciąż są postrzegane przez wielu latynosów jako reprezentanci Polski i Polonii. Jeszcze gorzej, skandalicznie wręcz, że ten człowiek ma wciąż tak wielki wpływ na aktualną polską dyplomację!

http://tierralatina.blox.pl/2007/02/Michalkiewicz-Zydem-Czy-schizofrenia-w-USOPAL.html

Niedz. 30 Mar 2008 14:43

> Absurd goni absurd.

Gość: solomon, i59f7cdb9.versanet.de 2008/01/19 01:27:46
Przeczytalem te strone, ale nie miala ona istotnego wplywu na moje poglady. Sprawa antysemityzmu od lat mowiac wprost - nudzi mnie smiertelnie, bo nie wierze, ze obecnie na swiecie rasizm jest jakims
znaczacym problemem (podobnie jak nie wierze w zagrozenie przez wymyslona na potrzeby polityczne Al-Kaide). Jak ktos jest naiwny, to niech tam sobie w te bajki wierzy. Natomiast uwazam, ze obecny rzad
postepuje podobnie, jak dawniej komunisci, czyli ze ma wrogie nastawienie do Polonii. Mysle, ze glowna tego przyczyna jest fakt, ze wiekszosc polonusow ma poglady prawicowe, a do tego dochodzi jeszcze
fakt, ze sa katolikami, co nie wystawia obecnemu rzadowi najlepszego swiadectwa (szczerze mowiac zdradza jego poglady). Wyznaje zasade: lepsza gorzka prawda, niz slodkie klamstwo, a milion slow nie jest
warte jednego czynu (”poznacie ich po owocach”). Roztropnosc nalezy do czterech glownych cech chrzescianskich i nie zamierzam w tej materii dac sie wyprzedzic przez liberalow, trockistow, masonow i ateistow. Aha, charakterystyczne dla lewicowych blogow sa wystepujace tam
wulgaryzmy. De gustibus…

http://groups.google.com/group/soc.culture.polish/ browse_thread/thread/e83cea308979a583

USOPAŁ Jana Kobylańskiego czuje się zdradzony przez żydowski PiS
 

USOPAL - Unión de Sociedades y Organizaciones Polacas en America Latina - Unia Stowarzyszeń i Organizacji Polskich Ameryki Łacińskiej - POLONIA na intencję Odrodzenia Polskihttp://usopal.blox.pl

marzec 30, 2008 Opublikował/a ligon | Blogroll | , , , , , , , , , |

niedziela, 02 marca 2008
Kwaśniewski i Grupa Bilderbergu zakradają się na BIAŁORUS! Alex Jones - EndGame (Polskie Napisy).... o Bilderbergach
2 Std. 19 Min. - 16.11.2007 - (473 ratings)
ame (Polskie Napisy).avi
www.prawda.w.pl 
Von:     Bsp: myemail@gmail.com 
        
Włos jeży się na głowie! Najnowszy film dokumentalny Alexa Jonesa, o spisku globalnej elity, mającej na celu ustanowienie Nowego Porządku ... Alle » Świata. Ma on polegać na eliminacji 90% populacji Ziemi i totalnej kontroli pozostałej resztki niewolników. Co nie udało się tyranom takim jak Napoleon i Hitler, udaje się globalistom wprowadzać podstępem krok po kroku. Czy 'Rok 1984'
czai się tuż za rogiem? Kim są ciemne elity chcące rządzić całym światem? Polska wersja ze słuchu: 
sobota, 20 stycznia 2007
ks. prof. Walerian Słomka: ...gdyż widać, że ta akcja obliczona jest na dalsze kompromitowanie Kościoła

 ...czuję się w obowiązku zabrać głos, gdyż widać, że ta akcja obliczona jest na dalsze kompromitowanie Kościoła, który w heroiczny sposób obronił własną tożsamość i tożsamość Narodu Polskiego w czasie zbrodniczych zamachów na nią pod władztwem "imperium zła", jakim był komunizm i jego działania.

Rażącym nadużyciem było i jest w oskarżaniu ks. abp. prof. dr. hab. Stanisława Wielgusa stwierdzenie, że to ks. abp Stanisław Wielgus podjął współpracę z SB i wywiadem. Gdyby nawet taka współpraca była faktem, to podejmowałby ją nie ks. abp Stanisław Wielgus, ale ks. Stanisław Wielgus.

Podobnym nadużyciem było i jest oskarżanie ks. abp. Stanisława Wielgusa o kłamstwo przez wykazywanie różnicy stwierdzeń w jego wypowiedziach i oświadczeniach. Jest prawdą, że osaczony i zaszczuty ks. abp Stanisław Wielgus różnicował swe stwierdzenia, stając przed bezprawnym sądem lustracyjnym mediów. Ale jego oskarżyciele nie potrafili już odróżnić tego, co podczas wnikliwej interpretacji tych wypowiedzi odróżnia kłamstwo materialne - przedmiotowe, od kłamstwa formalnego - podmiotowego. Otóż taka wnikliwa interpretacja wszystkich wypowiedzi ks. abp. Stanisława Wielgusa pozwala stwierdzić, że w sensie formalnym - podmiotowym, nie dopuścił się on kłamstwa, natomiast w sensie materialnym - przedmiotowym, rozminął się z prawdą, jak sam zresztą stwierdził. Dla potwierdzenia tego można odwołać się jeszcze do zasady restrictio mentalis [...].

Z bólem i współczuciem patrzyłem szczególnie na aroganckie oskarżenia serwowane przez Tomasza Terlikowskiego. Zapomniał, co w czasie pielgrzymki do naszej Ojczyzny powiedział Ojciec Święty Benedykt XVI - właśnie w odniesieniu do takich przypadków, jakim jest kazus ks. abp. Stanisława Wielgusa. Panie Redaktorze Terlikowski! Naprawdę Pan nie ma wiedzy na temat wyzwań, przed jakimi musiało stawać pokolenie poddane komunizmowi, i wyzwań obecnego czasu. Warto się dokształcić. Jeśli porównuje Pan wyzwania natury erotycznej do wyzwań stawiania człowieka poza wszelkim prawem, jak to było pod władaniem komunizmu, to Pan niczego nie rozumie. Ja przytoczę tylko jeden epizod z mojego życiorysu. Jeśli Pan chce więcej, jest teczka w IPN, choć tylko fragmentarycznych dokumentów (mam status pokrzywdzonego).


Otóż ten epizod miał miejsce w grudniu 1970 roku. Wysłuchawszy w radiu wiadomości o podwyżkach cen, udałem się do stołówki akademickiej KUL na obiad. W czasie obiadu obok mnie jedli jeszcze trzej panowie. Wymienialiśmy uwagi. Ja powiedziałem, że ta podwyżka zrodzi bunt ludzi ciężkiej pracy. Wieczorem otrzymałem telefon z Komendy Wojewódzkiej MO w Lublinie, że natychmiast mam się tam stawić. Powiedziałem, że telefoniczne wezwanie mnie nie wiąże. Odpowiedziano mi, że jeśli się nie stawię, zostanę zabrany. Udałem się tam. Zawiadomiono kogoś, wysłano mnie do odpowiedniej instancji służb specjalnych. Gdy wszedłem, przedstawiciel władzy krzyknął: "Jeszcze jedno słowo przeciw socjalistycznej władzy i ksiądz z tych lochów nie wyjdzie" - chyba były tam jakieś podziemia. Skonsternowany zapytałem, o co chodzi. Krzykliwa odpowiedź: "Nie mamy czasu, a ponadto obcy wywiad zwraca nam uwagę, kogo my wypuszczamy za granicę". Odpowiedziałem: "To zbyt poważny zarzut. To musimy wyjaśnić". "Nie dziś, nie mamy czasu! Proszę wyjść i ani słowa!". Po powrocie do domu włączyłem telewizor i usłyszałem o wydarzeniach gdańskich - zrozumiałem, w czym rzecz, ale po uspokojeniu się sytuacji zażądałem wyjaśnienia postawionych mi zarzutów. Czy Pan, Panie Terlikowski, to rozumie? To tylko jeden epizod. Ja wiele ucierpiałem od tego "imperium zła" - mam status pokrzywdzonego, ale muszę Panu wyznać, że jeśli musiałbym rzucić kamień na ks. abp. Stanisława Wielgusa[...]

http://de.groups.yahoo.com/group/kulturzentrum_/message/805

  

poniedziałek, 28 listopada 2005
wobec jakiego państwa jeszcze lojalny Minister Obrony RP Radek S. ?
 
1 , 2
Zakładki:
EU-Fotos
FREUNDE - PRZYJACIELE
IN POLEN - W POLSCE
KOSIEWSKI
Księga - Gästebuch
KULTUR
LITERATUR
Narodowi socjaliści - komuniści - inne
NASZE - UNSERE
POLONIA i Polacy za granicami RP
SOWA
SOWA RADIO
SOWA VIDEO
UNIA & POLSKA
YES - POLAND
www.flickr.com
stefan_kosiewski pod ochroną prawa - unter dem Denkmalschutz * 41- 250 Czeladź, Polen photoset stefan_kosiewski pod ochroną prawa - unter dem Denkmalschutz * 41- 250 Czeladź, Polen photoset
statystyka

Grab this swicki from eurekster.com