Bóg, Naród, Ojczyzna. Ojcowizna otwarta na świat - od 1999 jako biuletyn Konserwatysta Małopolski ISSN 1773-3946
Blog > Komentarze do wpisu
CHIP. Oni wstrzykują nam te czipy... Stefan Kosiewski: Pamiętnik Starego Obiekta

Pamiętnik Starego Obiekta

dodał: sowa, data publikacji: 21-10-2010

prawda, cała prawda i nie tylko prawda


  • CHIP

    21-10-2010

    Oni wstrzykują nam te czipy...


Zaledwie przeczytałem dzisiaj przed południem informację w internecie  o ogłoszeniu Rosjanki Julii Awdiejewej zwyciężczynią w XVI Konkursie Chopinowskim a już rozdzwonił się telefon i głosem starszego Niemca (tak gdzieś około 70) zapytano mnie o numer Konsulatu RP w Köln.


10:55
CHIP. Oni wstrzykują nam te czipy...    sowa

CHIP
data: 21-10-2010
dodał: sowa
Oni wstrzykują nam te czipy...
Zaledwie przeczytałem dzisiaj przed południem informację w internecie o …

Liczba oglądających: 114

- Nie znam na pamięć - odpowiedziałem, to jest Leyboldstrasse 74, ale konsulat zajmuje się udzielaniem pomocy obywatelom polskim, a pan mówi po niemiecku; czy mógłbym panu może w czymś pomóc?
- W Polsce zakończył się teraz Turniej Chopinowski i będzie Koncert Laureatów a ja chciałbym go obejrzeć - wyjaśnił rozmówca.
- Czy pan dzwoni z Frankfurtu i chce jechać do Warszawy, zapytałem?
- Dzwonię z Frankfurtu i chciałbym obejrzeć ten koncert w telewizji; jak to się nazywa, "Kultura"?
- Ma pan możliwość odbierania tego kanału?
- Tak mam.
- To proszę nacisnąć wideotext i przejrzeć program.
- Próbowałem - tłumaczył strapiony meloman, lecz kiedy nacisnę, to pokazują się różne rzeczy: pasmo, itd, ale nie ma programu.
Nie mogłem rzecz jasna widzieć, kto i po co naciska z drugiej strony, więc ubogaciłem rozmowę o rzeczowe wyjaśnienie: - Konsulat zajmuje się udzielaniem pomocy obywatelom polskim, lecz Ambasada w Berlinie ma Wydział Kulturalny; może oni panu pomogą?  
- A czy zna pan numer do Ambasady?
- Niestety, nie znam na pamięć. Ale może informacja telefoniczna zna?
Rozmówca podziękował mi uprzejmie i tak skończyła się ta przygoda.

Zaś wczoraj rozdzwonił się telefon, kiedy tylko wszedłem w internecie na stronę z informacją o chorym chyba umysłowo człowieku, który myślał, że w Biurze Poselskim zastanie jakiegoś Posła i wtargnął w związku z tym do biura europosła Janusza Wojciechowskiego, żeby się zamachnąć na posła Jarosława Kaczyńskiego, brata Lecha Kaczyńskiego, który zamachnął się nad Smoleńskiem na siebie zgodnie z rolą odegraną przez Jerzego Radziwiłłowicza w edukacyjnym filmie Wajdy "Człowiek z marmuru", gdzie murarza tak na UB skołowało, że samokrytycznie

przyznał się nie bity do tego, że tak się umówił z kolegą, że jeden zamachnie się na drugiego i dlatego podrzucił mu tę rozgrzaną do czerwonego cegłę.

Wczoraj odezwała się starsza kobieta po niemiecku. - Czy pani mówi po polsku, zapytałem? Bo zaczęła mówić nieskładnie i bez jakiegokolwiek akcentu.
- Tak, ja wysłałam do pana list?
- A jak godność pani?
- Tak i tak.
- To potwierdzam, otrzymałem ten list.
- Dziękuję panu, że pan potwierdza, bo jak tylko komuś powiem, że mnie trują, to nikt nie chce ze mną rozmawiać.
- Bo nie należy zaczynać od tego, że oni panią trują - wyjaśniłem, lecz należy mówić lekarzowi o objawach.
- Mnie dusi w gardle ta trucizna; gazy mi wpuszczają i w uchu mi wszczepili  coś, ja ciągle to słyszę.
- Oni pani powiedzą, że to jest tinitus, psychosomatyczne bóle, których istnienia medycyna nie jest w stanie stwierdzić - orzekłem zgodnie z powszechnie powtarzaną prawdą.
- A tak, lekarz tak powiedział.
- Proszę pani, ja chciałbym pani pomóc, bo jestem życzliwy dla pani, proszę iść do innego lekarza; może pani przecież zmienić lekarza.  Proszę jednak nie zaczynać od tego, że oni pani gdzieś wszczepili czipa, a pani to rozpoznała, bo nikt pani nie uwierzy. Bo proszę pani, kiedy oni wszczepiają czipy to nie po to, żeby zainteresowany mógł je odkrywać i poznawać, że czip siedzi w uchu, albo w gardle. Oni pani mogli tego czipa zaszyć w łokieć.
- A skąd pan wie? zapytała znagła strwożona kobieta.
- Nie wiem, gdzie pani wszczepili; mogli w nogę.
- Acha, mogli w nogę, od spodu, przyznała ściszonym głosem.

Nie wiem, skąd wiedziała, że przed tygodniem spotkałem w sklepie inną kobietę, której nie widziałem od lat a ta mi się rozpłakała w łokieć, że ma raka w stopie, czerniak złośliwy. Wrócił się po trzech latach od operacji przeprowadzonej w Klinice Uniwersyteckiej. Zrobiło mi się przykro, odezwało się we mnie współczucie. Wysłuchiwałem przed laty o kłopotach rodzinnych tej nieszczęsnej kobiety.
- Moja mama zmarła niedawno na raka - powiedziałem. Miała 83 lata. A ile pani ma lat? zapytałem chcąc ją pocieszyć.
- 77, odparła.  
- Nie wygląda pani na tyle; co pani robi, że tak dobrze wygląda? spytałem.
- Jeżdżę na rowerze, odparła. - Bo wie pan, jak nie mogłam chodzić po operacji, to kupiłam sobie rower i zaczęłam jeździć.
- No i bardzo dobrze: nie wolno się poddawać, człowiek musi być aktywny. A w medycynie cuda się zdarzają; nie trzeba być zlej myśli. Teraz, kiedy już pani poznała prawdę o chorobie, to przecież już nic pani nie zaskoczy gorszego. A żyć trzeba i trzeba wierzyć. Będę się za panią dziś modlił - zapewniłem, bo inaczej nie potrafię przecież pomóc.
- Kobieta uśmiechnęła się serdecznie i powiedziała cicho: dziękuję.

Nie wiem, kto jutro zadzwoni i z jaką sprawą, kiedy tylko wejdę do internetu.... Teraz ktoś dzwoni. - Halo. Dzień dobry, tak to ja...,  ale wczoraj rozmawialiśmy i ta rozmowa została zakończona. Proszę pani, pani jest ograniczona automatem, a ja jestem ograniczony innymi moimi sprawami. A nie, prosze pani. Ja skończyłem z panią rozmowę. Ja nie widzę możliwości do pani jechać, pomagać pani na miejscu. A przez telefon nie możemy rozmawiać całymi godzinami, dniami. No, to dziękuję pani. Wszystkiego dobrego.

Nie wiem, kto jutro zadzwoni i z jaką sprawą, kiedy tylko wejdę do internetu, ale to nic. - Nie trzeba się tym wszystkim przejmować, poradziłem wczoraj kobiecie; oni zakładają podsłuchy, podglądają komputery, ma pani w mieszkaniu osiem kamer.
- Osiem?
- To Orwell napisał, taki pisarz, nie trzeba się tym przejmować. Nie wolno brać sobie do serca. Oni wstrzykują nam te czipy, bo taki jest ich zawód.

http://pl.gloria.tv/?media=104823
http://insilesia.pl/blogi/post/83/52/CHIP

Bibliografia:
Stefan Kosiewski do Ministra Sprawiedliwosci Krzysztofa Kwiatkowskiego, chip RFID, gen. Marian Janicki   http://tinyurl.com/kwiatkowski2

Chip RFID jest wstrzykiwany domięśniowo
http://pl.gloria.tv/?media=104616

http://sowa.quicksnake.org/Polnisches-Kulturzentrum/Stefan-Kosiewski-do-Ministra-Sprawiedliwosci-Krzysztofa-Kwiatkowskiego-chip-RFID-gen-Marian-Janicki
czwartek, 21 października 2010, reakcja
Tagi: czip chip

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
www.flickr.com
stefan_kosiewski pod ochroną prawa - unter dem Denkmalschutz * 41- 250 Czeladź, Polen photoset stefan_kosiewski pod ochroną prawa - unter dem Denkmalschutz * 41- 250 Czeladź, Polen photoset
statystyka Sowa Magazyn Europejski

Utwórz swoją wizytówkę