Bóg, Naród, Ojczyzna. Ojcowizna otwarta na świat - od 1999 jako biuletyn Konserwatysta Małopolski ISSN 1773-3946
Blog > Komentarze do wpisu
Prof. dr hab. Artur Śliwiński: Co sie dzieje z polskimi zasobami naturalnymi?
 

S5000082 -
From 11.November 2008 folder

Prof. Artur Sliwinski Co sie dzieje z polskimi zasobami naturalnymi
Prof. Artur Sliwin...
Hosted by eSnips


(..) Trzeba przypomnieć, że „prywatyzacja” ciągnie się ponad dwadzieścia lat, z kolejnymi przesunięciami granicy tupetu i bezczelności. Równolegle z tymi przesunięciami przeistacza się ustrój polityczny od obrazu „słabo zaawansowanej demokracji” do kompozycji lekceważenia interesu narodowego, sprzedajności oraz cynizmu władzy. Przeistoczenie ustrojowe nie zaślepiło polskiego społeczeństwa, które czuje się oszukane i ubezwłasnowolnione, lecz stanowi jaskrawy przykład fiaska kolonizacji Polski. Po kompromitacji neoliberalizmu torującego drogę eksploracji Polski przez korporacje i grupy interesów wspierane przez USA i niektóre zachodnie rządy europejskie, pojawia się niemożliwa do wypełnienia próżnia ideologiczna. Żadne usprawiedliwienie ideowe („wspólne wartości”) ani zabiegi propagandowe nie są w stanie przeciwstawić się dwudziestoletniemu doświadczeniu.

Koncepcje prywatyzacji w Polsce były rezultatem nacisku z zagranicy, głównie Stanów Zjednoczonych i początkowo spotkały się z życzliwym poparciem jako element pożądanych reform politycznych i gospodarczych. Już w połowie lat dziewięćdziesiątych nastąpiła istotna zmiana sytuacji. Krytyka i żądanie demokratyzacji życia społecznego w Polsce było bezwzględnie tłumione, a w ślad za tym stopniowo wyłaniał się obraz kraju podporządkowanego interesom zagranicznym. Pożądane reformy sądownictwa, finansów, obronności czy służby zdrowia zostały zahamowane. Wejście Polski do Unii Europejskiej nie osłabiło tej tendencji. Przeciwnie, przywódcy unijni postanowili „skorzystać z okazji”.

Podstawowym krokiem do przejmowania kontroli zasobów naturalnych przez kapitał obcy stało się celowe „rozmydlenie” pojęcia przedsiębiorstw i zasobów o charakterze strategicznym.
Formalnie historia rozpoczyna się w 1997 roku, gdy „prywatyzacja” wkracza w strategiczne sektory gospodarcze. Jednak należy uwzględnić fakt, że wcześniej zostały skonsumowane przez kapitał zagraniczny najefektywniejsze polskie przedsiębiorstwa państwowe (z „okruchami ze stołu” przeznaczonymi dla przewertowanych służb specjalnych). W ślad za tym międzynarodowa oligarchia finansowa, która walnie przyczyniła się do obecnego kryzysu światowego, przejęła polski sektor bankowy. Tak więc w 1997 roku nastąpił raczej kolejny etap „prywatyzacji”, tym razem nie znajdujący uzasadnienia w konieczności „transformacji ustrojowej” Polski. O ile bowiem przy dobrej woli (lub raczej łatwowierności) można było przyjąć, iż negatywne aspekty prywatyzacji i jej tendencyjność mogły wynikać ze słabości lub niedoświadczenia rządu w Polsce, o tyle po tej dacie rozpoczyna się nowy rozdział, nacechowany cynizmem i demoralizacją funkcjonariuszy politycznych i administracyjnych. Jest całkowicie jasne, że oddanie strategicznych dla Polski przedsiębiorstw i zasobów gospodarczych zagranicznym korporacjom nie stanowi postępu w „prywatyzacji”, lecz jest akcją wyjątkowo groźną dla egzystencji i rozwoju. Nie mamy prawa przypuszczać, że było to działaniem bezmyślnym lub nieudolnym, ponieważ inicjatorzy tej akcji już znacznie wcześniej odkryli swe koneksje polityczne, a często także antynarodowe. Wrogość wobec Polski towarzyszyła im od początku, nikt nawet nie starał się jej ukrywać.

Przypomnijmy jak wyglądały ówczesne deklaracje i analizy polityczne. Pisano, że „ obecnie gospodarka polska wkracza w kolejny, decydujący etap prywatyzacji obejmujący duże strategiczne dla kraju sektory”. Grunt pod owe „wkroczenie” przygotowały zmiany regulacji prawnych z 5 lutego 1995 roku o przekształceniach własnościowych niektórych przedsiębiorstw państwowych o szczególnym znaczeniu dla gospodarki państwa. Istotą tej ustawy było upoważnienie Rady Ministrów do określenia, które z przedsiębiorstw mają strategiczny charakter. Innymi słowy, Sejm RP uznał, że strategiczne problemy rozwoju kraju nie zasługują na szczególne zainteresowanie, ani nawet na kontrolę parlamentarną. W ten sposób pole do nadużyć i manipulacji zostało rozszerzone na najważniejsze, najbardziej żywotne dla Polski zagadnienia.

Rząd … wykonał brudną robotę, przekazując we władanie zagranicy krajową sieć telekomunikacyjną, co było największa i najbardziej spektakularna prywatyzacją w dziejach Europy. Co z tego, że wielu ekonomistów i polityków europejskich łapało się za głowę, jak można lekką ręką było przekazać za granicę komplet danych adresowych większości obywateli oraz wszystkich urzędów państwowych, co zostało w końcu zrozumiane: Polska nie jest w stanie bronić swych podstawowych interesów politycznych i gospodarczych. To oczywiście przyciągnęło rzesze większych i mniejszych elementów kryminalno-gospodarczych, zapaliło zielone światło dla Eureko i wielu innych. Jak przed pół wiekiem pisał Joseph Schumpeter: „bezbronna twierdza zachęca do agresji”.
Dalej, rozpoczęto „prywatyzację” pierwszych zakładów energetycznych. Hutnictwo żelaza i stali także wykreślone z listy przedsiębiorstw strategicznych. Nie przegapiono okazji do ostatecznego podważenia strategicznego znaczenia przemysłu obronnego, który zaczęto ostro rozparcelowywać.

Ostatecznie, w 1997 roku na zweryfikowanej przez rząd „liście przedsiębiorstw o znaczeniu strategicznym pozostało zaledwie 44 przedsiębiorstwa. Później zredukowano tę liczbę do 25. Aż w końcu, za rządów Tuska w amoku rozzuchwalenia uznano, że można prywatyzować … wszystko. To jest oczywiście wykrzywiony obraz sytuacji, gdyż widoczne rozzuchwalenie jedynie maskuje przyczyny determinacji decydentów w omawianej sprawie, a ściślej – ich dyspozycyjności wobec kapitału i rządów zagranicznych. Nikt poważny nie będzie przecież twierdził, że działo się to z przyczyn ideowych lub z powodu złego rozpoznania sytuacji.

Przypomnijmy proste zasady. Interesy strategiczne kraju nie są „obszarem decyzyjnym”, który można dowolnie definiować. To parlament i rząd ma dbać o rzeczywiste interesy strategiczne Polski, egzystencjalne i rozwojowe, ma je rozumieć i respektować. Naruszenie tych interesów – wcale nie trudnych do identyfikacji - jest wiarołomstwem i zdradą, niezależnie do okoliczności czy koniunktury politycznej.

Po pierwsze, konieczna jest autentyczna oraz oparta na gruntownym i realistycznym rozpoznaniu strategia rozwoju kraju. Jej istota sprowadza się do przeciwdziałania ewentualnym zagrożeniom politycznym, militarnym, społecznym i gospodarczym, co oznacza nie tylko dalekowzroczną troskę o bezpieczeństwo zewnętrzne i wewnętrzne, ale także o bezpieczeństwo w sferze finansowej. Oznacza również troskę o własność prywatną i publiczną, w tym szczególnie o najcenniejsze zasoby naturalne kraju. Z nieukrywanym zażenowaniem musimy tutaj wypowiadać banalną prawdę, iż rząd nie ma żadnego mandatu do wyzbywania się bogactw naturalnych, tak jak nie ma mandatu do wprowadzenia niewolnictwa. Nie jest to porównanie metaforyczne, ponieważ oddanie bogactw naturalnych w obce ręce równa się oddaniu kraju w niewolę.

A jednak rozpoczęto wyzbywanie się bogactw naturalnych Polski na wielką skalę, początkowo w sposób zakamuflowany, później z pełnym tupetem i rozmachem.

Już w czerwcu 2005 roku uchwalono ustawę maskującą zamach na strategiczne sektory gospodarki przez podstawienie w ich miejsce określenia „ spółki kapitałowe o istotnym znaczeniu dla porządku publicznego lub bezpieczeństwa publicznego”. Każdy wie, że dla zapewnienia porządku i bezpieczeństwa publicznego nie jest potrzebne żadne przedsiębiorstwo. Wystarczy policja. Toteż podmioty zamieszczone na liście „przedsiębiorstw strategicznych” można łatwo zakwestionować jako „nieistotne dla porządku publicznego lub bezpieczeństwa publicznego”. Liczbę przedsiębiorstw o znaczeniu strategicznym zredukowano do … trzynastu. Szybko więc w te buty weszła Komisja Europejska. Uznała mianowicie umieszczenie na tej liście „Polskiej miedzi” za niezgodne z ustawą. Przypadek, że chodziło jej o kontrole nad polskimi zasobami miedzi? Nie bądźmy naiwni. W stosunku do strategicznych sektorów gospodarczych Niemiec, Francji czy Wielkiej Brytanii z pewnością podobne działania nie miałby miejsca.

Rząd Donalda Tuska jakby na to czekał, rzucając się do prywatyzacji nie tylko „Polskiej Miedzi”, ale również kopalni i zakładów chemicznych siarki („Siarkopol” S.A.).
Prof. dr hab. Artur Śliwiński
http://konserwa.blox.pl/resource/Prof._Artur_Sliwinski_Co_sie_dzieje_z_polskimi_zasobami_naturalnymi.pdf
czwartek, 17 grudnia 2009, reakcja

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Wojciech, *.adsl.inetia.pl
2010/02/16 10:17:36
A w przyszłości sprzedany zostanie gaz, którego mamy podobno sporo.
-
Gość: Austrinus, *.zvid.net
2010/02/17 12:04:47
Panie Profesorze
.. to wszystko prawda co Pan pisze.Czemu pański głos jest tak cichy? Czemu do tej pory nie zbudował pan swojej reprezentacji w społeczeństwie? Na co pan czeka? Pan też kiedyś odpowie moralnie przed społeczeństwem za zaniechania w tym względzie. Nie może pan pozwolić sobie jedynie na komentowanie upadku polskiego społeczeństwa zwodzonego przez polityków wszelkiej maści od 20 lat. Jest Pan świadom z grupą czytelników dziejącego się zła a to nie wystarczy. Obecny system wzorem przedwojennej Polski wygania z kraju za chlebem kolejne pokolenia Polaków. Stajemy się krajem leasingu siły roboczej, pracy tymczasowej, outsoursingu. Rachunek ekonomiczny nie może nas trzymać w niewolniczych ramach. Rachunek ekonomiczny nie może być wyłącznym planem życia w Polsce.To herezja-ale mam wrażenie, że ostatnią osobą którą interesował los naszego kraju był Wojciech Jaruzelski. Proszę nie czekać na możliwość skomentowania kolejnego rozbioru polskich sił zbrojnych, gospodarki, szkolnictwa, służby zdrowia, opieki społecznej - ma pan grupę czytelników. Póki co mamy "Wesele" a pan jest Wyspiańskim.
Pozdrawiam
-
Gość: tuker, *.adsl.highway.telekom.at
2010/04/03 06:13:35
nie zbudowal, bo to duren radiomaryjny
-
Gość: Piter, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/07/22 23:44:08
Wysłuchałem właśnie Pana wystąpienie w RM - powiedzmy delikatnie, że kontrowersyjne
-
Gość: Mirko, 94.230.24.*
2010/07/23 11:07:04
Bo to oszołom jest...
Własność państwowa jest lepsza?? OMG!!!
Widać marksizm przekonał profesora tak bardzo, że nie jest w stanie się go wyrzec...
-
Gość: Wolf, *.internetdsl.tpnet.pl
2010/08/02 11:42:20
Własność państwowa jest dla kato-marksisty najwyższą forma własności... Może doczekamy Państwowej Fabryki Komputerów ? Elwro, Robotron, BULL... padły...
Przez niedobrych Chińczyków, gdzie 'dzieci za miskę ryżu' produkują mikroprocesory i matryce bambusowymi rylcami (tyle, że wartości miliardów dolarów).
Hilary Minc wygrał "bitwę o handel", lecz konsumenci wtedy przegrali. Tow. Minc ma widać wielu zwolenników do dziś.
Jaka to była różnica między socjalistą a chadekiem ? Chadek, jak ukradnie, to się przeżegna...
-
Gość: paka49, *.ericsson.net
2013/07/22 12:21:36
Jeszcze jeden nawiedzony, za to opublikowany dorobek naukowy to jedna wsólna praca i "promotorstwo" jednego doktora. Jest sie czym pochwalic. Jedyna nadzieja w rydzyKanckim radiu.
www.flickr.com
stefan_kosiewski pod ochroną prawa - unter dem Denkmalschutz * 41- 250 Czeladź, Polen photoset stefan_kosiewski pod ochroną prawa - unter dem Denkmalschutz * 41- 250 Czeladź, Polen photoset
statystyka