Bóg, Honor, Ojczyzna. Ojcowizna otwarta na świat - od 1999 jako biuletyn Konserwatysta Małopolski ISSN 1773-3946
Blog > Komentarze do wpisu
Stefan Kosiewski: O zabytkach kultury narodowej. Do prof. Andrzeja Tomaszewskiego
Od Schlesisches Museum

 

http://www.mypodcast.com/fsaudio/sowa_20090624_0938-452149.mp3

Szanowny Panie Profesorze,

przed dwoma laty poinformował Pan o powstaniu prywatnej fundacji, która chce ratować zabytki na terenie Polski.
 
Polakom przystoi mówić prawdę w oczy takoż i teraz należy bez niedomówień powiedzieć, kto i po co niszczy struktury myślenia obecne w naszych narodach europejskich od stuleci? Dlaczegóż to niby mamy Jasną Górę i Wawel przestać naraz uważać za zabytki narodowe Polaków? Czy synagogi na Kazimierzu w Krakowie też wkrótce przejdą na prywatną własność "niemiecko-żydowsko-polskich" fundacji, bo "należy zachować je dla całej Europy, Ameryki i Bliskiego Wschodu"?
 
Prywatne banki i koncerny w czasach globalnego kryzysu zabiegają oto na całym świecie o pomoc publiczną narodów, sięgają bez skrupułów po pieniądze podatnika. Fundacje w Polsce żyją jak wiadomo z tego, co zafunduje im państwo polskie i składka państwa polskiego do kasy Unii Europejskiej.  Kierowana przez Pana prywatna fundacja nie ma własnych środków finansowych, a zamierza przejąć na początek na swoją prywatną własność za symboliczną złotówkę zamek na Mazurach w Sztynorcie
 
W konserwatywnym myśleniu Polaka o zabytkach sytuuje się przede wszystkim ostrożność w podejściu do różnych utytułowanych nowatorów, którzy Polakom zakochanym w konserwacjach, tożsamościach i tradycjach chcieliby  bez większego powodu przewracać w głowach przyjmując rolę mentorów i przejmując przy tym na swoją prywatną własność majątek, który dotychczas Polacy mieli prawo uznawać za swoją własność ogólnonarodową.
 
Nie wiem, czy w Azji też już zapanowała choroba konserwowania zabytków  kultury narodów poprzez przejmowanie ich na prywatną własność przez różne dziwne "japońsko-chińskie" jedynie z nazwy, a w istocie: antynarodowe  fundacje? Za miesiąc będzie gościł we Frankfurcie nad Menem Dalai Lama, będzie okazja postawić publicznie pytanie, czy w Tybecie prywatne spółki i fundacje wyciągają już ręce po klasztory, by przejąć je na swoją prywatną własność i zachować tym samym dla całej Azji?
 
W Związku Sowieckim komuniści zastępowali obowiązujące od stuleci narodowe spojrzenie na dobra zniewolonych narodów podejściem i spojrzeniem bolszewickim, sowieckim, żydokomunistycznym; dzisiaj wiemy, jak bardzo złym.
Czy wobec tego mamy dzisiaj ulec w Unii Europejskiej popagandzie antynarodowych, "europejskich" fundacji i spółek, prywatnych firm, które przede wszystkim mają interes w tym, żeby przejąć na swoją prywatną własność nasze narodowe skarby, pod hasłami ratowania wspólnego dziedzictwa europejskiego?  W Europie wczoraj królowa duńska uznała wszak częściowo autonomię narodu Grenlandii, nie jest więc dla Europejczyków reprezentowane przez Pana myślenie jedynym wzorem zachowań.
 
Spotkał się już z krytyką w Polsce udział przedstawicieli polskich władz państwowych i samorządowych w zorganizowanych przez Pana Fundację w Sztynorcie obchodach 100-lecia urodzin jakiegoś porucznika Wehrmachtu, który niczym szczególnym nie zasłużył się dla kultury obu naszych narodów, a zginął jedynie dlatego, że zbyt łatwo uwierzył w potęgę spiskowej teorii dziejów.
 
Partnerem w Niemczech zarządzanej przez Pana w Polsce (założonej w Warszawie, a działającej w Görlitz) fundacji jest prywatne stowarzyszenie DenkmalAkademie e.V.  występujące też pod nazwą: "DenkmalAkademie der Deutschen Stiftung Denkmalschutz", która to nazwa błędnie sugerować może państwowy charakter firmy. 
 
Stowarzyszenie to przejęło już w Niemczech dwa zamki pod swoją opiekę.  Organizacja ta realizuje tymczasem jawnie antypolską politykę historyczną, której nie może popierać żaden rząd w Niemczech, choć zgodne by to było z głoszonymi przez Pana Profesora wytycznymi zachęcającymi do odchodzenia od tego, co narodowe, niemieckie, lub polskie, na rzecz wymyślonej sztucznie przynależności "europejskiej", budowanej dla swobodnego przepływu nowych właścicieli w Unii Europejskiej.  Czemóż miało bowiem służyć wpisanie do programu działania DenkmalAkademie na 2009 rok m.in wycieczki na historyczny Sląsk "pod panowaniem Czech, Habsburgów i Prus" (s. 27), pomijające z założenia pierwotne, piastowskie ślady w tej części Polski.  Dziedziczni panowie na zamkach i fundatorzy kościołów na Sląsku pochodzili wszak z polskich rodzin, byli potomkami polskiego księcia Bolesława Krzywoustego, wywodzili się z polskiego domu Piastów, który wchodził w europejskie koligacje. 
 
Zamki prawie wszędzie przechodziły w dziejach w różne ręce, ewoluowała świadomość narodowa. DenkmalAkademie e.V. w czerwcu i we wrześniu ma w planie wycieczki do West- und Ostpreußen (s.34 i 42), w czerwcu i w październiku wyjazd seminaryjny w Hirschberger Tal, (do Doliny Jeleniogórskiej) na Sląsk, gdzie od 1 maja 2009 roku ponad 2000 zamków może przejść w ręce nabywców z Unii Europejskiej, Chin i Japonii, a nie tylko z Niemiec.  Piastowski zamek może mieć na Sląsku żydowskiego właściciela na określonych przez państwo polskie warunkach. Na to Polska przystała w Unii Europejskiej i nie ma potrzeby ściemniania tego jasnego spojrzenia  teoretyzowaniem o jakimś "europejskim" odchodzeniu od gatunku.
 
Z Frankfurtu nad Menem mówił
Stefan Kosiewski
Polnisches Kulturzentrum e.V., Vorsitzender

Jahresprogramm_2009.pdf
http://sowa-frankfurt.ning.com/profiles/blogs/stefan-kosiewski-o-zabytkach
środa, 24 czerwca 2009, reakcja

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do notki:
www.flickr.com
stefan_kosiewski pod ochroną prawa - unter dem Denkmalschutz * 41- 250 Czeladź, Polen photoset stefan_kosiewski pod ochroną prawa - unter dem Denkmalschutz * 41- 250 Czeladź, Polen photoset
statystyka

Grab this swicki from eurekster.com