|
Bóg, Honor, Ojczyzna. Ojcowizna otwarta na świat - od 1999 jako biuletyn Konserwatysta Małopolski ISSN 1773-3946
Blog > Komentarze do wpisu
W MON zapomniano, że Wojsko Polskie nigdy nie było miejscem pracy, jakąś „fabryką”.
(...) W Stanach Zjednoczonych, na które powołują się nasi zwolennicy armii zawodowej wszyscy obywatele zdolni do służby wojskowej są rejestrowani i w razie konieczności powołuje się ich do wojska. Podobnie ma być w Polsce. Tylko, że Polska to nie USA. Tam. jest duża armia zawodowa i komponent sił zbrojnych pod nazwą Gwardia Narodowa, umożliwiający w razie konieczności masowe szkolenie rezerw. Warto też pamiętać, że Stany Zjednoczone graniczą z Kanadą, Meksykiem oraz dwoma oceanami. Szkolenie rezerw nie będzie zagrożone bezpośrednio przez wojska agresora. W przypadku Polski jest inaczej. Będziemy mieli malutką armię zawodową i nie będzie czasu na szkolenie rezerw - mamy kiepskie położenie. Porównajmy - Wielka Brytania, która jest wyspą. Francja czy Hiszpania, leżące w bezpiecznej części Europy i Polska znajdująca się na „linii frontowej”. I chociaż nie tylko Polacy słyszą pogróżki ze strony rosyjskich generałów, to jednak z Kaliningradu dużo bliżej do Warszawy niż do Paryża, Londynu, Madrytu czy Waszyngtonu. Polska potrzebuje nowoczesnych, mobilnych, profesjonalnych wojsk operacyjnych (armia zawodowa). I potrzebuje masowego komponentu wojsk obrony terytorialnej. Wojsk z poboru, w których szkolenie trwa krótko, trzy - cztery miesiące. Podstawą obronności powinien być obowiązkowy pobór do OT zapewniający szkolenie rezerw. Mam krytyczny pogląd na to co MON zamierza z wojskiem zrobić. Można odwoływać się do pomysłów armii ochotniczej, jeśli jest odpowiednio wysoki poziom patriotyzmu w społeczeństwie. Nie chodzi jednak o to, by ustalić ilu mamy w kraju patriotów, ale by w momencie zagrożenia każdy obywatel wiedział jak się bronić. Powinniśmy stworzyć system obrony państwa gwarantujący Polsce bezpieczeństwo nawet, gdyby wsparcie sojusznicze nie spełniało naszych oczekiwań. Wtedy będziemy mogli powiedzieć, że siły zbrojne RP są w stanie wypełnić konstytucyjny obowiązek zapewnienia bezpieczeństwa państwu polskiemu, nienaruszalności jego granic i terytorium. Mała armia zawodowa, nie będzie w stanie sprostać temu obowiązkowi. Oby nie było tak jak w 1939 r., gdy gen. Tadeusz Kutrzeba wspominając bitwę nad Bzurą powiedział: wojsko otrzymało niewykonalny rozkaz obrony kraju. W MON zapomniano, że Wojsko Polskie nigdy nie było miejscem pracy, jakąś „fabryką”. Uważano, że żołnierz Służy Ojczyźnie, a nie jest przebranym w mundur „pracownikiem”. Wojsko było w Polsce ważną społecznie i narodowo instytucją. Miejscem kształtowania postaw patriotycznych i obywatelskich służących w nim ludzi. Jest przecież esprit de corps („duch armii”) i tradycja polskiego wojska. Czy można to wyliczyć w złotówkach? Czy kondycja współczesnego żołnierza polskiego ma sprowadzać się do wysokości jego zarobków? Nie należy mylić obowiązku troski państwa o materialne warunki służby żołnierzy z takimi sprawami jak wojskowa służba państwu i patriotyzm tej służby. To trochę tak, jakbyśmy chcieli ustalić od jakiej kwoty, „za ile”, warto być polskim patriotą. Może byłoby dobrze, aby każdy minister obrony przed objęciem stanowisko przeczytał „De virtute militari, Zarys etyki wojskowej” ojca Bocheńskiego? (...) http://szeremietiew.blox.pl/2008/08/ZAMIAST-WOJSKA-POLSKIEGO-AGENCJA-OCHRONY.html
Gość: as2-234.poleczki.dialup.inetia.pl http://www.ivrp.pl/viewtopic.php?p=23662 > Nie wysyłałem do nikogo żadnego spamu, nie rozumiem tej informacji? niedziela, 21 września 2008, reakcja
TrackBack
|
|